Setnik rymów duchownych/CXI

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

Jak dobra córa, kiedy w ojcu znaki
Gniewu k sobie najduje,
Prze występek swój jaki
Twarz wstydem zafarbuje;
Pokornym sercem, głosem pełnym trwogi,
O łaskę prosząc, upada pod nogi.


Tak, Ojc[z]e dobry, wzrok wstydem zniżony,
Pokory napełnione
Serce, acz z każdej strony
Obłokiem obtoczone
Nikczemnych myśli, do Ciebie podawam,
Bo Cię strapionych pociechą wyznawana.


Występków taić zmysły dróg nie znają,
Gdyż wszelka skrytość Tobie –
Jak kryształy, co mają
Świecę albo kwiat w sobie –
Cokolwiek pocznie chęć nędzna, błędliwa,
Twej przytomności wszytko się odkrywa.


Obacz me serce i żałości związek
Prze grzech często pełniony,
Co jak ptak śrzód gałązek
Narzeka utrapiony,
Gdy towarzysza utraci troskliwy,
Którego z sobą niesie człek myśliwy.


Często więc mój zmysł przeciw rozumowi
W mym sercu wojnę zwodzi;
Lecz ta moc jest zmysłowi,
Że mnie więźniem przywodzi
Złemu; iż muszę wszędy naśladować;
W tym szyszak ani szpada chce ratować.


Tyś sam jest świadom, jako człowiek mdłego
Zmysłu i wszech krewkości,
Jako chętny do złego,
Gdzie nie masz Twej zwierzchności,
Jak chytry, zdradny, z dawna jadowity
Smok w sidłach swoich nieprzyjaciel skryty.


Chęć prędka we mnie, siły nie dostawa,
Więc się żądza nie zgadza,
Co się w społeczność wdawa,
Jak stok, co w rzekę wchadza.
Cóż tedy rzekę wszytkun, utrapiony?
Manili ręce wzdąć jako zwyciężony?


Ojcze dobroci, łaska nieskończona
Twa niech mię sama broni,
A dusza tak zwiedziona
Niech w cień Twych skrzydeł stroni.
Niech się zapala w Twej, Panie, miłości,
W tym, co–ć niemiło, niech nie ma radości.