Lilie wodne
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Taki spokój rozlany w naturze,
- Niebo takie czyste i pogodne -
- Na jeziora przejrzystym lazurze
- Zakwitają blade lilie wodne;
- Zakwitają i z schyloną twarzą
- Za czymś tęsknią i gonią, i marzą.
- Sierp księżyca przegląda błyszczący
- Przez nadbrzeżne sitowia i trzciny,
- Łódka płynie po fali milczącej -
- Na niej chłopiec patrzy w twarz dziewczyny,
- A ta główkę rozmarzoną skłania,
- Czyniąc jemu dziwne zapytania:
- O czym marzą owe lilie smutne,
- Zatopione w podwójnym błękicie?
- Czy jak duchy jeziora pokutne
- W śnie kwiecistym nowe biorą życie?
- Gdzie je znowu w jasny wieniec wplata
- Idealna twórcza piękność świata?
- Czy też może służą za dyjadem
- Utopionej w jeziorze dziewicy?
- Albo tylko są odbiciem bladem
- Ludzkich tęsknot wiecznej tajemnicy,
- I dlatego sen życia je pieści
- Echem naszych pragnień i boleści.
- Ty się pytasz, mój biały aniele,
- O czym marzą owe kwiaty senne?
- W naszych piersiach kwitnie uczuć wiele,
- A nie wiemy, gdzie biegną promienie,
- I związani ze ziemią łańcuchem,
- Nic nie wiemy, gdzie płyniemy duchem.
- Wiemy tylko, że w ciągłej pogoni
- Za tą marą piękności bezwzględną
- Rozsiewamy kwiaty pełne woni,
- Które kwitną chwil kilka i więdną,
- Ale w każdym w krótkiej trwania dobie
- Zostawiamy jakąś myśl po sobie.
- Ja bym chciała - dziewczę się ozwało -
- Mój sen życia powstrzymać w swym biegu
- I zakwitnąć taką lilią białą,
- Pełną woni na jeziora brzegu;
- I nie ponieść żadnej serca straty,
- Lecz tak zwiędnąć jako więdną kwiaty.
- Ja się lękam w ciemną przyszłość płynąć
- I utracić rajskich marzeń jasność;
- Wolę raczej w chwili szczęścia zginąć
- I twą miłość wziąć z sobą na własność,
- I być pewną, że się nic nie zmieni
- W blasku naszych wewnętrznych promieni.
- Niech cię przyszłość, najdroższa, nie straszy!
- - Odparł młodzian, topiąc wzrok w błękicie -
- Myśmy najprzód już w miłości naszej
- Zaczerpnęli nieśmiertelne życie
- I możemy iść dalej bezpieczni,
- Że się sen nasz za światem uwieczni.
- Los nas może na zawsze rozłączyć,
- Wyszukiwać męczarnie najrzadsze,
- Może w serca truciznę nam sączyć -
- Tych chwil szczęścia on jednak nie zatrze!
- I zostawim nad swoją mogiłą,
- Co nam spójnią nieśmiertelną było.
- Może także nad tonią błękitną,
- Tu gdzie teraz rozmawiamy z sobą,
- Takie lilie znów po nas wy kwitną,
- Naszych losów owiane żałobą,
- I w niebiosa patrząc się pogodne,
- Będą o nas marzyć lilie wodne\".