Z równymi najlepsza sprawa, chroń się możniejszego

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Z równymi najlepsza sprawa, chroń się możniejszego • Wacław Potocki
Z równymi najlepsza sprawa, chroń się możniejszego
Wacław Potocki

 Jako ścisłej przyjaźni, tak z możniejszym zwady
 Uboższemu nie życzę, bo oni sąsiady
 Od potrzeby chowają: je tym od sług dzielę,
 Że słudzy stoją, ci z nim siadają w niedzielę,
 Bo ich z kościoła prosi na swój obiad z sobą.
 Sług, prawda, co dzień karmi choć też i wątrobą,
 Płaci im i odziewa lecie i na zimnie,
 Jako zmówi którego przyjmując; tamtym nie.
 Potaż, blomuz, frykazie, sztuka mięsa przy tem,
 Jeden i drugi wina kieliszek ich mytem.
 Za to trzeba przy jego interesach stawać,
 W rzeczy się niebezpieczne narażając wdawać,
 Tego lubić kogo on, z tym się nie przyjaźnić,
 Zawsze mu nadskakiwać, broń Boże rozdrażnić.
 Sługa pańskiej urazy może sprawić z lassu,
 Sąsiad, jako przypowieść powieda, z tarasu.
 Zawsze jak mysz na pudle, groch na bębnie siedzi,
 Z możnym a złym sąsiadem będąc w odpowiedzi.
 Trudno mu wsiadszy na koń jako słudze znikać
 Od żony, dzieci, chlebu inszemu nawykać,
 Bo do śmierci urazy swojej nie zapomni;
 Jeśli nie wskóra lewem, prawem daleko mniej.
 Ty szelągi po trzy w grosz, on czerwone złote:
 Nie wiemże, kto na kogo większą liczy kwotę.
 Przeproś raczej na klęczkach, a twoim przykładem
 Niech klną wszyscy sąsiedzi niedzielnym obiadem.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.