Słówka. Zbiór wierszy i piosenek/Joie de vivre

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Słówka
Data wydania 1913
Link do strony indeksu

JOIE DE VIVRE

pieśń ku pokrzepieniu serc.




\relative c'' {\clef treble
\key d \major
\time 3/4
\autoBeamOff
\partial 8*3
a8 a a |
a a a a a a |
b4 a8 a d b |
a a b ais b g |
fis4. a8 a a |
a a a a c b |
a4 g8 g fis e |
fis g gis a b a |
<d d,>4 r8 fis, fis gis |
a a a a a a |
a4 gis8 gis b d |
d cis bis cis fis, gis |
a4 r8 a a a |
a a a a c b |
a4 g8 g fis e |
fis g gis a \stemUp b a |
\stemDown d4 r8 \bar "|."
}


Wszystko dziś biada: „lepiej wcale nie żyć”
 I pessymizmu słychać zewsząd jęk:
A jednak, państwo, zechciejcie mi wierzyć
 Życie jest piękne, życie ma swój wdzięk;
Umieć je cenić, to pierwsza zaleta
 Nie żądać więcej, niż nam może dać:
Wówczas, braciszku, jak mówi poeta,
 Garściami rozkosz zewsząd będziesz brać!

Choć wszystko wezmą ci losy przeciwne
 Pociechę pewną zesłał dobry Bóg:
To — że tak powiem — szczęście negatywne
 Tego nie wydrze ci najsroższy wróg;

Gdyś tego szczęścia przeniknął sekreta,
 Pogodny idziesz wśród gromów i burz:
Gdzie nogą stąpisz — jak mówi poeta —
 Wszędzie ci życie kwitnie wieńcem z róż!

Wszędzie radości znajdziesz nowe źródło
 I do rozpuku śmiejesz się raz w raz;
Patrzysz, jak grzebią jakieś stare pudło,
 Pomyślisz sobie: na mnie jeszcze czas!
Przystaniesz sobie za trumienką z boku,
 Posłuchasz śpiewu i żałobnych mów,
Dziewczątko małe uszczypniesz gdzieś w tłoku
 Już się oddawna tak nie czułeś... zdrów.

Wyjdziesz na miasto dla użycia ruchu,
 Zdaleka widzisz jakieś twarze dwie:
To Rydel komuś wierci dziurę w brzuchu,
 Pomyślisz sobie: dobrze, że nie mnie!
Nie długo szukasz za nową podnietą —
 Na „Warszawskiego” do kawiarni idź:
Przeczytasz sobie Hösicka felieton
 No i sam powiedz: czy nie warto żyć?

W zimowy wieczór spieszysz do teatru
 W fotelik miękki rozkosznie się wtul:
Ciepło, zacisznie, ni śniegu ni wiatru,
 Tragedyi sobie wysłuchasz jak król!
Z piątego aktu prosto na kolacyę,
 W gazetce znowu jest nowinek dość:

Tu masz bankructwo, tam znów licytacyę,
 Z trzeciego piętra zleciał jakiś gość!

Tak sobie chodzisz wesoły jak ptaszek,
 Radosną wszędzie życia widzisz twarz;
Wreszcie znużony i syt już igraszek
 Wracasz do domu: własny kluczyk masz;
Słychać szmer jakiś: zaglądasz przez szparkę:
 I jak tu człowiek się nie cieszyć ma — ?
Tam ktoś... ten... tego... właśnie twą kucharkę
 Pomyślisz sobie: dobrze że nie ja!

Śmiejesz się błogo przed zamknięciem powiek
 I dziękczynienia czynisz korny gest —
Byle chciał tylko, znajdzie szczęście człowiek,
 Niema co mówić: dobrze jest jak jest!
Więc choć świat biada: „lepiej wcale nie żyć”
 I pessymizmu słychać zewsząd jęk,
Najmilsi bracia, zechciejcie mi wierzyć,
 Życie jest piękne, życie ma swój wdzięk!!