Konstancin to dobry adres
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Konstancin od początku wzbudzał zainteresowanie „możnych tego świata”. Był to – jak dziś byśmy powiedzieli – development, wzorowo i z rozmachem pomyślany. Nie tak wcale dawno, bo niewiele ponad sto lat temu były to lasy należące do majątku ziemskiego rodziny hrabiów Potulickich, którzy korzystając z niezłej europejskiej koniunktury wymyślili osadę dla bogatych, wypoczynkowe miasto-ogród na skarpie pradoliny Wisły, wzdłuż rzeki Jeziorki.
Pomysł nie był nowy, w owym czasie powstało kilka podobnych miejscowości wokół Warszawy – ale tu nie skończyło się tylko na parcelacji i sprzedaży. Została zawiązana spółka akcyjna, w której zarządzie zasiadali: możni - książę Michał Radziwiłł, hr. Mielżyński, hr. Skórzewski - i profesjonaliści: mecenas Nowodworski, doktor Skowroński. Zadbali o to, co i dziś najważniejsze: uzbrojenie terenu, bite drogi i dobrą reklamę – znaczna część do dziś działającej sieci kanalizacyjnej powstała grubo przed I wojną światową!
Pierwsza parcelacja Folwarku Konstancji Potulickiej (około 100 ha) poszła gładko – na działkach po 10 tysięcy łokci kwadratowych (3318 m kw.) zaczęły powstawać domy, wille i pałacyki we wszystkich modnych stylach: dla arystokracji i bogatych ziemian (Hutten-Czapscy, Dąmbscy, Ronikierowie, Jezierscy), bogatej finansjery (Wedel, Pomianowski, Herse, Machlejd, Blikle, Pffeifer, Schiele) i znanych artystów (Żeromski, W. Kossak, W.Gąsiorowski, Styka, Lis-Kozłowski, A.Mann). Powstała wąskotorowa „ciuchcia” z Wilanowa (zlikwidowana później przez mieszkającego tu Gomułkę), parki, kościoły, restauracje, szkoły - choć wciąż była to miejscowość głównie wypoczynkowa – ekskluzywna i modna „wilegiatura”.
Okres międzywojenny to okres drugiej prosperity. Konstancin połączył się administracyjnie ze Skolimowem i Chylicami, sąsiednimi, opartymi na podobnych zasadach „developmentami”, stworzonymi przez ziemiańską rodzinę Prekerów. Do tej nowej osady Potuliccy w końcu lat 20-tych XX w. rozparcelowali i włączyli następny folwark leśny „Królewska Góra”, dobrą, sprawdzoną metodą.
Po wojnie, nie zniszczone „burżuazyjne” wille, podzielone na mieszkania stały się zapleczem sypialnym zrujnowanej Warszawy i bardzo szybko swoistą karykaturą sprawiedliwości społecznej jakim był (i wciąż jest) instytucja tzw. kwaterunku w prywatnych domach. Paradoksalnie właśnie w tym okresie największego upadku i zniszczenia dostaliśmy prawa miejskie i status uzdrowiska, a połączenie ze starą, robotniczo-chłopską osadą Jeziorna Królewska stworzyło wraz z przyległymi wsiami miasto i gminę Konstancin-Jeziorna (sam Konstancin był uzdrowiskiem już w 1917 r.). W niektórych willach mieszkało też wiele osób z ówczesnego establishmentu partyjno-rządowego, począwszy od Bieruta, Gomułki, Gierka, Jagielskiego i Kani.
Po 1989 roku, ta, licząca 7.5 tysiąca hektarów i obecnie blisko 22 tysiące mieszkańców, gmina dostała (tak jak, myślę, cała Rzeczpospolita) trzecią, być może największą z dotychczasowych, szansę rozwoju. Już nie jako miejscowość letniskowa, ale jako część aglomeracji warszawskiej.
W spadku po „komunistycznych porządkach” oprócz upadku i zaniedbania zostały nam również liczne szpitale i sanatoria, tężnie wykorzystujące naturalne, gorące źródła solankowe oraz, zbudowana za Gierka, dwupasmowa szosa dojazdowa z Warszawy. To, plus walory klimatyczne, architektoniczne i usytuowanie na przedłużeniu starego Traktu Królewskiego pozwoliło wysforować się nam na czoło najlepszych, najmodniejszych, ale i najdroższych miejscowości podwarszawskich.
Nie chcę tu mówić wprost o rekordowych cenach metra kwadratowego – jak wszędzie są one mocno zróżnicowane w zależności od dzielnicy, uzbrojenia, sąsiedztwa czy dojazdu. W Wilanowie czy niektórych dzielnicach Warszawy metr kwadratowy jest często znacznie droższy. Kiedy jednak porównamy wielkości pojedynczych parceli miejskich z konstancińskimi wtedy mamy pełniejszy obraz. To co stanowiło u nas zasadę ab urbe condita[1] i stanowi o jego specyficznym charakterze, jest i powinno być dalej aktualne: duże, niepodzielne działki. Normatyw to przede wszystkim 3318 m kw. oraz 2200 i 5000 m kw. z możliwą powierzchnią zabudowy 10 – 15 %. Tak duże działki to nie luksus, to gwarancja jaką daje uzdrowisko – co do gęstości i jakości zabudowy, a więc, z jednej strony zachowania prywatności terenów posesji, ich reprezentacyjnego charakteru ale i ochrony naszego drzewostanu.
Strefa „A” i „B” Konstancina to część dla bardzo majętnych. Wartość domów, które tu powstają lub są remontowane często nawet znacznie przekracza magiczny milion liczony w wielu walutach świata. Trudno się więc dziwić, że mieszka tu lub coś posiada znaczna część osób umieszczonych na liście najbogatszych tygodnika „Wprost” i ludzi znanych z pierwszych stron gazet, czy plotkarskich tygodników. Są dzielnice tańsze, w których tak duży normatyw nie obowiązuje. Klarysew z terenami Bielawy gdzie powstaje teraz olbrzymie osiedle ze Szkołą Amerykańską; d. Skolimów Wieś i Skolimów „C” z Domem Aktora i kompleksem rekreacyjno – hotelowym „Centrum Promocji Kadr”; Jeziorna z siedzibą Urzędu Gminy i blokami, zmieniająca się coraz bardziej w dzielnicę handlowo – usługową oraz dwa większe osiedla bloków: Mirków i Grapa.
Wyrazem zupełnie innego myślenia od tego, które stworzyło dostojny i elegancki Konstancin, są nowe osiedla o gęstej, wręcz miejskiej zabudowie. Dwa z nich w pełni zrealizowano: „Empire” - zamknięte i ekskluzywne oraz „Cegielnia Oborska”, gdzie znajdziemy zarówno domy wolnostojące, bliźniacze, zabudowę szeregową jak i budynki apartamentowe. Osiedla takie są dobrym dopełnieniem oferty naszego miasta i niewątpliwie odpowiedzią na zapotrzebowanie, bardzo się tu rozwijającego, rynku nieruchomości. To oferta dla ludzi chcących korzystać z uroków zielonego miasta, spacerów w przyległych, leśnych rezerwatach, dobrego powietrza i wody. Ludzi, których tryb życia nie pozwala na zajmowanie się ogrodem czy domem.
Konstancin-Jeziorna ma się gdzie rozwijać: ma wolny kompleks ok. 300 ha między Ogrodem Botanicznym a szosą w kierunku Piaseczna, jest mnóstwo terenów na południe: Nowe i Stare Wierzbno, Czarnów z rozwijającym się osiedlem, piękna Parcela Oborska, czy, za lasem, dobrze uzbrojona Borowina. Ma się gdzie rozwijać – ważne by w oparciu o mądre idee i koncepcje urbanistyczne, a nie tylko w oparciu o chęci zysku indywidualnych developerów i urzędników, bo ostatecznie wszystko to można, ku ogólnemu pożytkowi, pogodzić.
[edytuj] Przypisy
- ↑ (łac.) Od założenia miasta
Udziela się zgody na kopiowanie, dystrybucję i/lub modyfikację tego tekstu na warunkach licencji GNU Free Documentation License w wersji 1.2 lub nowszej, opublikowanej przez Free Software Foundation.
Kopia tekstu licencji umieszczona została pod hasłem GFDL. Dostepne jest również jej polskie tłumaczenie.