W malinowym chróśniaku...

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
(Przekierowano z W malinowym chruśniaku)
 

Skocz do: nawigacja, szukaj


Ballada bezludna W malinowym chróśniaku... • Łąka • W malinowym chróśniaku... • Bolesław Leśmian Śledzą nas...
Ballada bezludna W malinowym chróśniaku...
Łąka
W malinowym chróśniaku...
Bolesław Leśmian
Śledzą nas...

Uwaga! Tekst niniejszy w języku polskim został opublikowany w 1920.
Stosowane słownictwo i ortografia pochodzą z tej epoki, proszę nie nanosić poprawek niezgodnych ze źródłem!


W malinowym chróśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś naoślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całem niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którem okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie — oddałaś w skupieniu,
A chróśniak malinowy trwał wciąż dookoła.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Bolesław Leśmian.