Odejście syna marnotrawnego
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Więc pójść sobie od tego całego splątania,
- co nasze, lecz do nas nie należy,
- co jak lustro w studni starej otchłaniach
- odbija nas drżąco, wzrusza obraz świeży;
- od tego wszystkiego, co jakby w cierniach
- raz jeszcze na nas zawisło -- pójść sobie;
- i to, i te,
- których się już nie widziało
- (tak w zwykłość popadli i codzienność)
- naraz dostrzec: przez pogodę, łagodność,
- z bliska i jak gdy się zaczynało;
- i w przeczuciu ujrzeć -- bezosobowo
- jak nad tymi cierpienie działało,
- którzy dzieciństwem byli po koniec --:
- A mimo to pójść sobie, dłoń z dłoni,
- jakby ktoś bliznę rozdarł w nową ranę,
- i pójść sobie: dokąd? Gdzieś tam w nieznane,
- w kraj ciepły i niespokrewniony,
- który dla działań tworząc kurtynę
- obojętny będzie: ogród, ścian piony;
- i pójść sobie: dlaczego? Bo pęd, bo moc,
- Bo niecierpliwość, bo czekania noc,
- bo niezrozumienie i nierozumność:
- To na siebie przyjąć i do zabicia,
- daremnie może, sensu dojść; od tego
- umrzeć samotnie, nie wiedząc dlaczego --
- Czy to jest wejście do nowego życia?
| Tłumaczenie zostało udostępnione na innej licencji niż tekst oryginalny. | |
| Oryginał |
Prace tego autora w języku ojczystym są własnością publiczną (public domain), ponieważ zmarł ponad 100 lat temu.
Tłumaczenia i edycje opublikowane później mogą podlegać pod prawa autorskie. |
| Tłumaczenie |
Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję i/lub modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation. |