Na zgon śp. Józefa Z.
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Przedwieczny -- którego nam odkrył Syn,
I o którym więc możemy mówić bezpiecznie,
Chociaż nigdy Go nie widzieliśmy --
Przedwieczny -- nie pragnie boleści tej,
Która osłupia serce ludzkie
W wytrwały je zmieniając głaz.
Przenosi On ową raczej, która zwycięża
Siebie samą -- -- i z pociechami graniczy.
Ucho Jego pełne jest Miłosierdzia --
Ani rade słuchać jęków człowieczych,
Lecz skoro się gdzie nadłamie trawa polna,
Upuszcza On na nią kroplę rosy,
Która -- z tak ogromnego Nieba --
Utrafia -- na drobne miejsce swoje.
Dlatego to w epoce, w której jest więcej
Rozłamań niżli -- dokończeń...
Dlatego to w czasie tym, gdy więcej
Jest roztrzaskań niżeli -- zamknięć --
Dlatego to na teraz, gdy więcej jest daleko
Śmierci niżeli -- zgonów:
Twoja śmierć, Szanowny Mężu Józefie,
Doprawdy że ma podobieństwo
Błogosławionego jakby uczynku!
Może byśmy już na śmierć zapomnieli
O chrześcijańskim skonu pogodnego tonie
I o całości żywota dojrzałego...
Może byśmy już zapomnieli, doprawdy!...
Widząc -- jak wszystko nagle rozbiega się
I jak zatrzaskuje drzwiami przeraźliwie;
Lecz -- mało kto je zamknął z tym królewskim wczasem i pogodą,
Z jakimi kapłan zamyka Hostię w ołtarzu.