Strona:Jules Verne-Anioł kopalni węgla.djvu/023

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


do kopalni, przytoczymy tu ustęp ze współczesnego dzieła, poświęconego opisowi „Europy Przemysłowej“:
 „Co to jest zstąpienie do kopalni węgla?.. Oto wyobraźmy sobie, że stoimy na szczycie wieży kościo­ła „Notre Dame“ w Paryżu. Malutki okrągły statek zwany „benne“, czyli poprostu koszyk, mający zale­dwie dwie stopy głębokości, opuszcza się przed nami, chwiejąc się na końcu grubej liny, i oddalony od mu­ru na całą długość ręki.
 Gdy czas wsiadać, żegnaj się z niebem i obło­kami, schylaj się nad przedaścią[1], tak, iż można stracić równowagę. Chwila straszna; musisz stąpnąć jedną nogą w kosz, nie więcej jak jedną, bo druga się nie zmieści, i spuszczasz się w bezdeń, wirując bez chwili przystanku to w prawo, to w lewo.“
 Anna uczuła zawrót głowy, gdy trzeba było przebyć próżnię, aby wejść w powietrzny statek. Jak mogła, tak się powstrzymywała, aż wreszcie z przera­żeniem krzyknęła:
 — Ach, podtrzymajcie mnie, bo upadnę!

 — Śmiało, odważnie!.. — odezwał się tuż przy niej jakiś głos.

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – przepaścią.