Parasol
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Wuj parasol sobie sprawił.
- Ledwo w kątku go postawił,
- Zaraz Julka, mały Janek
- Cap! za niego, smyk! na ganek.
- Z ganku w ogród i przez pola
- Het, używać parasola!
- Idą pełni animuszu:
- Janek, zamiast w kapeluszu,
- W barankowej ojca czapce,
- Julka w czepku po prababce,
- Do wiatraka pana Mola!...
- A wuj szuka parasola.
- Już w ogrodzie żabka mała
- Spod krzaczka ich przestrzegała:
- — Deszcz, deszcz idzie! Deszcz, deszcz leci!
- Więc do domu wracać, dzieci!
- Mała żabka, ta na czasie
- Jak ekonom stary zna się
- I jak krzyknie: — Deszcz! — to hola!
- Trza tęgiego parasola!
- Lecz kompania nasza miła
- Wcale żabce nie wierzyła.
- — Niech tam woła! Niech tam skrzeczy!
- Taka żaba!... Wielkie rzeczy!
- Co nam wracać za niewola!
- Czy nie mamy parasola?
- Wtem się wicher zerwie srogi.
- Dzieci w krzyk, i dalej w nogi...
- Szumią trawy, gną się drzewa,
- To już nie deszcz, to ulewa;
- A najgorsza teraz dola
- Nieszczęsnego parasola.
- W górę gną się jego żebra,
- Deszcz nań chlusta jakby z cebra,
- Pękł materiał... Aż pod chmury
- Wzniósł parasol pęd wichury.
- Darmo dzieci krzyczą: — Hola!
- Łapaj! Trzymaj parasola!
- Nie wiem, jak się to skończyło,
- Lecz podobno niezbyt miło;
- Żabki o tym może wiedzą,
- Co pod grzybkiem sobie siedzą.
- — Prosim państwa, jeśli wola,
- Do naszego parasola!