Na Świtezi (fragment)

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Na Świtezi (fragment) • Antoni Lange
Na Świtezi (fragment)
Antoni Lange

IX

Jak bramin w święte fale Gangesu,
Rzucam się w fale Świtezi:
Duch mój wybiega z własnego kresu,
Niech go głąb użelezi.

Całem swem ciałem pruję wód tonie,
Wsiąkam ich treść w swoje żyły;
Siły nadziemskie czuję w swem łonie,
Nienznane czuję w niem siły.

Jak ryba w morzu toczę się kołem
Toń mię w objęcia pochwyca,
Zlewam się w jedno z płynnym żywiołem
Znika mi własna granica.

Fala całuje — fala mię pieści —
Pierś mi swem tchnieniem odświeża:
Fala mi śpiewa — fala szeleści —
W bezmiary ducha rozszerza.

Płynę na głębie przez fale srebrne —
Jakby w nieziemskiej kąpieli;
Świteź ma czary jakieś leczebne.
Ciało i ducha weseli.

Świteź ma czary wody letejskiej:
Z jej głębi dzwonią ci dzwony
Trosk zapomnienia hymn czarodziejski,
Aż drga twój duch odrodzony.

X
— A powiedzcie-ż, rybaku mój młody,
Co tak znacie jeziora głębiny —
Czy też jeszcze są w falach tej wody —
Świtezianki — rusałki — ondyny?

— Nie, panocku! Już dziś świtezianki
Nie ukażą się ludziom na oczy,
Jeno widać zaklętych ziół wianki,
Jeno skrzydła tej ważki przezroczej.

— Ale dawniej bywały rusałki?
— Oj, bywały! jak starzy nam prawią:
Czy zarośla gdzie, wody czy skałki,
Niby wszędy boginki się jawią.

— Teraz nie ma? — A nie ma, uciekły.
— Gdzież się skryły? — A kto ich tam znaje?
Musi ludzkie je grzechy urzekły,
Więc się w lepsze wyniosły gdzieś kraje?

— A dlaczegóż uciekły za morze?
— Że to ludzie niedobrzy się stali,
Więc im smutno tu było w jeziorze
I na innej tańcują dziś fali.

Bo rusałka się tylko pokaże
Takim ludziom, co w swercu są czyści;
Mają oczy spokojne i twarze,
Co są dobrzy i bez nienawiści...

Prawdę mówił ów rybak prostaczy:
Od złych oczów uchodzi ondyna,
Ach, a bóstwo ten tylko obaczy,
Co ma duszę jak leśna ptaszyna.