Strona:PL-Denis Diderot-Kubuś Fatalista i jego Pan.djvu/017

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


się aż do ostatniej stronicy, przerywana tysiącznemi dygresjami, anegdotami, wypadkami. Autor, niby żongler cyrkowy, podrzuca swój temat na rakiecie aż ginie gdzieś pod stropem, chwyta go i podbija znów nosem, głową, nogą: już, zdawałoby się, pada, i znowuż wzlatuje w górę wyżej jeszcze niż wprzódy. Jakżeśmy daleko odbiegli od współczesnych utworów! Sam Wolter w swoich powiastkach, lekki, kapryśny, ironiczny Wolter, stanowi, w porównaniu z Kubusiem, klasyczny wzór ładu i ciągłości. Diderot, jak cały wiek XVIII, filozofuje pod wszelką postacią, ale w tej filozofii ileż jest życia, jak nic jej nie czuć atramentem! W abstrakcyjnej precyzyi i symetryi współczesnej psychologii, Diderot przedstawia inwazję niezwykłej świeżości i bogactwa elementów. A w samym tekscie książki, ileż rysów mimochodem rzuconej krytyki literackiej: persyflażu owych modnych romansów epoki, opartych na błahem wikłaniu nieskończonych spotkań i przygód, drewnianej alegoryi, pedantycznych „portretów“ które z taką słusznością niecierpliwią Kubusia, komicznego baroku mów pochwalnych, etc. etc. Trudno wyliczać wszystkie szczegóły, które dla nas są zużyte, a które dla swej epoki były czemś zupełnie nowem. Jestem przekonany, iż, w stosunku do wielu czytelników, Kubuś fatalista wyda się w fakturze i dziś jeszcze raczej nadto śmiałym.
 Ale w Kubusiu Fataliście mieszczą się i elementy innej, prawdziwej rewolucyi, która niebawem miała we Francyi zwalić stary porządek rzeczy. Szeroki powiew demokratyczny tej książeczki, brak poszanowania dla wszelkiego autorytetu, obok silnej