Statuty Kazimierza Wielkiego/41-80
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
| ←1-40 | Statuty Kazimierza Wielkiego Kazimierz Wielki |
81-120→ | |
|
Uwaga! Tekst niniejszy w języku polskim został opublikowany w XIV wieku. |
| Ta strona wymaga poprawnego sformatowania. Tekst ten powinien zostać poprawiony tak, by był zgodny z zaleceniami edycyjnymi i przypominał układ tekstu oryginalnego.
Po naprawieniu wszystkich błędów można usunąć tę wiadomość. |
41. O udowodnieniu swego szlachectwa.
Szlachetne pochodzenie od przodków się przyjmuje i nimi też ma być udowodnione. Jeżeli ktoś podaje się za szlachcica, a inny by temu przeczył, wtedy należy poświadczyć swe pochodzenie sześcioma mężami ze swego rodu, ci mają złożyć przysięgę, „iż ten jest brat nasz i z pokolenia ojców naszych jest”.
42. O kradzieży pszczół albo miodu.
Piotr skarżył Jana przed sądem, a to, że ten pszczoły i miód jego nocą skradłszy do swojego domu zaniósł. Ale Jan zaparł się kradzieży twierdząc, że swój miód jawnie do swojego domu przyniósł. Wówczas my spytaliśmy Piotra, czy był ktoś kto widział jak Jan wziąwszy jego miód do swojego domu zaniósł. Wtedy Piotr nie mając świadków rzekł, iż świadkowie pomarli i nie ma kim potwierdzić swych słów. Wtedy my wstawszy poleciliśmy Janowi własną ręką przysiąc, a to dlatego, że Jan do tej pory cieszył się dobrą sławą.
43. O dowodzeniu ran.
Słyszeliśmy, że Piotr ścigając na drodze, Jana bardzo go poranił, wtedy Jan Piotra pozwał przed sąd żałobę na niego składając, że go poranił. Piotr przyznał, że Jana zranił, ale twierdził, że to uczynił za Janowym początkiem, gdyż ten pierwszy Piotra zranił. A tego Piotr zamierzał dowieść. My jednak zdecydowaliśmy się dopuścić świadectwo Janowe na to, że Piotr go spotkał na ulicy i zranił, ponieważ Piotr nie bronił swego życia, a tylko mścił się za krzywdy wcześniej uczynione.
44. O gwałcie domowym. (O dowodzeniu świadków).
Piotr pozwał Jana, że ten mu trzy rany zadał, wtedy Jan przyznał, że tak uczynił, a to dlatego, iż Piotr zbrojnie dom jego najechawszy matkę albo żonę lub dziewkę poranił. Mimo, że ranę ową służebnik obejrzał i widział, Jan zobowiązał się jeszcze świadków przedstawić. Ten służebnik przez sędziego zapytany zaprzeczył, iż ranę taką widział. Ale ponieważ Jan po zaparciu się służebnika ową ranę przez innych świadków zobowiązał się dowieść, dlatego my świadków Janowych postanowiliśmy dopuścić.
45. O dowodzeniu ran zadanych w zwadzie. Ustawa.
Skarżył Piotr Jana, że ten go zranił ale Jan stanowczo twierdził, że Piotr się zranił a tego zobowiązał się dowieść zgodnie z prawem. My zaś tak rozsądziliśmy: jeżeli Jan stwierdzi, że w zwadzie i zamieszaniu Piotr ranę sobie zadał, to Janowe świadectwo ma być przed sąd dopuszczone. Ale gdyby bez zwady i zamieszania Piotr był ranny, wtedy to Piotra przysięga będzie dopuszczona jak nakazuje zwyczaj.
46. Obłożony klątwą może świadczyć jeżeli nikogo innego nie ma.
Przekonaliśmy się dobrze, że z powodu klątwy świadectwa niektórych ludzi są w sądzie odrzucane, przez co prawda zostaje zaciemniona. Dlatego tak postanawiamy: gdyby ktoś świadków przed sąd przywiódł, a świadectwo świadka odrzucono by z powodu klątwy, to ten który spór toczy bez szkody dla swojej sprawy może innych świadków przywieść. Jeżeliby jednak innych świadków nie miał, a ci których ma podlegaliby klątwie, wtedy chcemy, aby ten kto klątwę nałożył, pod przysięgą czy też za rękojmią zadośćuczynienia tym wyklętym dał rozgrzeszenie po to, by mogli świadczyć o prawdzie, by prawda nie zaginęła. jeśliby jednak ten, od którego to zależy klątwy zdjąć nie chciał, jako że pragnący łaski i skruszeni tylko u Boga doznają pewnego rozgrzeszenia, a w Kościele świętym nie zawsze, chcemy tedy, aby bez szkody dla sprawy sędzia świadectwo wyklętych przyjął a świadectwo to ma mieć moc wieczystą.
47. Krewny może niekiedy świadczyć.
Konrad dom pozyskał od Dominika i na tę okoliczność przywiódł sześciu świadków, według rozkazu sędziego. Między tymi świadkami był Piotr krewny Konrada. Tego Piotra Dominik zamierzał zakwestionować gdy wymieniono świadków, z racji, iż jest krewnym Konrada, a potem gdy chciał przysięgę Piotra podważać, z tego samego powodu. Przeto my uznawszy, że między krewnymi i przyjaciółmi częstokroć szybciej spory bywają jednane niż między obcymi, w tej sprawie, Piotra dopuściliśmy do przysięgi.
48. Dawność trzech lat i trzech miesięcy.
Ponieważ dawność została w prawach ustanowiona z powodu gnuśności i lenistwa, postanowiliśmy, że gdy ktoś ma jakieś prawa do dziedziny, a ktoś inny ją dzierży od trzech lat i trzech miesięcy bez czyjegokolwiek nagabywania, spokojnie chociażby według prawa nie był jej właścicielem, a ten komu to prawo przysługuje milczy, sprawy żadnej nie wnosi, po upływie tego czasu ma milczeć wiecznie i dziedzinę straci.
A gdy ktoś odda dziedzinę w zastaw, to ten co ją zostawi lub jego krewny przynajmniej raz w roku wobec sędziego lub w parafii, w której dziedzina leży, albo na wiecach ma ogłaszać, że ta dziedzina za taką sumę jest zastawiona. Jeśli tego dokona, ten który jest właścicielem dziedziny lub jego krewny, to po trzydziestu latach może dziedzinę wykupić lub wyzwolić. Gdyby jednak tego nie uczynił to po piętnastu latach dziedzinę ma stracić i na wieki milczeć.
A kobiety zamężne będące właścicielkami jakiejś dziedziny czy to z tytułu wiana, czy z jakiegokolwiek innego, mają mieć dawność do lat dziesięciu. Wdowa w takich przypadkach ma mieć dawność do sześciu lat. Te terminy mają być przestrzegane gdy panuje pokój, bo w czasie wojen i zawieruchy o terminie rozstrzygnie sędzia. Z wyjątkiem, że przeciwko wziętym do niewoli dawność nie biegnie.
49. Dawność dwóch lat.
Jan pozwał piotra o to, że na jego dziedzinie postawił płoty i wszystko co rosło między nimi sobie przywłaszczył. Piotr odpowiedział, że ów Jan w tej samej co on wsi we dnie i w nocy przebywał i tym czasie milczał, nigdy nie upominając Piotra żadnym słowem w sprawie wspomnianych płotów. My bacząc na Janowe lenistwo orzekamy, że z powodu dwuletniej dawności jego żądanie oddalamy.
50. Dalej o dawności. (Dawność o pieniądze krewnego).
Franciszek swoją siostrzenicę Łucję, jako sierotę w młodych latach pod swoją opiekę przyjął, wraz z majątkiem oszacowanym na 100 grzywien. Potem zanim jeszcze osiągnęła lata sprawne wydał ją za mąż i dał jej jedynie 70 grzywien. Wtedy Łucja mieszka wszy z mężem już 4 lata, Franciszka wuja swego, o resztę majątku nagabuje i pozywa. Franciszek ją zapytał, jak dawno za mąż wyszła. Odpowiedziała, że przed czterema laty, a przez te lata nigdy Franciszka o resztę majątku nie nagabywała. Przeto my postanowiliśmy, że skoro Łucja ze swoim mężem mieszkała trzy lata i trzy miesiące, a Franciszka wtedy nie nagabywała ani pozywała, chociaż lat jeszcze nie osiągnęła, ma teraz milczeć. Franciszka zaś uwolniliśmy od obowiązku wyrównania niedoboru z tytułu dawności trzech lat i trzech miesięcy.
51. Dawność o sprzedaną dziedzinę.
Franciszek sprzedał Janowi dziedzinę za 100 grzywien. Z tej sumy Jan zapłacił od razu 60 grzywien, resztę miał dać Franciszkowi w określonym terminie, czego jednak nie uczynił. W ten sposób Jan nie dopłaciwszy całej sumy przez cztery lata, nie niepokojony przez nikogo, spokojnie dziedzinę trzymał. Potem, blisko już końca czwartego roku Jan zamierzał brakującą kwotę dopłacić Franciszkowi. Ten jednak opierał się i szukał sposobu by rozwiązać umowę, gdyż przez tak długi czas nie uzyskał zapłaty. Dlatego chcąc pokój utrzymać między ziemianami przysądziliśmy Franciszkowi wieczne milczenie z powodu dawności, a Jan może dziedzinę zatrzymać dopłacając brakujące pieniądze.
52. O pożyczaniu pszenicy albo innego zboża.
Franciszek pożyczył Grzegorzowi 30 miar (kłod) pszenicy, a ten mimo częstego upominania nie oddawał. Gdy pozwał Grzegorza to ów spytał Franciszka: jak dawnoś mi pożyczył? Ten odparł 3 lata. Tedy my nakazaliśmy Franciszkowi milczenie ze względu na upływ tak dużego czasu.
53. O pamiętnym. (O zapłacie nazywanej trzynaście).
Jakkolwiek płat nazywany „trzynaście”, który według zwyczaju sędzia brał, a który potem nazwano „piętnaście”, wyszedł z użycia, my go jednak odnawiamy i ustanawiamy pod mianem „pamiętne”. Ustanawiamy również aby o rzeczy wielkie dziedziny – sędzia nie śmiał wziąć więcej jak cztery grosze, a od mniejszej rzeczy dwa grosze.
54. Pierwszy wyrok w mocy ma zostać.
Sprawy przeszłe trudno odnowić, a czasu minionego nie da się cofnąć. Są jednak tacy, którzy rzeczy przeszłe, także te sądownie rozstrzygnięte rozmaitymi wymysłami starają się wzruszyć. Dzieje się to tak, gdy bracia, albo brat z siostrą, ojcowiznę dzielą albo wydzielają i taki podział wobec sądu potwierdzają. Potem inny brat przyszedłszy do sądu ową zgodę odwołuje i powołując się na nieobecność przy podziale, stara się by tę sprawę unieważnić. Niektórzy nasi sędziowie częstokroć skłaniają się ku takiemu unieważnieniu. Dlatego my, chcąc zupełny kres podobnym sprawom położyć, ustanawiamy aby gdy rodzeństwo ojcowiznę będzie dzielić i będzie się w tym zgadzać; albo jeden z nich się zgodzi, drugi potem nie będzie mógł już tych ustaleń ruszyć, ale maje przyjąć tak jak inni, z wyjątkiem gdy chodzi o część jemu przysługującą. Jeżeli jednak bracia albo brat z siostrami ojcowizny nie podzielili, a mieli lata roztropne tedy tak ustanawiamy, że w tej dziedzinie, która byłaby przedmiotem niezgody; albo do której udałby się woźny z listem pozewnym, w którym określić należy termin (rok), na którym pozwany ma wykazać czyja to dziedzina, kto ma do niej prawa; ma on stanąć na roku i swe prawa dowieść i wykazać. Jeśliby pozwany nie stanął na roku, ustanawiamy, by sędzia przysądził dziedzinę stojącemu. Gdyby później ktokolwiek inny (nieobecny) nie stający na roku chciał wszcząć od nowa sprawę albo kwestionował rozstrzygnięcie to ma mu być nakazane wieczne milczenie, a rzecz (sprawa) rozstrzygnięta sądownie w mocy ma pozostać.
55. O koniu ukradzionym we wsi.
Kmieć Nagod skarżył swoich sąsiadów, iż gdy nocą konia ze wsi mu ukradziono natychmiast ich obudził, prosząc by mu pomogli śladem złodzieja gonić, ale oni wzgardziwszy prośbie pomocy udzielić nie chcieli. Dlatego my nakazujemy wszystkim sąsiadom Nagodowi za konia zapłacić.
56. O ucięciu którychkolwiek palców.
Piotr skarżył Jana, iż mu swoim mieczem trzy palce u ręki uciął, czemu Jan zaprzeczył. Ponieważ Piotr po upływie roku żądał zadośćuczynienia za swe palce, wtedy my poleciliśmy Piotrowi przysiąc samotrzeć, że palce te uciął mu Jan.
57. Jeżeli sędziego nie naganiono, to jego wyrok ma moc.
Piotr stanął przeciwko sędziemu Janowi w sprawie sporu, który przed nim z kimś toczył, a sam mimo iż nie zgadzał się z rozstrzygnięciem, to przyjął je, a sędziego od razu nie naganił. Dlatego my wyrok sędziego utrzymujemy w mocy jak również karę nałożoną na Piotra przez sędziego.
58. Pierwszy wyrok sędziego ma moc.
Falko pozwał Andrzeja o dziedzinę, ale Andrzej zasłonił się dawnością, czego dowiódł zgodnie z prawem. Wtedy sędzia polecił Falkowi uznać dawność i w sprawie dziedziny zachować milczenie. Potem przyszedł Mikołaj, młodszy brat Falka i chciał w tej samej sprawie spór toczyć. Poleciliśmy Mikołajowi, bratu Falka w sprawie milczeć i pierwszy wyrok sędziego w mocy utrzymać.
59. O wspólnym młynarzu.
Franek, Falko i Andrzej, trzej bracia, mieli jednego młynarza. Zdarzyło się, że Andrzej o jakieś czyny postawił go przed sędzią i uzyskał wyrok skazujący. Potem Falko, młodszy brat pozwał Andrzeja, że ten jego młynarza kazał sądzić i skazać. Dlatego my, widząc spór zawyrokowaliśmy, iż Andrzej według prawa uczynił.
60. O puściźnie kmiecej.
Niegodny zwyczaj powstał u ziemian, iż gdy kmieć jakiś umrze nie posiadając dzieci ani brata, to spadek po nim sobie przywłaszczają. Ustalamy, by z mienia zmarłego, jeśli jest, kielich za półtora grzywny do kościoła parafialnego zakupiono reszta zaś majątku ma przejść na bliższych krewnych.
61. O zdrowym koniu pożyczonym na drogę.
Mikołaj pozwał Piotra, pożyczył mu zdrowego konia na drogę, a ten z drogi wróciwszy konia Mikołajowi oddał chromego. Piotr odpowiedział iż konia doglądał i karmił jak własnego i nie wie skąd ma on uraz. W tej sprawie rozstrzygnęliśmy: konia należy dobrze żywić i do pracy nie wykorzystywać przez dwa tygodnie, jeśli w tym czasie koń nie ozdrowieje, to strony mają się w tej sprawie po przyjacielsku porozumieć.
62. Gdy kmieć zabije kmiecia.
Według dawnych praw kmieć za zabójstwo płacił trzy grzywny groszy i był wolny od kary za mężobójstwo. Taka suma jednak nie zadośćuczyniła należnemu ukaraniu, dlatego ustalamy: gdy kmieć zabije kmiecia, wtedy panu któremu to przysługuje płaci trzy grzywny, a krewnym zabitego sześć grzywien. Jeśli mężobójca nie ma czym płacić, a zostanie złapany, wtedy ma być skazany na śmierć.
63. O mężobójstwie. (Jeden ma być oskarżony o mężobójstwo).
Gdy trzech albo czterech albo więcej byłoby oskarżonych o mężobójstwo, to według starego prawa wystarczyła przysięga obwiniającego, by wszyscy byli karani. My jednak ustanawiamy, aby tylko jeden przez przysięgę sąpierza był o mężobójstwo oskarżony i ukarany. Pomocnicy jego mogą się z zarzutu mężobójstwa i zadania ran oczyścić przez dobrych świadków. Jeśli im oczyszczenie się nie uda, wtedy także mają być ukarani.
64. O śmierci bez przyczyny.
Jeśli ktoś przygodną śmiercią z tego świata zejdzie czy to przez upadek z drzewa czy utonięcie, czy w jakikolwiek inny sposób, wtedy postanawiamy aby w takich przypadkach o takiego człowieka, żadna skarga nie była wnoszona. Także wtedy gdy nie wiadomo kto zabił, postanawiamy by dziedzina (wspólnota terytorialna) nie była pociągana do odpowiedzialności. Przyjaciele zabitego mają sprawcę poszukać według prawa.
65. O zabiciu szlachcica.
Aby kara złość powściągała, postanawiamy, że gdy szlachcic równego sobie zabije – za głowę sześćdziesiąt grzywien kary musi zapłacić, a za zranienie czy ucięcie któregokolwiek członka trzydzieści grzywien, a za prostą ranę piętnaście grzywien musi zapłacić.
66. O zabiciu matki.
Wawrzyniec skarżył Marcina iż mu matkę zabił. Marcin odpowiedział, że Wawrzyniec był z nieprawego łoża, chcąc się od zarzutu uwolnić. Ale my w tej sprawie i w innych sprawach nakazujemy za głowę zapłacić.
67. Ustawa o zbiegłym szlachcicu.
Niektórzy przez zuchwałość a rozrzutność majątek swój, który by pomnażać mogli i dzięki niemu wieść dostatni żywot, w krótkim czasie trwonią, po czym z dóbr swoich uciekają i w obcych stronach ubogi żywot pędzą, nie stroniąc od rabunku. Takich zbiegów i rabusiów niezależnie od przyczyny pozbawiamy dóbr, które by mieli. Jeśliby tacy do łaski naszej drogę znaleźli i dobra swoje odzyskali to i tak chcemy, aby między szlachtą równej czci nie zażywali.
68. O wynagrodzeniu służebnika lub woźnego.
Według starego obyczaju, służebnik wezwany do zabitego na drodze lub na polu miał prawo zabrać odzienie zabitego, co nazywano „krwawe”. Nam jednak wydało się to niesprawiedliwe, gdyż nikt podwójnie nie powinien cierpieć. Dlatego od tej pory przykazujemy, aby służebnicy wezwani do obejrzenia zabitego nie czynili już tego łupiestwa, ale za swój trud mają wziąć dwa grosze od tego, kto ich wezwał, do czasu aż mężobójstwo będzie komuś udowodnione.
69. O szkodzie w zbożu uczynionej przez bydło.
Każdy powinien uważać aby jego bliźni szkody, z jego winy nie ponosili. Przeto gdyby czyjeś świnie, konie lub jakiekolwiek inne bydło uczyniło szkodę w zbożu sąsiada, za każdą sztukę bydła ma poszkodowany otrzymać czwartą część denara od właściciela bydła. Postanawiamy też, że gdy ktoś znajdzie cudze bydło w swoim zbożu może je zająć. Winien jednak doprowadzić je, bez zwłoki do najbliższej siedziby kasztelana lub sędziego. Gdyby jednak tego zrobić nie mógł z racji dużej odległości, może po przywołaniu sąsiadów na świadków przez noc trzymać bydło u siebie, ale nazajutrz musi dopędzić je do najbliższego grodztwa.
70. Powód podąża za sądem pozwanego.
Jako, że powód winien zawsze postępować za sądem pozwanego chcemy, aby gdy ktoś będzie pozwany przed sąd prawa niemieckiego, tam odpowiadał aż do wyroku. Gdyby potem pozwany tej pierwszej sprawie chciał pozwać swego przeciwnika o taką lub podobną rzecz przed tymże sądem, nie będzie mógł, ale będzie musiał udać się do sędziego (sądu) właściwego dla swego przeciwnika.
71. Podpalacz ma być ogniem spalony.
Prawo cesarskie nasz poucza, że podpalacz ma być w ogniu spalony. Przeto chcemy, aby gdy ktoś, taki czyn popełni, choćby nawet schronił się w świątyni, żadnej pomocy z tego tytułu mieć nie może i według prawa musi być sądzony. Zdarza się jednak, że tacy złośnicy osiadają w miastach lub wsiach prawa niemieckiego, gdzie mogą bronić się prawem niemieckim. Tak częstokroć swą chytrością od śmierci się uwalniają. Chcemy, aby zbrodniarz nigdzie nie cieszył się względami, ale sądowe znalazł potępienie. Postanawiamy: gdy takiego oskarżą, czy to w mieście czy na wsi mieszkającego, czy pod polskim czy niemieckim prawem, innym prawem nie ma być sądzony, jak tylko polskim przed odpowiednim sędzią. Jeśli zostanie mu wina udowodniona, ma być ukarany śmiercią mu właściwą.
72. O gwałcie na dziewicy lub niewieście.
Słuszne jest aby każdy dobry człowiek złego unikał. Niektórzy źli albo nieczyści, ani Boga się nie boją, ani doczesnych cierpień, cudzym żonom albo pannom gwałt uczyniwszy czci je pozbawiają. Gdy zostaną oskarżeni chytrze zasłaniają się prawem niemieckim, aby łatwiej sprawiedliwości uniknąć. Dlatego postanawiamy i nakazujemy wiekuiście przestrzegać, aby tacy gwałciciele odpowiadali według prawa polskiego.
73. O utraconym przywileju. Ustawa.
Kto nie korzysta z tego na co mu przywilej pozwala, zgodnie z prawem sam to traci. Niektórzy ziemianie uzyskali od nas lub od naszych przodków pisemne przywileje dla swoich miast lub wsi, przenosząc je na prawo niemieckie. Jednakże mimo uczynionej im łaski, prawo niemieckie opuściwszy, tylko według prawa polskiego toczą się spory. Dlatego ustanawiamy, iż gdyby w którejś takiej wsi czy mieście prawa niemieckiego nie stosowano, nie będzie można zasłaniać się, w przypadku pozwania tym prawem. Sprawca musi być sadzony takim prawem jakiego rzeczywiście używa.
74. O zbiegłym kmieciu. Ustawa.
Jako, że kmiecie opuszczający swe siedziby czynią częstokroć pustki w dziedzinach, przeto nam i naszym doradcom wydało się to niewłaściwe, aby takie szkody były naszym poddanym czynione. Postanawiamy, aby więcej niż jeden lub dwóch kmieci w roku nie śmiało bez zgody swego pana ze wsi odchodzić za wyjątkiem niżej podanych przypadków:
- po pierwsze, gdy pan gwałt zada żonie lub córce swego kmiecia,
- po drugie jeśliby za winy pana wsi jego kmiecie zostali ciążeni,
- po trzecie, gdy z powodu klątwy nałożonej na pana kmiecie nie mogliby korzystać z sakramentów.
W tych przypadkach nie tylko jeden lub dwaj, ale wszyscy ze wsi będą mogli odejść, gdzie im się będzie podobało.
75. Sieroty nie mają przedawnienia.
Gdy wdowie po śmierci męża dzieci mającej pod swoją opieką, które nie są pełnoletnie to znaczy nie mają ukończonych lat dwunastu, ktoś w tym czasie w ich mieniu wyrządzi szkodę, a matka nie chciała bądź nie mogła dochodzić ich praw, to w stosunku do tych dzieci przedawnienie nie biegnie, nawet jeśliby nic nie robiły w tej sprawie. Jeżeli jednak po osiągnięciu lat zaniedbali swoją sprawę i czas dawności minął, wówczas tak jak i w innych sprawach nakazujemy im milczeć.
76. O przysiędze szlachetnych mężów.
Ziemianin albo inny mąż, którego cześć nigdy nie była naruszona posądzeniem o złodziejstwo lub łotrostwo, a o złodziejstwo będzie pozwany, ze względu na swoją dobrą sławę, może od takiego zarzutu uwolnić się własną przysięgą przed sądem.
77. Nikomu nie wolno brać cudzej rzeczy bez pozwolenia.
Idzik pozwał Falka, o to, że gdy szedł drogą, a w drodze zasnął, Falko znalazłszy go śpiącego wziął mu miecz i tobół, którym były trzy złote. Wprawdzie zwrócił mu potem miecz i tobół, ale trzech złotych nie oddał. Falko przyznał, iż miecz i tobół wziął, ale zaprzeczył, że wziął pieniądze. My stwierdziwszy, że nikt nie może bez pozwolenia brać cudze rzeczy, kazaliśmy w tej sprawie Idzikowi przysiąc swoją szkodę.
78. Gdy kogoś ukąsi pies. Ustawa.
Idzik pozwał Falka, iż poszczuł na niego psa, który ukąsił go tak że Idzik okulał. Falko zaprzeczył, iż psa poszczuł. Idzik zaś nie miał świadków w tej sprawie. Kazaliśmy więc Falkowi własną przysięgą oczyścić się zarzutu.
79. O zgaszeniu świecy w czasie zwady.
Skargę zaniósł Gromek na Urbana, iż gdy wieczorem w domu Gromka wybuchła zwada przyszedł Urban i zgasił świecę. Ponieważ zrobiło się ciemno, Gromek nie wie przez kogo został zraniony. Urban przyznał, że świecę zgasił ale zaparł się zranienia Gromka. Tedy my kazaliśmy Gromkowi przysiąc, że nie zna sprawcy swojego zranienia. Gdy to uczynił kazaliśmy Urbanowi, który swym zgaszeniem świecy dał przyczynę zranienia, zadośćuczynić Gromkowi za ranę.
80. O zaginionej owcy. (Gdy pasterz nie przypędzi do wsi owcy).
Idzik skarżył pasterza owiec, iż owca, którą do trzody pasterza przygnał i jego pieczy powierzył, zaginęła, bo jej pasterz z powrotem do wsi nie przygnał. Pasterz jednak stwierdził, że owcę wraz z innym dobytkiem do wsi przypędził. Wtedy my w tej i podobnych sprawach polecamy pasterzowi przysiąc, że owcę do wsi przygnał.