Ulicą i drogą/Dymy fabryczne

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Birkenmajer
Tytuł Dymy fabryczne
Pochodzenie Na klawiszach miejskiego bruku
Data wydania 1928
Wydawnictwo Księgarnia F. Hoesicka
Miejsce wydania Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Link do strony indeksu
DYMY FABRYCZNE


 
Ciągną się ponad miastem ruchliwem i gwarnem,
Jako złowróżbne widma w przededniu zarazy;
Pełzną po szczytach domów, jak olbrzymie płazy,
Zatruwając powietrze tchem dusznym i czarnym.
Jak konary drzew śmierci — groźne — niebotyczne —
Na pniach kominów wznoszą się dymy fabryczne...

O posępne wy cienie! Dlaczegoż tak płyną
Pasma wasze powoli z wysokich kominów —
Zupełnie, jak ta dola wyrobniczych synów,
Całe życie nad jedną skulonych maszyną?...
Ta dola, jak wy szara... A twarze gruźliczne,
Jak wy, nikną, marnieją — o dymy fabryczne!

Budzicie się co rano, gdy słońcu jasnemu
Hejnały gra fabryka zgiełkliwą syreną;
Odtąd was do roboty przez dzień cały żeną
W myśl utylitarnego jakiegoś systemu,
Że czas to pieniądz... Pieniądz! — to słowo magiczne
Piszecie wy na niebie, o dymy fabryczne...

Gdybyż po jakimś wielkim, złocistym fajrancie
Wypłacono każdemu pieniędzy dosyta!

Gdyby rzec pracownikom: teraz z nami kwita!
Już się trudzić i znoić wkońcu zaprzestańcie! —
Czyżby znikły te znaki apokaliptyczne,
W jakie się układacie — o dymy fabryczne...?

1918





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Birkenmajer.