Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/024

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


 — Wściubiam nos do mego rzemiosła; jestem chirurg do usług pańskich, i wykażę...
 Kobieta, którą wiózł za sobą, rzekła: „Panie doktorze, jedźmy swoją drogą, i zostawmy tych panów którzy nie lubią aby im wykazywać...
 — Nie, odparł chirurg, chcę wykazać i wykażę...
 I, odwracając się aby wykazać, popycha towarzyszkę, pozbawia ją równowagi i strąca na ziemię z jedną nogą zaczepioną o poły jego ubrania i spódnicami zawiniętemi na głowę. Kubuś schodzi z konia, uwalnia nogę biednej istoty i obciąga spódnice: nie wiem czy zaczął od uwolnienia nogi czy od obciągnięcia spódnic; ale, o ileby się sądziło o stanie tej kobiety z jej krzyków, musiała snadź uledz dotkliwemu zranieniu. Zaś pan Kubusia rzekł do chirurga: „Oto, co znaczy wykazywać.“
 A chirurg: „Oto, co znaczy nie chcieć komuś pozwolić wykazać!...“
 A Kubuś do kobiety leżącej, czy też pozbieranej z ziemi: „Pociesz się, dobra duszo, to ani twoja wina, ani pana doktora, ani moja, ani też mego pana: było napisane w górze, iż dzisiaj, na tym gościńcu, o tej właśnie godzinie, pan doktór będzie gadułą, że mój pan i ja będziemy parą mruków, że ty nabijesz sobie sińca na głowie, i że ujrzymy u ciebie odwrotną stronę medalu...“
 W cóż-by nie urosła ta przygoda w moich ręku, gdyby mi przyszła fantazja znęcać się nad wami! Uczyniłbym z tej kobiety jakąś ważną osobę: poruszyłbym kmiotków z całej parafii, wznieciłbym boje i miłości; trzeba bowiem przyznać, iż ta córa wsi kryła rzadkie uroki pod swoją parcianką. Kubuś