Pieśń filaretów
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Hej, użyjmy żywota!
Wszak żyjem tylko raz;
Niechaj ta czara złota
Nie próżno wabi nas.
Hejże do niej wesoło,
Niechaj obiega w koło.
Chwytaj i do dna chyl
Zwiastunkę słodkich chwil.
- Po co tu obce mowy?
- Polski pijemy miód;
- Lepszy śpiew narodowy
- I lepszy bratni ród.
- W ksiąg greckich, rzymskich steki
- Wlazłeś, nie żebyś gnił;
- Byś bawił się jak Greki,
- A jak Rzymianin bił.
Ot tam siedzą prawnicy,
I dla nich puchar staw,
Dzisiaj trzeba prawicy,
A jutro trzeba praw.
Wymowa wznieść nie zdoła
Dziś na wolności szczyt;
Gdzie przyjaźń, miłość woła,
Tam, bracia, cyt! tam cyt!
- Kto metal kwasi, pali,
- Skwasi metal i czas;
- My ze złotych metali
- Bacha ciągnijmy kwas.
- Ten się śród mędrców liczy,
- Zna chemiją, ma gust,
- Kto pierwiastek słodyczy
- Z lubych wyciągnął ust.
Mierzący świata drogi,
Gwiazdy i nieba strop,
Archimed był ubogi,
Nie miał gdzie oprzeć stop.
Dziś gdy chce ruszać światy
Jego Newtońska Mość,
Niechaj policzy braty
I niechaj powie: dość.
- Cyrkla, wagi i miary
- Do martwych użyj brył;
- Mierz siłę na zamiary,
- Nie zamiar podług sił.
- Bo gdzie się serca palą,
- Cyrklem uniesień duch,
- Dobro powszechne skalą,
- Jedność większa od dwóch.
Hej, użyjmy żywota!
Wszak żyjem tylko raz;
Tu stoi czara złota,
A wnet przeminie czas.
Krew stygnie, włos się bieli,
W wieczności wpadniem toń;
To oko zamknie Feli,
To filarecka dłoń.