Setnik rymów duchownych/XXXVI

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

Z pamięci schodzą czasy żywota naszego,
Nie inaczej jak słowa rzeczenia ustnego.
Siedmkroć dziesięć własny kres ludzkiego żywota,
Oprócz w kim przyrodzenie czyrstwe i ochota.


Do tego nad dwoje pięć, jeśli co przybędzie,
To boleść a sidła śmierć stawiająca wszędzie;
To już w skok gaśniem, Panie, chodząc umieramy.
Właśnie jak ptak, co patrząc, z oczu go zbywamy.


A jeśli z zamierzenia Twego nam to roście,
Jacyż, Panie, przyśpiesza za Twym gniewem goście?
Gdyż według spraw każdego odpłata od Ciebie;
Nic się oku nie skryje władnącemu w niebie.


Przeto mi liczbę moich dni daj wiedzieć, Panie,
By się człek umiał sprawić, niż przed Twój sąd stanie.
Skłoń ku mnie łaskawą twarz, porzuć gniew, a swoje
Miłosierdzie wzruszyć racz na wołanie moje.


Nasze serca mądrością oświeć, dobrotliwy,
By swój wiek mógł wesoło wieść człowiek wstydliwy.
Napełni nas radością, któreś ufrasowal,
A różnymi kłopoty ich wieki sprawował.


Daj wiedzieć sprawy swoje, daj, niech wszyscy znamy,
Jako Ciebie, możnego, skłonnym k sobie mamy;
Ukaż nad nami lutość, a swoje zbawienie
Niech widzi w miłosierdziu ludzkie pokolenie.


Co nasze zmysły zaczną, kończ, Ojcze łaskawy,
Niech początek i koniec z Ciebie biorą sprawy,
Niechaj myśl nic takiego w serce nam nie wwodzi,
Prócz tego, co zbawienne i Twą łaskę rodzi.