Rozłączenie (Asnyk)
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Ujrzał ją znowu po latach
- Z krzyżykiem w ręce...
- Jak spała cicho na kwiatach
- Po życia skończonej męce.
- Ujrzał - gdy każde swe słowo,
- Każde spojrzenie łaskawsze
- Uniosła w ciemność grobową
- Na zawsze.
- Jak obcy przyszedł tu do niej
- W dzikiej rozpaczy,
- Wiedząc, że główki nie skłoni,
- Nie wstanie i nie przebaczy;
- Więc boleść piersi mu targa,
- I stoi blady jak chusta,
- I straszna tłoczy się skarga
- Przez jego usta.
- I mówi: "Już leżysz w trumnie,
- Nic cię nie wzruszy -
- Nie spojrzysz litośnie ku mnie,
- Nie zdejmiesz ciężaru z duszy.
- Nikt losów moich nie zmieni
- I klątwy nikt nie odwoła,
- Nie sięgnie w morze płomieni
- Ręka anioła.
- Nie dojdzie do twego ucha
- Moje wołanie -
- Przestrzeń przegradza nas głucha,
- Wieczyste ciężkie rozstanie.
- Na zawsze pomiędzy nami
- Ciemna się przepaść rozwarła...
- Mnie czoło występek plami,
- A tyś umarła!
- Dla innych nadzieją błyska
- Grobowca łono,
- Bo wiedzą, że duch odzyska
- Miłość na ziemi straconą;
- Dla innych rozstania chwile
- Szybko uniesie czas rączy,
- I znów kochanków w mogile
- Wieczność połączy.
- Lecz mnie zgon również jak życie
- Od ciebie dzieli -
- Obcą mi będziesz w błękicie,
- Jak tu na zmarłych pościeli.
- Przedział otworzy daleki
- Ta śmierć, co innych przybliża...
- Bo nas rozdziela na wieki
- Znak krzyża!"