Statuty Kazimierza Wielkiego/81-120

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

41-80 Statuty Kazimierza Wielkiego
Kazimierz Wielki
121-163

Uwaga! Tekst niniejszy w języku polskim został opublikowany w XIV wieku.
Stosowane słownictwo pochodzi z tej epoki, proszę nie nanosić poprawek!


81. O grze w kości.

Zgubny nałóg gry w kości ukrócić chcemy. Bowiem przez kości nieraz, za długi swoich synów, niewinni ojcowie tracą całe mienie. Ustanawiamy więc, aby gdy syn będąc pod władzą ojca, w kości gra i jakąś część pieniędzy albo innego majątku przegra, ojciec dopóki żyje, żadnej szkody z tego tytułu nie ma cierpieć, ani płacić. Podobnie, g dyby Żyd takiemu synowi pożyczył pieniądze, za to też ojciec nie powinien cierpieć, ani za syna płacić. I także gdyby syn nie wydzielony z majątku zawarł umowy o rzecz lub dziedzinę, póki ojciec żyje, ani ojciec ani matka nie są zobowiązani umowy takiej dotrzymać.

82. W kości nie mają grać pod zastaw. Ustawa.

Nałóg gry w kości szerzy się wśród szlachty tak, że często upiwszy się pod zastaw pieniądze biorą, aby je na kości przeznaczyć. A zdarza się, że oddają także konie, na których winni służbę rycerską świadczyć. Oddają też dziedziny a potem w ubóstwo wpadłszy na złe drogi schodzą i przed nasz sąd trafiają. Przeto aby nasi oddani jak najszerzej czcią słynęli nakazujemy, aby od tej pory żaden ziemianin z żadnym cudzoziemcem w kości nie grał, chyba, że na gotowe pieniądze. Jeśliby jednak ktoś nie posłuchał i w kości pod zastaw grał, albo na pożyczki czy też rękojmię, wtedy ani winowajca ani rękojmia nie ma za to cierpieć, ani płacić. A jeśliby ten co wygra naszego dłużnika łajał i obraźliwymi słowy sromocił, ilekroć by przeklął tylekroć karę piętnadzieścia zapłacić ma sąsiadowi drugą taką samą.

83. O jadących na wojnę. (Jadąc na wojnę szkody nie czyń ani we wsi stój). Ustawa.

Dla powszechnego dobra potrzeba, aby nasi poddani żyli w spokoju i nie czynili komukolwiek krzywdy. Niektórzy nie zważając na to jak przestępcy postępują. Tacy wyruszając na wojnę więcej wyrządzają szkody swoim sąsiadom niż nieprzyjaciel. My chcąc takim praktykom kres położyć postanawiamy, aby rycerze jadąc na wojnę nie stawali we wsiach naszych, a jedynie na polach. żadnej też grabieży czynić nie mają ani koni ani dobytku, ani żadnych rzeczy zabierać. jedynie pokarm dla koni i to z umiarem, mają prawo brać. Także w dąbrowach, czy lasach stać nie mają, by nie niszczyć budulca dla najuboższych. Gdyby zaś ktoś niegodnie z tym prawem postępował, zwłaszcza gdyby panu na włościach szkody czynił, co ów pan sam poprzysięgnie, wtedy naruszający to prawo karę zwaną piętnadzieścia zapłaci panu, drugą taką samą nam ma dać.

84. Dzieci nie mają mieć udziału ze swym ojcem.

Powszechny zwyczaj panuje w naszym królestwie, że po śmierci matki, dzieci od swojego ojca dobra ziemskie w połowie biorą, i tak dla swojego głupiego rozumu i młodych lat ziemię tracą, a straciwszy naprzykrzają się ojcu. Z takiego marnotrawstwa dobytku obie strony niedostatek i szkody cierpią. Przeto ze wszystkim rycerstwem naszym uchwalamy, aby kiedy matka umrze, dzieci żadnej części majątku od ojca nie żądały. Wyjątkowo gdy ojciec chce inną pojąć za żonę, albo posiadane mienie chce roztrwonić, wówczas słusznie jest dzieciom z ojcem dział czynić.

85. O lichwie żydowskiej. Ustawa.

Z lichwy bierze się łakomstwo i chciwość nienasycona. Dlatego postanawiamy, aby Żydzi pieniądze swoje pożyczając z procentem, nie więcej niż pół grosza od grzywny na tydzień brać się odważyli. A gdyby Żydzi uzyskali od kogoś list dłużny i zastaw pod pożyczone na procent pieniądze, a przez dwa lata dla chytrości swej o dług się nie upominali w sądzie, mają narosły procent stracić, a wspomniany list dłużny mocy mieć nie będzie. A procent będzie się liczył od początku po tym dwuleciu.

86. O wyrąbaniu drzewa w cudzym lesie.

Niektórzy w swej śmiałości wjechawszy w cudzy las albo gaj, jakiegoś ziemianina, bez jego woli, drzewo wyrąbawszy z lasu wywiozą. Przeto uchwalamy, gdyby kto z cudzego lasu dąb wyrąbawszy wywiezie, który nadawałby się na osie do wozu, albo gdyby wywiózł wóz zwyczajnego drewna wtedy temu, czyje są drzewa, ma zapłacić karę zwaną siedemnadzieścia.

87. O zbiegłej szlachcie, co łotruje.

Zdarza się, iż zrodzony z plemienia szlachetnego, częstokroć na cześć nie zważając, pozwala sobie na różne łotrostwa, w tym i na złodziejstwa, przez co sami skazują się na infamię i ucieczkę z granic naszego królestwa, przedtem jeszcze zła czynić nie lękają się większego. Potem kierowani skruchą do łaski naszej kołaczą, a częstokroć dzięki naszemu miłosierdziu doznają przebaczenia i chcą bratać się ze szlachtą we czci nie poruszoną. Chcemy jednak, by aczkolwiek nasz gniew był im darowany, a przed sędzią za czyny swe odpowiedzieli i pokrzywdzonym uczynili zadość, to jednak czcią i dobrą wiarą, jak inni spośród szlachty, cieszyć się już nie będą mogli.

88. O kradzieży zboża w polu. (O tych, którzy kradną zboże na polu).

Według Pisma Świętego czyniący szkodę na polu za złodzieja uważany ma być. A wszyscy tacy przed karą nie mogą ujść, ale im włożą powróz na szyję. Dlatego postanawiamy, jeżeliby jakiś kmieć albo sługa czyjkolwiek zboże nocą z pola kradł i przy tej kradzieży został zabity, to ten czyje jest zboże nie będzie za to karany. Jeśliby złodziej tego czyje jest zboże zranił, albo zabił, to za ranę ma dać zadośćuczynienie, a za głowę dzieciom ma płacić.

89. O łajaniu albo sromoczeniu. Ustawa.

Wszelka nieczystość i szkarada mowy do swarów lud przywodzi. Przeto tacy, którzy języka nie strzegą od dobrych ludzi mają być oddaleni. Gdyby ktoś języka nie pohamował, a szlachcic szlachcica, równy równego łajałby, nazywając, „kurwy synem”, chcemy by jeśli tego natychmiast nie odwoła albo nie dowiedzie prawdy swych słów, za takie sromoczenie zapłacił karę sześćdziesięciu grzywien – tak jakby zabił. Podobnie, gdyby ktoś matkę kogoś „kurwą” nazwał, a nie odwołał tego lub dowiódł natychmiast, na taką samą karę skazujemy. A odwołując, ma tak mówić „to cóżem mówił zełgałem jak pies”.

90. O ranach rycerskich albo szlacheckich. Ustawa.

W sprawach pobicia szlachcica lub rycerza taki zwyczaj ma być zachowany: gdyby rycerz rycerza, albo szlachcic szlachcica uderzył lub zranił tedy szlachcicowi tak urażonemu, od drugiego szlachcica należy się kara zwana piętnadzieścia. A gdyby szlachcic uderzył kogoś, kto nie cieszy się prawem rycerskim, tedy za taką ranę zapłaci grzywnę groszy. A kmieciowi też grzywnę ma dać ten co go uderzył.

91. Gdy ktoś kmiecia zrani lub zabije.

Jeśli kmieć zraniony będzie aż do krwi, albo będzie też bardzo pobity, wtedy za wszystkie te rany, czy obicie, dwie części kary nakazujemy dać temu chłopu, a trzecią część sądowi, gdzie ta sprawa sądzona będzie.

92. O zabiciu brata, siostry lub innych krewnych.

Jeśliby jacyś ziemianie i szlachcice naszego królestwa, braci, siostry albo krewnych zabijali, nie mając powodu, wtedy jeśli szlachcic wolny tak uczyni, nie otrzyma ojcowizny ani jakiejkolwiek jej części. I skazujemy tych co tak czynią i ich synów, aby im przynależnych części w dziedzinach nie dawano, a w miejsce ich w dziedzinach wstąpią bliżsi lub dalsi krewni i oni dziedziczą majętność. A wszyscy krewnobójcy, dla okrutności ich przestępstwa, będą dobrej sławy i czci na wieczne czasy pozbawieni.

93. O młodym szczepie.

Postanawiamy, iż gdyby jakiś szczep był zaszczepiony i przyjął się, chociażby był własnością kmiecia, a ten chciałby ów szczep wykopać z ogrodu przenosząc się na inne siedlisko, to musi jednak zostawić połowę tego co zaszczepił, a to pod karą sześciu grzywien.

94. O rzeczy użytej gwałtem.

Gdyby też ktoś żelazo, płaszcz albo jakąkolwiek rzecz własną, komukolwiek mocą swoją, nie uciekając się do pomocy prawa zabrał, z karą sześciu grzywien ma taką gwałtem wziętą rzecz zwrócić.

95. O wzięciu wołów.

Gdy komuś cztery woły będą gwałtem zabrane i świadkami wykaże ów gwałt i to, że opóźnienie w robotach spowodowane jest zabraniem wołów, to za każdy tydzień cztery skojce pokrzywdzonemu z karą piętnadzieścia zapłacone zostaną. Tak skazujemy.

96. O sianiu i oraniu cudzego pola. Ustawa.

Gdy ktoś zasieje lub zaorze cudzą rolę, wtedy ziarno, które zasiał ma stracić i jeszcze zapłaci karę piętnadzieścia.

97. Gdy kto weźmie komuś wóz siana.

Gdy ktoś weźmie komuś gwałtem wóz siana, ma zapłacić poszkodowanemu trzy grosze wraz z karą piętnadzieścia i sądowi też piętnadzieścia ma zapłacić. Za kopę zboża jakiegokolwiek rodzaju, gdy ktoś je weźmie za dnia – karę sądową sześciu grzywien, poszkodowanemu zaś piętnadzieścia ma zapłacić. Jeśliby ja wziął w nocy to za złodziejstwo uznajemy. (...) Jak też parobek, po polsku zwany „gołomęka”, jeśli uczyni jakąś szkodę sąsiadowi swego pana, pan powinien zań zadośćuczynić.

98. Gdy ubogi pozwie bogatego.

Gdy ubogi człowiek pozwie bogatego, tedy bogaty może się przez świadków oczyścić z zarzutu. Jeśli się nie oczyści, ma być skazany według zwyczaju na karę za gwałt przypisaną.

99. O karach, gdy ktoś nagani wyrok sędziego.

Gdy ktoś nagani albo naruszy wyrok kasztelana krakowskiego tedy kocz, albo torłop gronostajowy ma mu dać, kasztelanem sandomierskiemu albo lubelskiemu – torłop z łasic, także każdemu wojewodzie torłop z łasic. Sędziom: krakowskiemu, sandomierskiemu albo lubelskiemu torłopy kunie, podsędkom lisie, podkomorzym po sześć grzywien, komornikom po sześć groszy, sędziom starościńskim kilka grzywien, każdemu pisarzowi ziemskiemu torłop lisi.

100. O synach przegrywających w kości.

Syn jeszcze nie oddzielony, będący pod mocą ojcowską, jak też brat jeszcze nie rozdzielony od pozostałych braci, jeśliby grając w kości lub jakąkolwiek inną grę coś z majątku stracił, chcemy i skazujemy, aby to tylko na jego część dziedziny było policzone.

101. O skoszeniu łąki lub trawy.

Bertold skarżył Andrzeja, iż mu łąkę skosił. Wówczas Andrzej przyznał, że łąkę skosił, ale twierdził że kupił ją u włodarza za gotowe pieniądze i zapłacił. Ale ponieważ włodarz, który wziął pieniądze umarł, dlatego my nakazaliśmy Andrzejowi zakup łąki świadkami dowieść.

102. O ranach w zabawie powstałych. Ustawa.

Mikołaj przeciwko Andrzejowi stanął, skarżąc go, iż zadał mu ranę. Andrzej przyznał, że zranił Mikołaja niechcący, w zabawie, jak przyjaciel z przyjacielem. Usłyszawszy Andrzejowe zeznanie, a uważając, że zabawa nie powinna kończyć się szkodą, tegoż Andrzeja skazujemy na zadośćuczynienie ran Mikołajowych.

103. O pożyczaniu pieniędzy. (Gdy ktoś komuś pożyczy pieniądze).

Jan pożyczył Piotrowi dziesięć grzywien, a za to Wawrzyniec dał mu rękojmię. A po paru dniach ów dłużnik – Piotr, bez udziału rękojmi zapłacił to, co był winien Janowi. Gdy pewien czas minął Jan pozwał Wawrzyńca, jako rękojmię o zwrot długu. Ten jednak w sądzie stojąc stwierdził, że dług rzeczony został powodowi przez dłużnika zwrócony. My ustaliliśmy w tym wypadku, aby zapłatę długu udowodniono.

104. Przy czym żona ma zostać po śmierci męża. Ustawa.

Stanowimy, aby gdy mąż umrze, żona przy dziedzinie, przy wianie, przy całej wyprawie oraz wszelkich pieniądzach, perłach, drogich kamieniach ma zostać. A kiedy ona umrze dzieciom, jeśli je ma, cały ten majątek przypadnie. Jeśli zaś wdowa mająca dzieci za mąż będzie chciała iść, stanowimy, by najpierw owe dzieci z poprzedniego małżeństwa otrzymały cały majątek ojcowski i połowę macierzystego, w jakichkolwiek on będzie rzeczach. A wdowa z resztą majątku, na nią przypadająca, męża sobie weźmie według swojej woli.

105. O wydaniu panny za mąż. Ustawa.

Postanawiamy także, aby gdy panna za mąż będzie wydawana, jeśli posag w pieniądzach gotowych otrzyma, wystarczy jeśli w gronie przyjaciół się to dokona. Jeśli jednak dobra ziemskie dziedziczne ma dostać, tylko w obliczu króla może być to uczynione.

106. O potwarzy i szkodzie.

Marcin skarżył Mikołaja, o to że w dzień targowy, na drodze publicznej, czyli na gościńcu, z tobołu wziął mu osiem złotych gwałtem. Mikołaj odparł, iż go Marcin niewinnie spotwarza, bowiem ani pieniądze wziął, ani je stracił. Na to chciał Mikołaj postawić sześciu świadków (współprzysiężników). My jednak nakazujemy oczyszczenie zarzutu w podobnej sprawie co najmniej dwunastoma dobrymi świadkami uczynić.

107. Gdy ktoś zgubi pieniądze. Ustawa.

Tenże Marcin pozwał Mikołaja, o to, iż gdy szedł pole orać trzos z siedmioma złotymi jemu wypadł. Przechodzący obok Mikołaj trzos znalazł i mimo upominania zwrócić nie chciał. Ale Mikołaj zaparł się znalezienia tego trzosu z pieniędzmi. My wtedy w sprawie tej nakazaliśmy Mikołajowi oczyścić się własną przysięgą.

108. O drzewie owocowym. Ustawa.

Stanowimy, iż jeśli ktoś jabłoń albo inne drzewo owocowe właścicielowi porąbie., to ma mu zwrócić za szkodę dwanaście groszy oraz karę zwaną piętnadzieścia ma zapłacić

109. O oczyszczeniu sług przeciw panu.

Gdy pan przeciwko włodarzowi lub innemu słudze spór toczy, o jakieś rzeczy lub krzywdy, wtedy ten włodarz lub sługa ma się z zarzutu oczyścić sześcioma świadkami.

110. O zakupnym sołtysie.

Sołtys ma wolę swego pana czynić. Przeto nie jest słuszne aby sołtys był mocniejszy niźli pan. Dlatego chcemy, aby sołectwa w dobrach innego pana żaden rycerz lub możny nie kupował, bez zgody tegoż pana. A gdyby ktoś śmiał prawo to przestąpić, chcemy aby taki zakup był nieważny i za nic poczytany.

111. O dziale braterskim.

Współwłasność bywa powodem nieporozumień, w których bracia i bliscy przyjaciele nierzadko do gniewu i swarów siebie doprowadzają, a i w biedę wpadają. Toteż wielu ludzi zwykło mieszkać w oddzieleniu od bliskich, w swoich domach, na części działu, która na nich przypada z ojcowizny. Podziału tego dokonują przez przyjaciół, a przed oblicze króla lub księcia sprawy tej nie przynoszą. Częstokroć jednak się zdarza, jednemu pilniej do dokonania podziału niż innym. Bywa też, że podział zaproponowany przez przyjaciół nie jest przyjmowany, co powoduje swary. Dodatkowo taka niepewna sytuacja nie skłania do polepszania majątku przez dołożenie należytej staranności w gospodarowaniu. Przeto my chcąc to zatracić ustanawiamy, aby gdy bracia albo przyjaciele (wł. krewni) rozdzielą się i tym dziale będą przez okres trzech lat i trzech miesięcy, a przed sądem się nie stawią, wyjąwszy przyczyny, dla których dawność biec nie mogła, wtedy z powodu wspomnianej dawności mają milczeć.

112. Dawność złodziejskiej rzeczy.

Złodziejstwo i łotrostwo przez wielkość grzechu oraz przez obawę męki z powodu przestępstwa tego grożącą niejednokrotnie pozostaje nieujawnione.

Tak też wkrótce do jednego przestępstwa sprawca dodaje nowe czując się bezkarnym. A gdy przeciwko złodziejowi sprawa zostanie wytoczona, ten częstokroć zasłania się dawnością. Aby kres temu położyć postanawiamy, że gdy ktoś o łotrostwo czy złodziejstwo przed sad był wezwany, a powód i pozwany mieszkają w jednej wsi albo parafii, bądź mszy razem słuchają, to tacy mają mieć dawność uznaną na jeden rok. Ale gdy strony mieszkają z dala od siebie, to wtedy inna dawność pozwanemu nie może być przyznana jak tylko trzy lata. A ten, co przez taki długi czas o swe interesy nie dbał ma już milczeć na zawsze.

113. Dawność małoletnich dzieci (małych). Ustawa.

Gdyby dzieci, lat sprawnych jeszcze nie mające o dziedzinę zostały pozwane przed sąd, a z powodu małoletności lub niedostatku rozumu obronić się nie umiały, to wtedy sędzia ma prawo odłożyć i zawiesić tę sprawę na czas do uzyskania przez dzieci lat sprawnych. Potem gdy sprawa zostanie wznowiona, dzieci te mają odpowiadać i nie mogą zasłaniać się dawnością., która upłynęła w czasie zawieszenia. Jeśliby jednak jakieś inne sprawy wyszły, o które, na nowo będą pozywane mogą odbić dawnością.

114. O różności płci męskiej i żeńskiej i o dawności. Ustawa.

Różne są rodzaje osób według tego jak mogą wolą własną kierować. Jedne osoby mogą bardziej – to mężczyźni, inne mniej to niewiasty. One mają mniej swobody w pozywaniu i prowadzeniu sądowych sporów o dziedziny inne rzeczy. Przeto by każdy mógł o swe dziedziny i rzeczy doskonale dbać postanawiamy, by mężczyznom przysługiwała dawność trzech lat, wdowom natomiast, z uwagi na trudny stan – sześć lat. Niewiastom zaś zamężnym, które nie mają wolnej woli – przez ich mężów – lat dziesięć będzie stanowiła o dawności.

115. O potwarzy i potwarcach. Ustawa.

Aby potwarzom położyć kres, bo zły się upowszechnił zwyczaj, iż niektórzy potwarzom ludzi niewinnych o mężobójstwo ich obwiniając popełnione przed wieloma laty i przed sąd ich przywodzą. Dowiedzenie tego mężobójstwa, przez upływ lat bywa bardzo utrudnione.

116. O sędziach. Ustawa.

W sądach dobrzy sędziowie nie mogą bać się gniewu czy kary, zwracać uwagę na dary, a sądzić i skazywać biorąc pod uwagę tylko prawdę i sprawiedliwość. Bo gdy sędzia wyrokuje sprawiedliwie wtedy spierający się odstępują od potwarzy. Postanawiamy, aby gdy wjedziemy z dworem naszym do Krakowa albo Poznania albo którąkolwiek inną stronę, sędzia niezależnie od miejsca swego zamieszkania w tej ziemi ma przybyć na nasz dwór i sądzić, rozpatrywać wszystkie sprawy związane z dziedzinami przed nami, albo bez nas, ale z naszego rozkazu. Ale gdy z tej ziemi wyjedziemy, to według zwyczaju sprawy o dziedziny mają być rozpatrywane w rokach generalnych.

117. O pisarzu ziemskim. Ustawa.

Postanawiamy też, by pisarze sądowi w sprawach sądowych od osób przedstawiających świadków brali sześć groszy, a od ich wpisania do księgi sądowej półtora grosza, woźny od wiodącego świadków otrzyma cztery skojce, a od egzekucji kary zwanej siedemdziesiąt jednego wołu. Zaś podkomorzy, gdy jednego dnia rozgraniczy dobra dwóch ziemian, nawet jeśli są to dwie lub trzy dziedziny, ma dostać pół grzywny. Jeśli jednak więcej dni niż jeden lub dwa rozgranicza dobra, to trzy grzywny ma dostać. Nawet jeżeli rozgraniczy dwie, trzy lub więcej dziedzin ma tyleż otrzymać. Ma też dostać dwie siekiery i dwa rydle. Gdyby zaś pomylił rolę przysięgi, jaką z polecenia sądu miał przekazać świadkom i będzie za to ukarany w sądzie, ma być z urzędu zwolniony i zastąpiony kimś innym.

118. Sędzia nie może rozpatrywać sprawy bez powoda.

Postanawiamy, że żaden sędzia czy starosta bez powoda lub oskarżyciela zainteresowanego w sprawie sądzić ani rozstrzygać nie będą. Nikogo też nie skarzemy chyba, że przed sądem pokonanego.

119. Pan nie ma wstawiać się w sądzie za swym sługą. Ustawa.

Częstokroć panowie wstawiają się w sądzie za swymi sługami lub krewnymi, a dzięki swej mocy wyjednują im bezprawne zwycięstwo w sporach. Ustanawiamy przeto, aby odtąd żaden pan ze swym sługą ani krewnym do sądu się nie stawiał pod karą piętnadzieścia.

120. Gdy ktoś kord lub miecz w sądzie wyjmie.

Jeśliby ktoś przed sądem kord lub miecz wyjął i nim kogoś zranił, taki ma być zdany na naszą łaskę. A gdyby dobywszy broni nikogo nie zranił ma nam zapłacić karę siedemnadzieścia, a temu na kogo się porwał, zadośćuczyni karą piętnadzieścia. A gdy kto dobędzie broni na naszym dworze lub na dworze naszego starosty ale nikogo nie zrani, ma zostać na naszej łasce. A gdyby zranił tedy bez żadnego miłosierdzia ma być karany. A gdyby przed arcybiskupem dobył ktoś miecz albo kord bez względu na to czy kogoś zranił czy nie, zapłaci arcybiskupowi karę siedemnadzieścia. A gdyby łajał, albo złorzeczył przed nim, tedy piętnadzieścia. A gdy kto by na naszym albo rycerskim dworze coś ukradł wtedy ucho ma być mu obcięte. A gdy ktoś na rycerskim dworze dobędzie broni zrani kogo, za ową ranę odda rękę albo na łasce rycerza zostanie.

Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.