Kościeliska
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Oto tatrzańska sielanka
- Łagodną wabi ponętą,
- Jak dziewczę, co uśmiechniętą
- Twarzyczką wita kochanka...
- Przez skał rozdartych podwoje
- Przegląda wąwozu łono,
- Gdzie szumią srebrzyste zdroje
- Melodię głazom nuconą -
- Przez skał rozdartych podwoje
- Świerk zwiesza konary swoje,
- I słońca blask się przeciska...
- To Kościeliska!
- Zielona skacze dolina
- Przez strumień z brzegu do brzegu;
- Gdzie potok wstrzyma ją w biegu,
- Na góry łączką się wspina
- I postać przybiera sielską,
- Strojąc się w trawę i zielsko,
- I kwiaty do swego wianka
- Wplatając ręką niedbałą...
- A dołem, skryta pod skałą,
- Z marmurowego wciąż dzbanka
- Czysta najada swe fale
- W przejrzystym sączy krysztale
- I strąca potok z urwiska...
- To Kościeliska!
- Pionowo sterczące skały
- Igłami świerków się jeżą,
- W ciemną się zieleń ubrały,
- Lecz w balsamiczną i świeżą,
- Z której gdzieniegdzie szczyt biały
- Kamienną wytryśnie wieżą,
- Lub nagie wapienia ostrze
- Szeroko pierś swą rozpostrze.
- Za każdym drogi zakrętem
- Cały krajobraz się zmienia;
- Jakby w królestwie żakietem
- W głaz zamienione marzenia,
- Dziwaczne fantazji gmachy
- Z wejrzeniem coraz to nowem,
- Wiszące ściany i dachy,
- Tłoczą się ponad parowem
- Lub uciekają w lazury,
- Ręką marzącej natury
- Wypchnięte z ziemi ogniska...
- To Kościeliska!
- Srebrzyste wstęgi katarakt,
- Oprawne w zielony szmaragd
- Mchów rozesłanych na skałach
- I drobnolistnych paproci;
- W powietrzu pełno wilgoci
- I chłód rzeźwiący w upałach -
- Zwalone kłody i mosty,
- Łomy strącone z wierzchołków,
- Rdzawe na głazach porosty,
- Co woń roznoszą fiołków,
- Żywiczne świerków oddechy,
- Błękitnych niebios uśmiechy
- I spokój dla duszy słodki -
- I zawieszone wysoko
- Nad niedostępną opoką
- Gwiaździste, srebrne szarotki -
- Wszystko się srebrzy lub złoci...
- W kropelkach świeżej wilgoci
- Tęczową barwą połyska...
- To Kościeliska!