Przygrywka (W górach)

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

 
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Konopnicka
Tytuł Przygrywka
Podtytuł W górach
Pochodzenie Poezye. Serya pierwsza
Data wydania 1888
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wydania Warszawa
Źródło Skany na Commons
Link do strony indeksu
W GÓRACH.


I.


Przygrywka.


Wkoło mnie otoczyły moje równie senne,

Pasmem jednakiem.

Ale ja sobie lecę w krainy odmienne, —

Umiem być ptakiem.

Błękitna przestrzeń mruga, zaprasza do siebie,

Skrzydeł nie nuży...

Pędzim sobie we trójkę: ja, obłok na niebie,

I listek róży. —

Listek najpierwszy upadł na wioskowym kopcu

Cudzej granicy,

Jak rzucone słóweczko drogiemu mi chłopcu

Mdłej obietnicy...

A obłok powiał dalej... pod słonko się stroi

W biel i we złoto,

Aż u chaty ostatniej, co w kraju mym stoi,

Zadrżał tęsknotą...

Wiatr szarpnął go za szatę, rozrzucił mu włosy,

Toż łzami leci

Na łączkę, gdzie pod gruszą siedzi dziaduś bosy

I kupka dzieci...

Nie chce odlecieć dalej! Z tej mgły urodzony,

Z oparów rzeki,

Gdzież mu zwiedzać świat obcy, inne jakieś strony

I kraj daleki?

Więc sama lecę... sama, choć serce mnie boli

I smutno wróży...

Czemuż nie chciał obłoczek podzielić mej doli,

Ni listek róży?

Z obłoczka jabym sobie wieczorem pod głowę

Zwiła posłanie;

A z listka zasię róży — toć czary gotowe

Na zakochanie.

Lecz sina dal pociąga, i wabi, i nęci

Jak cud nieznany...

Ej! ujrzę raz na oczy insze sianożęci,

Insze kurhany!

Ej! posłyszę ja przecież, jakto ludzie gwarzą

Obcym mi gwarem...

I wypatrzę miesiączek, z jajka wstaje twarzą

Nad cudzym jarem...

I dowiem się raz wreszcie, gdzie tęcza podziewa

Wstążek swych końce?

I jakie tam piosenki o zmroku rozbrzmiewa

Echo mdlejące.

U nas w wiosce znam wszystko... wszystkiegom już syta,

Aż do znudzenia...

Codzień zza tego wzgórza słońce rankiem świta,

Nic się nie zmienia.

Wiem, gdzie rosną dziewanny, a gdzie niezabudki

W przydrożnym rowie;

Wiem, gdzie szary słowiczek zwił domek malutki

W naszej dąbrowie;

Wiem, gdzie ojciec łan orze, gdzie matka wybiela

Cieniutkie płótna;

Wiem, jak w święto wieczorem grzmi wiejska kapela,

Jak fletnia smutna...

Lasek, cmentarz, kościołek, starego plebana,

Znam już z pamięci...

Tęskno mi! — ej, pociąga dal sina, nieznana,

Wabi i nęci!




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.