Śmierć Cuhoolina

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor William Butler Yeats
Tytuł Śmierć Cuhoolina
Pochodzenie Poeci angielscy
Wydawca Księgarnia H. Antenberga
Data wydania 1907
Druk W. L. Anczyc i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Kasprowicz
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
ŚMIERĆ CUHOOLINA.
(Z starożytnych legend irlandzkich o bohaterach «Czerwonego Rodu»).
 

Od stron, gdzie słońce gaśnie, przyszedł człek
Do Emer, córki Forgail’a, i rzekł,
Włos rozgarnąwszy, który pot mu splótł:
«Pani! Aleel jestem, pasterz trzód;
Na mgławych skałach morskich sługa wasz
Wypełniał wiernie przykazaną straż;
Dziś wartowanie skończyło się dlań».

Emer, farbiąca właśnie lnianą tkań,
Z ręki, czerwonej od barwienia chust,
Upuści płótno z nagłym krzykiem ust.

Na to Aleel, pasterz trzód: «Któż zmógł
— Czy Śmierć-martwica czy też żywy Bóg —
Mężnych wojsk tyle? Któż wziął taki łup,
Jak Cuhoolin?»...

«Czemu drżysz od stóp
Do głów?»
Aleel, pasterz trzód, na ziem
Upadł, na chustę, i wyjęknie: «Wiem,
Jest przy nim ktoś, śpiewniejszy, niźli ptak;
Księżyc, co światłem morski zlewa szlak,
Nie jest tak cudny; dla niej umilkł bój»...

«Kto ci to kazał mówić, wrogu mój?»
I wraz do służby powie: «Bij go, siecz!
Precz! rzemieńcami poza bramy! Precz!»
Kiedy ten krwawy wypełniono czyn,
Co tchu pobiegnie, gdzie Finmol, jej syn,
Na miękkiej, bujnej łące stado pasł,
I tak mu rzeknie: «Synu, nie jest czas,
Abyś bezczynnie strzegł owiec»...

A on:
«Długomci czekał ja na taki dzwon,
Lecz cóż się stało?»

«Chcę, by człowiek padł;
Tyś najsilniejszy jest na cały świat!»


— «Ojciec, wilk morski, ma najtwardszą dłoń,
Żadna się przed nim nie ostoi broń»...
— «Kuhulin słabszy, zestarzał się już».
— «Najpotężniejszy śród wysp i śród mórz».
— «Niejedną walkę on w swych leciech zniósł,
Męczy go hukiem swym wojenny wóz».
— «Pytam, gdzie drogi mojej będzie kres,..
Bóg niech poradzi, coć nie skąpił łez»...
— «Gdzie słońce gaśnie śród zachodnich wód,
Ciągłą tam ucztą wre Czerwony Ród;
Tam idź, na schronię wybierz lasu skraj,
A imię swoje tylko temu daj,
Kto je na ostrzu miecza zechce znieść,
Kto wziął z swej wyspy tęż przysięgi treść».

Pomiędzy borem, a gdzie morza szum,
Siadł Czerwonego Rodu głośny tłum,
Biesiadujący z nim Kuhulin siadł,
Przy nim na klęczkach dziewczę, młody kwiat,
Wpatrzone w głębię jego smutnych ócz,
Smutniejszych, niźli gwiezdnych niebios krucz —
Dziw dni dzisiejszych na powiekach legł.
Z harf na cześć woja hymn za hymnem ciekł,
Sam-ci Konkobar, królów walny król,
Złotemi struny chce mu wygnać ból.
Wtem rzekł Kuhulin: «Słyszę raz po raz,
Jak echem śpiewu brzmi ten ciemny las;
Widzę — haściami precz ucieka zwierz,
Którego młodzian wygnał z kniejnych leż
Świstem cięciwy... Co tchu idźcie w bór,
Kto on, chcę wiedzieć...»


«Tur to, młody tur;
Na ostrzu miecza otrzyma-li wieść
O jego rodzie ten, co równą treść
Przysięgi wyniósł, rzucając swą włość».

«Ja, Czerwonego Rodu dzisiaj gość
— Kuhulin —, świadom sam przysięgi tej!»

Po krótkiej walce śród cienistych kniej
Rzekł do młodzieńca: «Nie masz białych rąk,
Cobyć zamknęły szyję w słodki krąg?
Lub czy tęsknota znaczy ślad twych stóp,
Tęsknota śmierci, żeś stanął, gdzie grób,
Że na ten stary natknąłeś się miecz?»

— «Losy człowieka to już Boga rzecz».

— «Zda mi się prawie, jakbym czar twych lic
Miłował kiedyś w kobiecie... To nic!»

I znowu ogień zawrzał mu śród żył;
W tarczę tamtego długi miecz swój wrył
I wskróś go przeszył...

— «Mów, kto jesteś? Mów,
Zanim ostatnich pozbędziesz się tchów...»

— «Syn Kuhulina, Finmol».

— «Co za dzień!
Od tych bolesnych uwolnię cię tchnień!
Biada!...»


Gdy słońce chłonął morski wał,
Kuhulin z głową pochyloną stał...
Onąć lubaszkę śle Konkobar doń...
Słodko śpiewając, pieści jego skroń:
Próżne uściski, próżna słodycz warg!
Wówczas Konkobar z Druidami w targ:
«Kuhulin» — rzeknie — «ten zdradliwy mąż,
Trzy dni w spokoju skuli się, jak wąż,
Potem się zerwie, wyciągnie swój kord
I na nas wszystkich krwawy spełni mord.
W podstępnych zaklęć wprowadźcie go czar,
Niech idzie zwalczać wód szumiących war».

Pod żywodrzewem chór Druidów stał,
W ręku rózgami olchowemi chwiał.

W trzy dni Kuhulin szedł w miesięczną noc
Nad brzeg samotny spróbować swą moc.
Z falą dni cztery ciężki toczył bój,
Potem go fala w grób porwała swój.


Poeci angielscy - Grafika na koniec utworu.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Butler Yeats i tłumacza: Jan Kasprowicz.