Odpoczywa
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- I
- Odpoczywa, złożył skronie
- Na jedwabnych mchach.
- Na pościeli miękkiej tonie
- W nieprzerwanych snach.
- W leśnej ciszy odpoczywa
- Pośród wonnych tchnień.
- Paproć włosy mu pokrywa,
- Wkoło chłód i cień.
- Czarne świerki go kołyszą.
- Szepcąc tęskny śpiew.
- A motyle złote wiszą
- Na gałązkach drzew.
- Na ramionach mu zielony
- Rozpostarł się bluszcz
- I gwar ptasząt przytłumiony
- Dolatuje z puszcz.
- II
- Noc zapada, z ziemi wstają
- Z wolna srebrne mgły,
- Szare płaszcze zarzucają
- Na wilgotne mchy.
- Mkną i płyną, jak jeziora
- Zalewają las;
- W lesie straszno - duchów pora,
- A on śpi jak głaz.
- Księżyc przedarł swe promienie
- Przez zielony dach
- I przetopił mgły i cienie
- W brylantowych skrach.
- Odmieniają kształty drzewa
- Wśród tych światła fal,
- Po wierzchołkach wicher śpiewa
- Dzikiej pieśni żal.
- III
- Nad perłową mgławisk falą
- Błędne światła drżą,
- Mgły się kłębią i krysztalą,
- Lżejsze w górę mkną.
- Przybierają postać bladą
- Eterycznych ciał,
- Wstają, lecą - znów się kładą.
- Gdy je wietrzyk zwiał.
- Przezroczyste, srebrne mary
- Napełniają bór,
- Cicho płyną przez moczary
- Jak girlandy chmur -
- W księżycowym drżącym blasku
- Mglistych dziewic splot
- Ponad mgłami wszczyna w lasku
- Fantastyczny lot
- I zatacza lekkie kręgi
- Pląsających dziew,
- I rozwija jasne wstęgi
- Pośród czarnych drzew.
- Pląsa, leci wietrzna rzesza,
- Nad gęstwiną mknie.
- Pod świerkami się rozwiesza.
- Gdzie spoczywa w śnie.
- IV
- Posplatane, dłoń za dłonią
- Jak za cieniem cień,
- Wciąż się wietrzą, pędzą, gonią
- Wśród falistych drżeń.
- Wiotkie kształty i kibicie
- Rozkołysał bieg:
- To nad ziemią, to w błękicie
- Srebrny znaczą ścieg.
- To spadają gwiazd kaskadą,
- To się łamią w łuk,
- To się topią w jasność bladą
- Pośród mlecznych dróg.
- Uniesione w ciągłym wirze
- W tańca dziki szał,
- Tworzą wieńce, wstęgi, krzyże
- Z eterycznych ciał.
- Fosforyczne biją blaski,
- Oczy ogniem skrzą,
- Spod tęczowych szarf przepaski
- Żywiej łona drżą.
- Aż zmęczone szybkim lotem
- Rozpuszczają włos,
- Pod zielonym drzew namiotem
- Piją krople ros;
- I z konwalii dzwonków śnieżnych
- Wysysają miód,
- I w postawach nimf lubieżnych
- Nocny piją chłód.
- V
- Ponad świerków ciemne szczyty
- Księżyc w górę wstał
- I oświecił parów skryty,
- Gdzie młodzieniec spał.
- Zobaczyły tanecznice
- Pod arkadą drzew
- Uśpionego blade lice
- I na sukniach krew.
- Więc zlatują z lekka, z cicha
- Koło niego tuż,
- Patrzą bliżej - nie oddycha,
- Serce nie drży już!
- W półotwartych oczach zgasnął
- Wszelki życia ślad,
- I poznały, że nie zasnął,
- Lecz że w boju padł.
- Jak kochanki nad kochankiem
- Duże leją łzy,
- Skroń mu wieńczą kwiatów wiankiem
- I pierś myją z krwi...
- Pieszczotami senność wieczną
- Chcą mu z czoła zdjąć,
- Bytu trwałość nadpowietrzną
- Chcą mu w piersi tchnąć..
- VI
- Wicher jęczy, zgina drzewa,
- Szumi cały bór,
- Nad umarłym rzewnie śpiewa
- Mglistych dziewic chór.
- "Powstań, powstań! zimny bracie,
- Twardy sen twój rzuć!
- W eterycznej duchów szacie
- Znów na ziemię wróć!
- Kształtów życia ci pożyczy
- Księżycowy świt,
- We mgle duchów tajemniczej
- Będziesz znowu kwitł;
- Ciało da ci promień drżący
- Na powierzchni fal
- I cień chmurki pierzchającej
- W nieskończoną dal -
- Uprzytomni się w naturze
- Współczujący duch,
- W harmonijnym istnień chórze
- Wejdzie w wieczny ruch.
- Będziesz wszystkim, będziesz niczym
- W wszechświatowym śnie,
- Zestawieniem mgieł zwodniczym
- Na błękitów tle.
- Kroplą rosy, trawy listkiem,
- Światłem nocnych zórz;
- Będziesz niczem, będziesz wszystkiem -
- W oceanie dusz.
- Będziesz ludziom niewidzialny
- Trącać skrzydłem świat
- I z krainy idealnej
- Wonny rzucać kwiat.
- Z szumem wiatru, z liści drżeniem,
- Czystym światłem lśniąc,
- Będziesz poił serca tchnieniem
- Zaświatowych żądz.
- Więc cię pozna i dostrzeże
- Sercem swoim lud,
- I pieśń gminna cię ubierze
- W wdzięczny podań cud.
- Twe nieznane poświęcenia
- I ofiarny zgon
- Przejdą w dalsze pokolenia
- Na przyszłości plon.
- Co noc wstaniesz czysty, świeży
- I z legendy rąk
- Weźmiesz złoty miecz rycerzy
- I światłości krąg.
- Co noc płynąć będziesz z nami
- W szafirową toń
- I nad ziemią, nad kwiatami
- Spijać czystą woń."
- VII
- Na głos pieśni, wstrząsającej
- Niemą grobu straż,
- Zadrżał lekko młodzian śpiący
- I odwrócił twarz.
- Z jego piersi koralowy
- Znowu prążek ściekł,
- Rzucił wkoło wzrok surowy
- I z westchnieniem rzekł:
- "Kto mnie budzi, kto mnie woła?
- Po co na świat zwie?
- Czyż mi jeszcze zwrócić zdoła
- Jasne życia dnie?
- Czy mi odda rozkwit ciała,
- Świeżych zmysłów wdzięk,
- Rozkosz, co je nastrajała
- W harmonijny dźwięk?
- Grób nie odda mi jutrzenki
- Życiodajnych sił,
- Bo z zazdrosnej śmierci ręki
- Wraca tylko pył!
- Mamże jeszcze marnym cieniem
- Na mogile stać?
- Fosforycznym lśniąc płomieniem,
- Przeszłą męką trwać?
- Co noc boleść swą odświeżyć,
- Wskrzesić wspomnień moc
- I pozorem życia przeżyć
- Nieskończoną noc?
- Mamże znów nawiązać krwawą
- Rozerwaną nić?
- Wrócić z bolem i niesławą,
- Nie mogąc się mścić?
- Między żywych pójść ukradkiem
- Jedną z próżnych mar
- I pozostać zbrodni świadkiem,
- A wspólnikiem kar?
- Nie chcę butli mglistej szaty
- Na ramiona kłaść
- I przeszłości zwiędłe kwiaty
- Nie chcę śmierci kraść!
- Nie chcę wieńczyć się łańcuchem,
- Nie chcę stroić w pleśń
- Ani na świat wracać duchem,
- Niosąc grobów pieśń.
- A i z wami, blade cienie,
- Nie chcę w nocnej mgle
- Księżycowe ssać promienie
- Na błękitów tle.
- Chcę pozostać zimny, czysty
- Na posłaniu mchów
- I spoczynek mieć wieczysty
- Nieprzerwanych snów.
- Niech natury wieczna praca
- Wznawia dalszy byt,
- Niech proch w koło istnień wraca
- Witać nowy świt.
- Niech po świecie się rozproszy
- Tysiącami tchnień,
- Niech odżyje tchem rozkoszy
- W jasny życia dzień.
- Lecz ja spocząć chcę na wieki -
- Od duchów i ciał
- Równie obcy i daleki,
- Będę cicho spał."
- VIII
- Księżyc zaszedł w ciemne chmury,
- Ukrył srebrny blask,
- W lesie słychać śmiech ponury,
- Nocnych ptaków wrzask.
- A na nocy czarnej szacie
- Znikły światła mdłe,
- Rozpłynęły się postacie
- W lekką, siną mgłę.
- I pozostał sam w ciemności
- Skryty w lasu głąb,
- A na straży snu cichości
- Stoi świerków klomb.
- Serca jego już nie nęka
- Echo ziemskich burz
- I nie zbudzi go jutrzenka,
- Bo spoczywa już!