Sława

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

 Księgi, w złoconych na grzbiecie ornatach,
 Pozamykane na srebrne paznokcie,
 Biusta z marmuru w wawrzynach i kwiatach,
 Gwiazdy — i wstążek orderowych łokcie —
 Strusich piór obłok, haftu błyskawica,
 Biczów pioruny — kół złoconych grzmoty —
 Powozów druga w ulicy ulica,
 Zwroty, zawroty, powroty, wywroty...
  
 Laury! — Z róż wieńce, gałązki oliwna, .
 Dębowe liście... — Czy to nad otchłanią,
 W której się chóry wasze roją sztywne,
 Otchłani drugiej nie ma?... planet za nią?...
 Praw wśród nich?...
  
 ...Onej ćmy zielonej atom,
 Co wleciał oknem, ledwo dostrzeżony,
 I dyjamentom, i we włosach kwiatom
 Szepcąc coś, znika... myślicież: „stracony!"
 — I gwar, myślicie, że jest gromem dziejów?
 A sławy puzon — że to róg na knieje?
 I że już cichych nie ma kaznodziejów
 W obliczu niebios, co przez szyby dnieje?...
 — Pyły, z posadzka podniesione nogą,
 Że mogą nie mieć w sobie zwłok człowieka?...
 I że te zlepki, co marzą, to mogą,
 Że doszły?... (a ich tylko nikt nie czeka!)
 
 Że nieśmiertelność jest komą niedzielną,
 Co siedm dni prozą by przerwać bezczelną,
 I że poezja jest to nerwów drżenie
 W takt namiętnościom — i że piór sumienie
 W eunuka wachlarz składa się, by zwiewać
 Z nadobnych liców skwar lub łatwiej ziewać?
  
 O nie! — skarg wiele minie i przeleci
 Lub obojętnie wam się zjawią one,
 Jak polityczny dziennik w ręku dzieci,
 Obwijający łakotki cukrzone:
 Ten — nieraz przyszłość rączek tych opiewa,
 Które zeń jedzą... jak owoce z drzewa...
  
 1858


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.