Giewont
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Stary Giewont na Tatr przedniej straży
- Głową trąca o lecące chmury -
- Czasem uśmiech przemknie mu po twarzy,
- Czasem brwi swe namarszczy - ponury
- I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi
- Nad kołyską ludzkich dzieci stoi.
- Przez ciąg wieków wznosi dumne czoło
- I wysuwa pierś swą prostopadłą,
- Patrząc z góry na wieśniacze sioło,
- Co pokornie u nóg jego siadło,
- Przez ciąg wieków straż swą nad nim trzyma
- Z troskliwością dobrego olbrzyma.
- Wypiastował już pokoleń wiele,
- Które wieczny związek z nim zawarły,
- Z nim złączyły swe losy i cele,
- Przy nim żyły i przy nim pomarły,
- Nawet myślą spod jego opieki
- Nie wybiegłszy nigdy w świat daleki.
- Wypiastował cały ród górali -
- On ich widział, gdy dziećmi radośnie
- U stóp jego bawiąc się pełzali,
- Widział młodzież, jak mu w oczach rośnie,
- Jak się krząta koło swego plonu,
- Widział potem starców w chwili zgonu.
- Zna więc dobrze bieg ich trwania krótki,
- W ciasnym kółku zamknięte nadzieje,
- Ich radości, pragnienia i smutki,
- Co ich boli, co im piersi grzeje:
- Zna zabiegi i spory gorące
- O kęs ziemi na polach lub łące.
- On się przyjrzał kolejom powszednim
- I był sędzią już niejednej sprawy...
- Nieraz w nocy rozegrał się przed nim
- Jaki dramat posępny i krwawy -
- Widział różne skryte ludzi czyny,
- Widział cnoty, widział także winy.
- Lecz choć czoło chmurami powleka,
- Zbyt surowo nikogo nie sądzi,
- Bo zna dolę biednego człowieka,
- Który idąc na oślep zabłądzi
- I o głodzie wzrok obraca chciwy
- Na żyźniejsze swych sąsiadów niwy.
- Raczej czuje dla tej biednej rzeszy
- Wielką litość w piersi swej kamiennej:
- Od kolebki bawi ją i cieszy,
- Z każdą chwilą biorąc strój odmienny,
- Przed jej okiem stroi się i wdzięczy,
- Pożyczając wszystkie barwy tęczy.
- Dla niej wstaje w gęstej mgły zasłonie,
- Którą z wolna zrzuca z ramion we dnie,
- Dla niej w wieczór cały ogniem płonie
- I szarzeje, mroczy się i blednie,
- Zawieszając księżyc w swojej szczerbie,
- Jakby srebrną Leliwę miał w herbie.
- Dobry olbrzym! Troszczy się o ludzi,
- Co się jego powierzyli straży
- Śpiące dusze z odrętwienia budzi
- I piękności poczuciem je darzy,
- I rozrzuca nad dzieciństwa nocą
- Pierwsze blaski, które życie złocą.
- Tak jak w baśni: kocha się w pasterce
- Dobry olbrzym i dobiera kluczy,
- By otworzyć na wpół dzikie serce;
- Tak jak w baśni: swych tajemnic uczy,
- Uczy znosić ciężkie losu brzemię
- I miłować swą rodzinną ziemię.