Kraków
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Hej! puszczę ja oczy daleko od siebie!
- Niech lecą, polecą, jak ptaki po niebie,
-
-
- Aż do tej krainy,
- Gdzie pada zmierzch siny
-
-
- Od Karpat — ku starej kolebie!
- Tam Kraków siadł cichy, w głębokiej zadumie,
- Kto spojrzy — zapłacze — i smutek zrozumie...
-
-
- Jak duch nad mogiłą,
- Rozmyśla, co było —
-
-
- I tęskno mu w obcym dziś tłumie...
- Ku niebu strzeliście, w poranne błękity,
- Podaje swych wieżyc krużganki i szczyty...
-
-
- I gra z nich hejnały
- Na rozświt, na biały,
-
-
- Co wstaje rosami nakryty...
- A góra tam stoi, co Wawel się zowie,
- I dźwiga pamiątki po starym Krakowie,
-
-
- Tam w grobach podziemnych,
- Wśród lochów tych ciemnych
-
-
- Śpią króle w koronach na głowie...
- A Wisła tam szumi i prawi powieści —
- Wiatr kędyś od kopca Kościuszki szeleści —
-
-
- I kamień tam gada,
- I dziwy powiada
-
-
- O dawnej wielkości i części.
- A kiedy się nocą gwar miasta uciszy,
- Ten, kto się zaduma — westchnienie posłyszy...
-
-
- To skarżą się groby —
- To murów żałoby —
-
-
- To przeszłość w mogile tak dyszy.
- Hej, czasy, wy czasy, hej, stare wy wieki.
- Płyniecie, jak woda tej Wisły, tej rzeki.
-
-
- Na morze, na sine,
- Na czarną głębinę —
-
-
- I tylko szum słychać daleki...