Nazajutrz po referendum
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Wojsko Polskie
Gł. Zarząd Pol.-Wych.
Konspekt pogadanki nr 124
Od szeregu tygodni głosowanie ludowe, czyli tzw. referendum, było ośrodkiem naszych zainteresowań. Nic dziwnego: mieliśmy po raz pierwszy w Polsce odrodzonej wraz z całym narodem pójść do urn, aby oddać swe głosy w najżywotniejszych zagadnieniach, stojących przed narodem. Mieliśmy zadecydować o ustroju naszego przedstawicielstwa i o utrwaleniu wielkich zdobyczy narodu — reformy rolnej i unarodowieniu przemysłu. Wreszcie mieliśmy pokazać, że twardo stoimy na straży naszych granic na Odrze, Nysie i Bałtyku, że pragniemy takiej polityki, która umożliwiłaby nam utrzymanie tych granic. Jednym słowem w dniu 30 czerwca mieliśmy zadecydować o utrwaleniu Polski Ludowej, sprawiedliwej i silnej, a więc takiej Polski, za jaką walczyliśmy, za jaką przelewaliśmy krew, za jaką oddali swe życie nasi najlepsi koledzy. Od początku zrozumieliśmy w pełni całą olbrzymią wagę głosowania ludowego dla przyszłości narodu.
1. Opozycja a referendum
Wiecie dobrze, że są w Polsce ludzie, którym nasza nowa rzeczywistość się nie podoba. Są to przede wszystkim ci wszyscy, których reformy społeczne i gospodarcze pozbawiły lekkiego życia i użycia: wielcy obszarnicy i przemysłowcy i masa ludzi, związanych z nimi przez interes. Ci panowie chcieliby bardzo, żeby naród dał się sprowadzić z drogi reform, na którą wprowadził go obóz demokracji. Dlatego też od początku reakcja usiłowała zbagatelizować referendum. Legalna opozycja spod znaku PSL w swej „Gazecie Ludowej" nazywała referendum „niezobowiązującą ankietą". Że to niby nie jest głosowanie, a tylko zasięgnięcie opinii narodu w pewnych sprawach. Po tej samej linii poszły wysiłki reakcyjnych bandytów z lasu, którzy w swych ulotkach nawoływali jawnie do zbojkotowania głosowania ludowego. Zarówno jedni, jak i drudzy chcieli powstrzymać naród od jawnego, ogólnego poparcia rządu i całego obozu demokracji polskiej, a co za tym idzie — wyraźnego potępienia wrogów narodu, czy to z opozycyjnych ugrupowań legalnych, czy też z dywersyjnych band leśnych.
Wkrótce okazało się jednak, że cała ta akcja nie wywołuje w narodzie żadnego wrażenia. Naród bowiem chciał wziąć udział w referendum i chciał zadokumentować swoją wolę.
Wtedy wrogowie demokracji zmienili taktykę. Kierownicy PSL zaczęli wzywać swych członków i sympatyków, żeby na pierwsze pytanie dali odpowiedź „nie", tj. opowiedzieli się za utrzymaniem senatu. To stanowisko kierowników PSL wywołało wielką falę oburzenia wśród wszystkich prawdziwych ludowców, którzy zawsze wraz z całym narodem walczyli przeciw senatowi. Wynikiem był poważny rozłam w PSL i opuszczenie tej partii przez szereg wybitnych działaczy chłopskich, którzy zgrupowali się wokół pisma „Nowe Wyzwolenie".
Kierownicy PSL wydali oświadczenia, które miały uzasadnić ich „nie" na pierwsze pytanie. Mówili, że nie chcą nieformalnej zmiany konstytucji, mówili, że chcą zaprotestować przeciw istniejącej rzeczywistości polskiej. Tak więc dla interesów swej partii kierownicy PSL jeszcze raz poszli na pasku reakcji, której, rzecz jasna, zależało na utrzymaniu senatu, jako ostoi jej wpływów i obrońcy jej interesów.
To oficjalne stanowisko kierowników PSL podjęły i rozszerzyły grupy zdecydowanie reakcyjne, które powiązały swe nadzieje ze zwycięstwem p. Mikołajczyka. W ten sposób obok legalnego PSL stanęło jak gdyby drugie PSL wyraźnie reakcyjne, którego zwolennicy postanowili głosować „nie" na pierwsze i drugie pytanie, a nawet na wszystkie trzy pytania referendum. Na tym samym stanowisku stanęły bandy leśne spod znaku WIN i NSZ i wreszcie Niemcy, którzy w ulotkach i napisach na murach wzywali do odpowiedzi „drei mai nein".
Tak to w walce przeciw Polsce Ludowej połączyły się z sobą wszelkie odłamy rodzimej reakcji z niedobitkami katów niemieckich spod znaku Hitlera.
2. Szeptana propaganda szaleje
Wiecie sami najlepiej, jakie to wysiłki propagandowe robili przeciwnicy Polski Ludowej, żeby skłonić jak najszersze rzesze ludowe do dania odpowiedzi „nie" w głosowaniu ludowym. Niejednokrotnie dziwiliście się" najprzeróżniejszym fantastycznym pogłoskom i plotkom, szerzonym naumyślnie wśród ludności cywilnej w tym jedynie celu, by rozbić jednolity front narodu polskiego. Reakcjoniści liczyr li na nieuświadomienie i ciemnotę pewnej części naszej ludności, do której nie dociera prasa ani wiadomości radiowe. Opowiadano ludności, że jeżeli będzie głosowała „tak", to Polska zostanie przyłączona do Rosji jako 17 republika radziecka, że zostaną w Polsce wprowadzone kołchozy, a kościoły będą zamknięte i rozpocznie się prześladowanie religii. Usiłowano po cichu przekonać ludność, że w razie zwycięstwa demokracji młodzież zostanie wywieziona na Syberię, a na Polskę spadną wszelkiego rodzaju klęski i nieszczęścia. Ale kłamstwo ma krótkie nogi. Plotki i oszczerstwa reakcyjne były na ogół demaskowane przez działaczy partii demokratycznych i wojska. Wystarczyło pomówić z chłopami, powiedzieć im prawdę o naszej rzeczywistości, by zrozumieli, dlaczego mają dać trzykrotną odpowiedź „tak" na wszystkie trzy pytania głosowania ludowego, dlaczego tylko głosowanie na demokrację zgodne jest z interesem całego narodu i ich własnym.
Argumenty demokracji nie trafiały, bo trafić nie mogły, do zaślepieńców, do ludzi złej woli lub do Niemców i ich pachołków. Ludzie ci nie chcieli zrozumieć interesu narodowego, gdyż ich własne interesy były z nim sprzeczne.
3. Strzały zza węgła
Kiedy okazało się, że szeptana propaganda sromotnie zawodzi, reakcja postanowiła rzucić na szalę broń. Im bliższy był dzień referendum, tym częstsze były wypadki napadów bandytów na Komisje Obwodowe Głosowania Ludowego. Kierównicy band widzieli, że naród da im zdecydowaną odprawę. Wobec tego postanowili zerwać głosowanie ludowe: od 15 czerwca miało miejsce w Polsce z górą 250 napadów terrorystycznych, w których zginęło z rąk bandytów 14 członków Obwodowych Komisji Głosowania Ludowego, a 7 odniosło ciężkie obrażenia. Równocześnie usiłowano zastraszyć ludność. Pojawiły się ulotki i napisy: „Jeśli będziecie głosować „tak" — zabijemy was!"
Jednakowoż akcja band spotkała się ze zdecydowaną odprawą Wojska, Milicji Obywatelskiej, ORMO i Wojsk Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Szereg band zostało zlikwidowanych (banda „Orlika", banda „Burzy" i inne), działalność innych została sparaliżowana, tak że bandy realnie nie wpłynęły na przebieg głosowania.
4. Historyczny dzień
Przyszedł wreszcie długo oczekiwany dzień 30 czerwca. Od wczesnego rana ruszyli do urn obywatele. Jak Polska Polską jeszcze nigdy w głosowaniu nie wzięły udziału tak olbrzymie rzesze. Przeciętnie do urn poszło około 90% uprawnionych. W wielu obwodach już w godzinach popołudniowych frekwencja głosujących osiągnęła pełne 100%.
Ten tłumny udział w głosowaniu wskazuje, że obywatele w pełni docenili znaczenie referendum i z pełnym zaufaniem poszli złożyć swoje głosy. Już to było wielką klęską reakcji, która usiłowała to zaufanie narodu poderwać.
Przy głosowaniu panował wzorowy porządek. Komisje działały sprawnie, szybko, zgodnie z przepisami. Nikt nikomu nie zaglądał do kartki, nikt nikogo nie agitował ani nie zmuszał do głosowania wbrew jego przekonaniom. W całej pełni okazało się wierutne kłamstwo propagandy reakcyjnej, zapowiadającej terror wyborczy. Zdarzyło się wprawdzie w Szczecinie, że pewien członek komisji, peeselowiec — próbował oszukać głosujących, dając im kartki wypełnione z odpowiedzią „nie" na pierwsze pytanie, ale oszustwo szybko się wydało, a niefortunnego zwolennika p. Mikołajczyka aresztowano.
Wzorowy porządek, uczciwość i sprawność organizacji głosowania spotkały się z pełnym uznaniem nie tylko Polaków, lecz również obserwatorów angielskich i amerykańskich, którzy zgodnie stwierdzają, że głosowanie było tajne i całkowicie nieskrępowane. Korespondent angielskiej agencji Reutera Harrison oświadczył: „Komisje wyborcze składały się z członków wszystkich uznanych stronnictw, z wyjątkiem dwóch czy trzech miasteczek, gdzie partia Mikołajczyka nie była reprezentowana, gdyż jej miejscowi przywódcy byli w kontakcie z podziemnym ruchem terrorystycznym".
Ten spokojny, praworządny, pełen godności przebieg głosowania bardzo nie podobał się reakcji. W ciągu 30 czerwca bandy usiłowały dokonać 22 napadów na lokale wyborcze. Jednakowoż dzięki zdecydowanej postawie organów bezpieczeństwa i wojska zamachy te spełzły na ogół na niczym i tylko w kilku obwodach udało się bandytom zniszczyć urny.
Naród polski mógł zupełnie spokojnie wypowiedzieć swą wolę.
5. Wyniki głosowania
Już wieczorem 30 czerwca wiedzieliśmy, że głosowanie przeszło pomyślnie przy udziale olbrzymiej ilości obywateli. Już to pozwalało nam przypuszczać, że zwycięstwo będzie udziałem demokracji. Rzeczywiście okazało się, że naród polski twardo i zdecydowanie opowiedział się za nową Ludową Polską. Olbrzymia większość — ponad 2/3 głosujących — odpowiedziała „tak" na wszystkie trzy pytania, postawione w referendum. Na czele idą Ziemie Odzyskane, województwo śląsko-dąbrowskie i robotnicza Łódź. Dzielnie im dotrzymują kroku Warszawa, Poznań i inne tereny.
Wynik głosowania — to prawdziwy triumf demokracji polskiej. Naród przekonał się, źe program, ogłoszony przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, nie pozostał martwą literą, lecz jest konsekwentnie wśród ciężkich nieraz trudności realizowany przez obóz demokracji. Naród przekonał się, że nie reakcyjni krzykacze, lecz robotnik, chłop i inteligent, zjednoczeni we wspólnym wysiłku dla odbudowy kraju — budują lepszą przyszłość Polski. Przez swoje trzykrotne „tak" naród pokazał, że uznaje za słuszne i w pełni docenia wysiłki naszego rządu w wielkim dziele budownictwa. W dniu głosowania ludowego naród jeszcze raz zjednoczył się pod sztandarem demokracji dla dobra Polski, dla jej lepszej przyszłości.
6. Klęska reakcji
Ale wyniki głosowania ludowego to nie tylko zwycięstwo demokracji — to równocześnie klęska reakcji i tych wszystkich, którzy świadomie czy nieświadomie się z nią połączyli.
Przyjrzyjcie się, jak z głosowania ludowego wyszło PSL. Pamiętacie, jak to p. Mikołajczyk w czasie rokowań o wspólny blok wyborczy wszystkich partii zażądał dla swego stronnictwa 75% mandatów w sejmie. Otóż okazało się w głosowaniu ludowym, że na pierwsze pytanie zgodnie z instrukcjami PSL odpowiedzi „nie" udzieliło niewiele więcej niż 1/4 głosujących. Okazało się więc, że domagając się 75% mandatów w sejmie p. Mikołajczyk liczył nie tylko na głosy członków i sympatyków PSL, lecz pragnął zgromadzić wokół siebie wszystkie siły reakcji w Polsce od rozparcelowanych obszarników i wydziedziczonych fabrykantów zaczynając, a kończąc na bandach leśnych i Niemcach.
Polskie Stronnictwo Ludowe lubi się chwalić, źe jest partią chłopską. Tymczasem właśnie na wsi wyszło „jak Zabłocki na mydle", a pewną ilość głosów zdobyło w miastach, i to zwłaszcza w tych, gdzie jest mało robotników, a wielu kupców, wywłaszczonych obszarników i fabrykantów i innych zwolenników lekkiego życia i łatwego zysku z cudzej pracy. Natomiast wszędzie tam, gdzie robotnicy mieli przewagę (Śląsk, Łódź, Warszawa), a także na Ziemiach Zachodnich, gdzie ludzie najlepiej znają i doceniają niebezpieczeństwo niemieckie — tam wszędzie liczba odpowiedzi „nie" była zupełnie znikoma. W referendum jeszcze raz okazało się, że wrogowie demokratycznej Polski potrafią robić wiele hałasu, potrafią rozpychać się łokciami i chcą łowić ryby w mętnej wodzie, lecz tym niemniej w społeczeństwie polskim są grupą odosobnioną.
7. Zdrajcy
Jeżeli przypatrzycie się uważniej wynikom głosowania, zobaczycie ciekawe zjawisko. Oto znaczna część — więcej niż połowa — tych, którzy głosowali „nie" na pierwsze pytanie, dała również odpowiedź „nie" na pytanie drugie, a bardzo znaczny odsetek głosował również „nie" nawet na pytanie trzecie. Najcharakte-rystyczniejszym przykładem takiego właśnie ustosunkowania się do spraw, oddanych pod głosowanie, jest Kraków. Na ok. 140 000 głosujących ok. 120 000 odpowiedziało „nie" na pytanie pierwsze, ok. 100 000 odpowiedziało „nie" na drugie pytanie, a ok. 44 000 dało odpowiedź „nie" także na pytanie trzecie. Otóż tych ludzi, którzy wypowiadają się przeciw reformie rolnej i unarodowieniu przemysłu, musimy uważać za wrogów Polski Ludowej, za wrogów samego narodu. Ludzie ci bowiem dla swoich własnych interesów klikowych występują przeciw interesom i dobru całego narodu i państwa polskiego. Mogą oni pięknie deklamować o patriotyzmie i miłości Ojczyzny — sądzimy ich nie ze słów, lecz z czynów i wiemy, że gotowi są zaprzepaścić Ojczyznę dla własnego zysku.
Ludzie, którzy głosowali „nie" na trzecie pytanie, którzy przez to samo opowiedzieli się za zwróceniem Niemcom Ziem Odzyskanych, ziem okupionych krwią naszych żołnierzy, a przy tym koniecznie potrzebnych Polsce dla zapewnienia jej niepodległego bytu — ludzi tych uważamy za zdrajców Polski. Wiemy, z bólem i wstydem zdajemy sobie sprawę z faktu, że są jeszcze w Polsce ludzie, którzy, zacietrzewieni w walce przeciw naszej nowej rzeczywistości, posuwają się tak daleko, że woleliby hitlerowskie Niemcy niż ludową Polskę. Ci ludzie prędzej czy później muszą zostać wyeliminowani z naszego społeczeństwa.
Tak więc przeciw Polsce ludowej opowiedzieli się razem stronnicy PSL, wrogowie zasadniczych reform społecznych i gospodarczych i zdecydowani przyjaciele Niemiec — zdrajcy Polski. Wynik głosowania ludowego potwierdził dobitnie słuszność stanowiska demokracji polskiej, która już dawno ostrzegała p. Mikołajczyka, że jego polityka prowadzi PSL do jawnego sojuszu z wrogami Polski.
8. Wielka nauka
Wyniki referendum są wielką nauką dla narodu polskiego. Pokazały one niezbicie, kto występuje przeciw demokracji. Muszą one otworzyć oczy tym wszystkim, którzy w dobrej wierze poszli za wezwaniem PSL, głosując na pierwsze pytanie „nie", a na pozostałe dwa pytania „tak". Dziś cały naród Polski rozumie, że nie można być zwolennikiem reformy rolnej, unarodowienia przemysłu i granic zachodnich, a równocześnie rzucać kłody pod nogi rządowi, który to wszystko urzeczywistnia. Jeżeli ktoś zwalcza obóz reform i postępu, musi się znaleźć w sojuszu z wrogami nie tylko tego obozu, lecz i osiągniętych przezeń sukcesów. Dlatego też wszyscy uczciwi demokraci, którzy w dobrej wierze na pierwsze pytanie dali odpowiedź „nie", niewątpliwie z głębokim niesmakiem zdają sobie sprawę, że znaleźli się w jednym szeregu z przedstawicielami nie tylko najczarniejszej reakcji społecznej, lecz i ze zdrajcami, gotowymi dla swych samolubnych celów wyrzec się Ziem Zachodnich na rzecz Niemiec. Ta świadomość jest niewątpliwie bardzo niemiła dla każdego uczciwego Polaka. Nie ulega więc wątpliwości, że ludzie ci nie dadzą się więcej zwieść frazesom swych przywódców i staną w jednym szeregu z milionowymi masami ludzi pracy, którzy zdecydowanie głosowali trzy razy "tak".
Referendum przyniosło klęskę reakcji, lecz zarazem pokazało, że nie można zamykać na nią oczu. Około 1 miliona, tj. około 9%, głosujących wypowiedziało się przeciw ustaleniu granic na Odrze, Nysie i Bałtyku. Jeszcze poważniejszy odsetek głosujących wypowiedział się przeciw reformom społecznym i gospodarczym. Są to cyfry bardzo poważne, świadczące, że reakcja nie składa broni. Naród musi zrozumieć, że tylko bezwzględne zjednoczenie się wokół sztandarów demokracji może dać mu zwycięstwo.
I to jest jeszcze jeden niesłychanie ważny rezultat referendum. Bo oto niebawem odbędą się wybory do Sejmu Ustawodawczego. Naród polski w referendum wypowiedział się za zniesieniem senatu, za reformą rolną i unarodowieniem przemysłu, za granicami na Odrze, Nysie i Bałtyku. Naród polski w wyborach odda swe głosy na tych, którzy ten właśnie program wypisali i realizowali — na przedstawicieli obozu demokracji polskiej.
Naród polski zjednoczył się w głosowaniu ludowym, zjednoczony pójdzie do urn wyborczych, żeby ostatecznie zgnębić reakcję pod jakimikolwiek kryłaby się ona maskami.
9. Wojsko w głosowaniu ludowym
Zwycięstwo obozu demokracji polskiej w głosowaniu ludowym ogromną radością napełniło nas żołnierzy. Po raz pierwszy w Polsce poszliśmy do urn, by wraz z całym narodem zadecydować o losach kraju. Ale rola wojska nie ograniczyła się do udziału w głosowaniu. Żołnierze WP wraz z Milicją, ORMO i KBW stanęli na straży bezpieczeństwa głosowania ludowego i niejednokrotnie ofiarą krwi i życia to bezpieczeństwo zapewnili.
Prócz tego żołnierze wzięli masowy udział w brygadach propagandowych i ponieśli sami wielką prawdę o nowej Polsce w najszersze rzesze ludności wiejskiej i miejskiej.
Głosowanie ludowe jeszcze raz pokazało, że Wojsko Polskie stanowi jednolitą, w pełni spoistą całość, bezwzględnie oddaną sprawie Polski prawdziwie silnej, bo naprawdę demokratycznej, szczerze ludowej. W referendum Wojsko Polskie, jak zwykle, chlubnie spełniło swój obowiązek, krocząc w pierwszych szeregach demokratów ku nowej, lepszej przyszłości. Ledwie poszczególne jednostki wyłamały się z naszych zwartych szeregów. Cóż? W najlepszej rodzinie może się znaleźć parszywa owca.
Naród polski jeszcze raz się przekonał, że wojsko go nie zawiedzie. Bo prawdą niezachwianą jest dziś hasło: Lud z wojskiem — wojsko z ludem!
Tekst pogadanki został opublikowany w książce Ignacego Bluma "Z dziejów Wojska Polskiego w latach 1945-1948"
Jeśli znasz autora, pochodzenie lub inne niekompletne dane dotyczące tego tekstu, prosimy uzupełnij je lub zabierz głos na stronie dyskusji.