Fenomena (całość)

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

Jan Kochanowski

Spis treści

[edytuj] Wstęp

Od Boga poczynajmy, Bóg początkiem wszemu,
A początku zaś nie masz ani końca Jemu.
On był jeszcze przed wieki, On dawnych ciemności
Nieporządek rozprawił mocą swej mądrości.
On ziemie wszytkorodną. On morze żeglowne,
On utwierdził na wieki niebo niestanowne.
Dzień i noc Jego sprawa, i to światło wdzięczne
Niezgaszonego słońca, i koło miesięczne.
Tenże i niebo natknął gwiazdami ślicznymi,
Aby ludziom znaczyły czasy biegi swymi.
Stąd wie oracz, kiedy ma rolę uprawować,
Stąd wie, kiedy siać albo nowy sad sprawować,
Stąd pogodę i wiatry, i przyszły deszcz baczy,
Tymi znaki nas bowiem Bóg przestrzegać raczy
Aby człowiek co w swojej pracy nie szkodował,
Ale owszem z urobku swego się radował.
Słusznie Go tedy zawżdy na przód wspominamy;
Na przód i na wet, bo stąd wszystko dobre mamy.
Miej cześć, Ojcze łaskawy, Ojcze dobrotliwy,
Ciebie chwalić powinien każdy człowiek żywy!
A ty, o Uranija, życz mi łaski swojej,
Aby ludzie poznali gwiazdy z pieśni mojej,
Której ja dziś wzór biorę z dawnego Arata;
Twój to dar, jesli ona będzie godna świata.

[edytuj] Wozy

Wszytki gwiazdy tym pięknym wzorem usadzone
Pojmuje z sobą niebo nieustanowione.
Sama oś, która prędki krąg niebieski toczy,
Z miejsca swego by namniej nigdy nie wyskoczy,
Ale trwa niwzruszona ziemię przenikając
A w poły prawie nieba oba końca mając
Wszczepione, co imienia nie ma w naszej mowie,
Ale polos i Greczyn i Rzymianin zowie.
Jeden z nich na południe w morzu zatopiony,
A drugi na pólnocy wzgórę wyniesiony.
Po prawej i po lewej ręce ten pośledni
Ma dwa wozy widome, jako znaczą jedni:
Trzy gwiazdy niesie dyszel, czterema pałają
Koła; parę niedźwiedzic drudzy przyznawają.
Które grzbiety do siebie są postanowione
Mając głowy na krzyżach spólnie położone
Tak, że na wznak bieg dzierżą; snać mamki były
Jowiszowe i za to nieba dostąpiły.
Jedna z nich Cynozora po grecku się zowie,
Ta druga jest Helice; pośledniej Grekowie,
Ale pierwszej sydońskie nawy używają.
Kiedy głebokie morskie wody przemierzają.
Ona świetna i znaczna, a gdy słońce zajdzie,
Żadnej gwiazdy na niebie tak prędko nie najdzie.
Cynozura zaś mniejsza, lecz wodzem pewniejszym
Żeglarzowi, bo wszytka biega w kole mniejszym.

[edytuj] Smok

Między tymi podobien rzece Smok się wije
A ogon zatokami stąd i zowąd kryje.
Gdzie ma głowę Helice, tam ogon położył,
Potym się sam ku głowie Cynozury złożył,
A obszedłszy ją do nóg ostatecznym kołem,
Rzucił się wzad i stanął zatoczywszy czołem
Znienagła ku Helice. Skroń oboja pała
I oczy; na paszczece jedna gwiazda biała;
Tej więc głowa tam wpada na głebokie morze,
Gdzie wieczorne i ranne mieszają się zorze.

[edytuj] Klęczeń

Niedaleko tej głowy okrutnego węża
Widać żałosny wyraz poklękłego męża:
Ręce ma rozciągnione, końcem prawej nogi
Niezmierzonego Smoka przyciska łeb srogi.

[edytuj] Wieniec

Przy boku tegoż męża, dziewiącią gwiazd wity,
Kwitnie cnej Aryjadny Wieniec znakomity.

[edytuj] Ofiuchus albo Wężownik

Ale przy głowie zasię patrzaj drugiej głowy
Jasnego Ofijucha, któremu takowy
Ogień z ramion wychodzi, że i w pełnią gore
Upatrzony; w ręku już nie tak światło spore.
W nich się wielki wąż kręci, który przepasuje
Ofijucha; ten przedsię śmiele następuje.

[edytuj] Niedźwiadek

Niedźwiadkowi na piersi; z rąk na obie stronie
Węża zbywa; część bywa prawa przy ogonie,
Ale gdzie z lewej ręki wzgórę się wydziera,
Aż o Wieniec okrągły żędłem się opiera.

[edytuj] Waga

Tamże pod jego grzbietem przypatruj się pilnie
Równej Wadze, ale ta nie gore tak silnie.

[edytuj] Bootes

Woza wielkiego dyszel trzyma pochylony
Arktofilaks, od inszych Bootes rzeczony.
Wszytek jasny, lecz ogień pod plecionym sznurem
Przed inszymi zacniejszy - zowią go Arkturem.

[edytuj] Panna

Pod nogami oglądasz Boota jasnego
Pannę, która kłos trzyma zboża dostałego.
Któregokolwiek ojca córką chcesz być zwana
Bo rózne ludzkie głosy, o Panno wybrana!
Pojźrzy okiem łaskawym ku tej niskiej ziemi
A dopuść się mianować rymy niegodnemi!
Póki płynął chwalebny on pierwszy wiek złoty,
A ludzie przestrzegali dobrowolnie cnoty
Nie patrząc albo na kaźń, albo jakie prawa,
Ale sama przystojność - ta była ustawa,
Święta sprawiedliwości! i tyś nie gardziła
Śmiertelnym towarzystwem, aleś z nimi żyła,
Każdego nauczając jego powinności,
A oni twój święty głos mieli w uczciwości.
Przetoż onych lat pierwszych ani miecza znano,
Ani między krewnymi o zwadzie słychano.
Żyli wszyscy w pokoju przestawając na tym,
Co przyrodzeniu dosyć; więc morski pław zatym
Nie był ludziom znajomy, a dla breły złota
W niebezpieczeństwo żaden nie wdawał żywota.
Pług a rola - to wszytka ludzka żywność była,
A święta sprawiedliwość wszem błogosławiła.
Ale kiedy zaś nastał śrebrny wiek po złotym,
Rzadko tę świętą Pannę widać było potym.
I to z ludźmi już nigdy mieszać się nie chciała,
Ale wieczorem tylko z gór się więc puszczała,
A upatrzywszy ludzi gromadę niemałą
Wymawiała im jawnie cnotę zaniedbałą:
"Jakie - prawi - złe dzieci po narodzie złotym!
Lecz jeszcze i wy gorszych narodzicie potym,
Który wiek walki srogie i mordy pobudzi,
A rozmaity smętek przypadnie na ludzi."
To rzekszy, ku świadomym górom się puściła
Niewściągniona, a ony strachem napełniła.
Ale jako żelazu śrebro ustąpiło,
Tak nad pierwsze gorszych się ludzi namnożyło,
Którzy naprzód złoczynną szablę ukowali
I robotnego wołu na srogi stół dali.
Nie mogła dalej zmieszkać z narodem okrutnym
Święta Panna, lecz poszła w niebo lotem chutnym
I osiadła to miejsce, skąd czasu nocnego
Da się widzieć, sąsiada Boota zacnego.
U tej na prawym skrzydle płomień nad ramiony
Wynika, Protrigitir od Greków rzeczony,
Tej wielkości i światła tak znakomitego,
Jakiej ogon Niedźwiedzia gore co więtszego.
Świetny to i ma świetne gwiazdy wedla siebie,
A łacno je obaczyć poźrzawszy po niebie,
Bo krom tych, które w głowie i w łapach gorają,
Czterzy co naświetniejsze w kroku miejsce mają
Na kwater usadzone, lecz za przebaczeniem
Starych żadnej z nich własnym nie zowiem imieniem.

[edytuj] Bliźnięta, Rak, Lew

Pod głową są Bliźnięta, a Rak wielonogi
Pod brzuchem, pod nogami zadnimi Lew srogi.
Tu droga nagorętsza jest słonecznych koni,
Tu ziemia za Kosami ziemne włosy roni.
Na ten czas Etezyje na morze wpadają,
Nawy wiatr niesie, wiosła odpoczynek mają.

[edytuj] Woźnica

Na lewej stronie Bliźniąt przypatrz się Woźnicy,
Który głowę swą trzyma przeciwko Helicy;
Na ramieniu ma Kozę, na pięści Koziełki;
Owa jasna, ale tych płomień nie tak wielki.
Płomień niewielki, ale żeglarzom szkodliwy,
Bo niepogody budzi i wiatr popędliwy.

[edytuj] Wół

U nóg woźniczych ujźrzysz poklękłego Woła,
Jego znaki żywemu podobne są zgoła.
Tak znaczny łeb, tak świetne rogi ukazuje,
Że krom gwiazd obcych sam się swymi opisuje.
W czele świecą Hyjady (my zowiem Dżdżownice),
Lewy róg, a zaś prawą nogę u Woźnice
Jedna gwiazda zejmuje; obadwa pospołu
Bieżą, lecz u zachodu pierwej widać Wołu.

[edytuj] Cefeus

Ale ani Cefeów naród utrapiony
Będzie leżał na stronie zgoła niewspomniony,
Bo i ci za krewnością wzięci są do nieba
Cefea w tyle patrzać Cynozury trzeba,
Ręce ma rozciągnione, a sam na swym kroku
Stoi od Cynozury pośledniego skoku.

[edytuj] Kasjopea

Przy pasie, kiedy ujźrzysz pierwszy zakręt smoczy,
Po drugiej stronie niebo Kasyjope toczy
Nieprawie znaczna, zwłaszcza pod pełnią, bo ona
Nie z wielu i nie z gęstych gwiazd jest usadzona.
Jakim kształtem drzwi stoją kluczem przepędzone,
Tak te gwiazdy zdadzą się tam być rozsadzone,
A sama biedne ręce tak rozkrzyżowała,
Jakoby udręczonej córki żałowała.

[edytuj] Andromeda

Bo tamże Andromeda blisko nieszczęśliwa,
Której światłość w pozny czas nocny niewątpliwa
Taką ma świetną głowę, tak znaczne ramiona
I nogi, sama jasnym płaszczem ogarniona.
Ale przedsię i w niebie jest w swej dawnej męce,
Bo i tam ma do skały przykowane ręce.

[edytuj] Koń

Nad nią jest Koń skrzydlaty; jej warkocz pleciony
Z jego brzuchem jest jednym płomieniem spojony.
Ku tej gwiaździe trzy drugie Koniowi należą,
Które na jego bokach cztermi kąty leżą
Jasne i wielkie; głowa nie tak jasno gore
Ani szyja, choć wielka czeluść ma tak spore
Światło, że może zrównać z gwiazdami pierwszymi,
Których czterzy Koń niesie znacznych przed inszymi.
Ale u niego czterech nóg patrzać nie trzeba,
Bo tylko przednie członki ukazuje z nieba.
Ten to Koń (co chcą ludzie mieć za rzecz prawdziwą)
Na wielkim Helikonie wzbudził wodę żywą,
Który przedtym suchy był, lecz skała kopytem
Uderzona strzeliła strumieniem obfitem.
Koniów zdrój i dziś zowią; ten z kamienia płynie,
Lecz Koń między gwiazdami na powietrzu słynie.

[edytuj] Skop

Tamże są prędkie nogi Skopu rogatego,
Który, ścieżkami bieżąc koła nawiętszego,
Kosmatej Cynozury przedsię nie zostaje.
Sam by więc przy miesiącu tępe światło daje,
Lecz go po taśmie szukać Andromedy trzeba,
Bo pod nią mało co tkwi. Ten pośrzodek nieba
Depce, gdzie Niedźwiadkowe ostatnie ramiona
I świetny pas wielkiego biega Oryjona.

[edytuj] Deltoton

Jest jeszcze i drugi znak nad Skopem włożony,
Poniżej Andromedy trzykątem sadzony;
Deltoton swym imieniem Grekowie mianują,
Bowiem czwartą literę na ten kształt malują.
Dwie linije na równe, trzecia trochę mniejsza,
Ale zasię gwiazdami daleko zacniejsza.

[edytuj] Ryby

Pod tym głowę Skop trzyma, nieco nachylony
Ku południu, a jesli spojźrzysz w tamte strony,
Ujźrzysz Ryby, z tych jedna jaśniej połyskuje
I barziej północnego Akwilona czuje.
Każda z nich swym łańcuchem za plusk uwiązana.
Łańcuchy gwiazda spięła, od Greków nazwana
Niebieski węzeł; lewe Andromedy ramię
Północnej Ryby sięga - to masz pewne znamię.

[edytuj] Perseus

U nóg wielki Perseus, a jeden sam taki
Między wszytkimi nieba północnego znaki.
Prawą ręką stolice dosiągł Kasyjopy,
A sam w usilnym biegu wznosi prędko stopy.

[edytuj] Plejady albo Baby

Tuż przy lewym kolenie, w kupie usadzone,
Baby bieżą, nieznacznym światłem obdarzone.
O siedmi powiadają, lecz to płone wieści,
Bo kto się chce przypatrzyć, nie masz więcej sześci.
Jedna zginąć nie mogła, starzy przedsię bają
O siedmi i każdej z nich własne imię dają,
Które to są: Elektra, Celeno, Meropa,
Alcyjona, Tajgeta, Maja i Steropa.
Te, acz drobne i ciemne, a wszakże tak rane
Jako pozne, nie mogą być przepamiętane,
Bo to na nie Bóg włożył, że opowiadają
Lato i zimę, i czas, kiedy orać mają.

[edytuj] Lutnia

Jest i Lutnia na niebie, którą naprzód sprawił
W dzieciństwie Merkuryjus i światu objawił,
Ta potym dla pamiątki na niebo wniesiona
I przy lewym kolenie Klęcznia zawieszona
Mając łeb z drugiej strony ptaszy podle siebie,
Między którym a Klęczniem tkwi w okrągłym niebie.

[edytuj] Łabęć

Ten ptak jest Łabęć biały, nieprawie wielkimi,
Nie nazbyt też gwiazdami przyodzian ciemnymi.
Prawe Skrzydło przy prawej ręce Cefeowej,
A lewe zaś przy nodze niesie Pegazowej.

[edytuj] Wodnik, Kozorożec

W koło Konia dwie Rybie przed sobą się chronią,
A temu grzywy sięga Wodnik prawą dłonią.
Wodnik za Kozorożcem zawżdy pozniej wschodzi,
Kozorożec uprzedza i na dół uchodzi.
Tu kiedy słońce będzie, nie miej z morzem sprawy,
Bo spore być nie mogą na krótkim dniu pławy,
A jesli cię ku nocy pocznie miotać morze,
Nierychło się dowołasz niepospiesznej zorze.
W ten czas wiatry panują, w ten czas z mrozem srogim
Wszytki członki martwieją żeglarzom ubogim.
Przedsię i dziś, i zawsze na morzu okręty,
A my jako nurowie częstokroć brzeg święty
Upatrujem z daleka, w ten czas, kiedy wały
Biją, a my od śmierci tylko przez dyl mały.

[edytuj] Strzelec

Ale i pierwszy miesiąc miej za podejźrzany,
Kiedy od słońca Strzelec bywa zagrzewany.
Znak tego nieomylny Niedźwiadek więc daje,
Kiedy na końcu nocy z wody rano wstaje,
Bo tuż za jego żędłem Strzelec łukiem włada
Nałożonym, a potem rychło sam wypada
Za Niedźwiadkiem tuż w tropy; tam więc o tym czesie
Cynozura wysoko w nocy głowę niesie.
Rano wszytko Oryjon, a przy Oryjonie
Zaraz w morzu Cefeus od rąk po pas tonie.

[edytuj] Strzała

Jest potym druga Strzała, lecz krom łuku leży,
A przy niej Łabęć bliżej Akwilona bieży.

[edytuj] Orzeł

Tuż jest i prędki Orzeł, Łabęcia pomniejszy,
Ale wiatry pobudzać żaden gwałtowniejszy.

[edytuj] Delfin

Delfin nad Kozorożcem mniejszy w połowicy,
W głowie ma przeciw sobie dwie a dwie źrzenicy.
A to jest poczet znaków, które z jednej strony
Słoneczny trop, a z drugiej duch nieuniesiony
Akwilonów zamyka; drugich patrzaj potym
Między Austrem a między tymże znakiem złotym!

[edytuj] Orion, Kosy

W tym placu, gdzie rogaty Wół głowę położył,
Mało niżej pochyły Oryjon się złożył -
Kosami drudzy zowią, a kto go przepatrzy,
Próżno znaku na niebie świetniejszego patrzy.

[edytuj] Pies

Takież Pies idzie za nim, z różnych gwiazd złożony,
Bo brzuch u niego śmiady, lecz w pysku czerwony,
Okrutny płomień gore; stądże mu Grekowie
Syryjusz imię dali w swojej zacnej mowie.
Tego, gdy z słońcem wznidzie, szczepy nie omylą,
Co słabą żywność mając w list się tylko silą,
Bo każdy do korzenia promieniem przerazi,
Zdrowym posiłek daje, mdłe do końca kazi.
Tego i zachód czuje; na drugich nam mało,
Bo te nie tak szkodliwe, tylko znaczą ciało.

[edytuj] Zając

Pod nogami jasnego Oryjona Zając
We dnie i w nocy bieży nie odpoczywając.
Tego Pies przerzeczony ledwe nie popadnie,
Za nim z morza wynika, za nim w morze padnie.

[edytuj] Argo

Za ogonem wielkiego Charta postępuje
Okręt, który nie takim sposobem żegluje,
Żeby przodkiem pruł wały, lecz z tobą wspak płynie -
Prosto jako więc nawa, nim w porcie zawinie
Zwyczajny żeglarz, a ta, posłuszna styrowi,
Postępuje znienagła tyłem ku brzegowi.
Tym kształtem Argo płynie, po maszt pierwsza gaśnie
Połowica, ostatek połyskawa jaśnie.
Styr tam jest opuszczony, gdzie poślednie nogi
Charta wprzód idącego trzymają się drogi.

[edytuj] Wieloryb

Jakokolwiek daleko Andromeda leży,
Przedsię za nią Wieloryb niewściągniony bieży,
Ale ta Akwilona jasnego się trzyma,
Wieloryba zaś Auster pochmurny przedyma.
Ten dziw morzki pod Skopem jest i pod Rybami
Nad bystrymi niebieskiej odnogi drogami.

[edytuj] Erydan

Bo i Erydanowa woda tu wniesiona,
A ciągnie się od lewej nogi Oryjona.
Sidła, którymi zjęta jest oboja Ryba,
Zbiegają się na ostrym czubie Wieloryba
Pod jednę spólną gwiazdę, która tak węzłowi
Temu należy, jako i Wielorybowi.
Te zaś drobnym i bladym światłem opatrzone,
Między styrem a dziwem morzkim położone,
Pod Zającowym brzuchem imion swych nie mają,
Bowiem ani osoby żadnej wyrażają.
Jak ich wiele porządkiem swoim rozsadzonych
Bieży tymiż drogami lat niepowściągnionych,
Których jeszcze dotychmiast nikt nie rozrachował
Ani wszytkich przezwiskiem właściwym mianował
Kładąc je pod swe znaki, bo to niepodobno,
Aby śmiertelny człowiek każdą znał osobno,
Bo ich zewsząd moc wielka, a w tej obfitości
Siła ich jednej miary, także i światłości.
Wszytkie idą a idą kołem rozpuszczone;
Przeto udzielne znaki są postanowione,
Aby, jeden z drugiego snadnie obaczony,
Każdy gwiazd pewny znaczył poczet zamierzony,
Skąd to jest, że już wszytki swe przezwiska mają
Ani nam z oceanu z podziwieniem wstają.
Te tedy pewnym piątnem świecą rozeznane,
Lecz pod Zającem ciemne i nie mianowane.

[edytuj] Ryba

Poniżej Kozorożca rózna pierwszych Ryba
(Południą zowią) składa wzrok na Wieloryba.
Między tymi są zasię drugie gwiazdy płone,
Pod Wodnikiem wilgotnym skąpo rozświecone.
Tych niedaleko strumień nieprawie gwiaździsty,
Który z prawice leje ten to Wodnik isty.
Dwie gwiaździe w nim zacniejsze: ta Wielorybowi
Pluska sięga, a ta tkwi w nogach Wodnikowi.
U Strzelca pod przednimi nogami Korona
Daleko na południe gore zaniesiona.

[edytuj] Ołtarz

W tychże stronach pod żędłem prawie Niedźwiadkowi
Idzie niebem podobny wyraz Ołtarzowi.
Tego bieg jest odprawny, bo przeciw jasnemu
Płomieniowi położon jest Arkturowemu.
Arkturów jasny płomień górnych naszladuje
Dróg, a ten do zachodu prosto postępuje.
Na ten Ołtarz noc dawna strzegąc ludzkiej szkody
Włożyła znak widomy przyszłej niepogody;
Bo to jej żałość widzieć okręty rozbite,
Więc ludziom opowiada znaki rozmaite.
Przeto kiedy gwiazd innych świetny taniec zgaśnie,
A Ołtarz w pośrzodku chmur będzie gorzał jaśnie,
Z południa masz pewny wiatr, w czas więc spuszczaj żagle,
Bo jeśli prędki wicher uderzy w nie nagle,
Albo nawie zatonąć, albo wołać trzeba,
Żeby Bóg miłosiernym pojźrzał okiem z nieba.
A ty w strachu być musisz, dokąd z drugiej strony
Nie powstaną przeciwne chmurom Akwilony.
A jeśli zaś w pół nieba Chironowe ramię
Nie przez miarę mgła wielka zasłoni, a znamię
Toż, co [i] pierwej, Ołtarz przedsię okazuje,
Ze wschodu, nie z południa, wiatry obiecuje.

[edytuj] Chiron

Mieszańca tego patrzaj pod dwiema znamiony:
Mąż Niedźwiadkowi, a Koń Wadze podłożony,
Rękę ku Ołtarzowi prawą prosto skłania,
A na ręce źwierz leśny jego polowania.

[edytuj] Hydra

Hydra wielkie na niebie miejsce zastąpiła,
Głowę swą straszliwą pod Rakiem położyła,
Grzbiet pode Lwem się snuje, a koniec ogona
Dziwnie urodzonego dosięga Chirona.
Na grzbiecie Czasza stoi, Kruk w pośladek kłuje,
Procyjon pod Bliźnięty jaśnie połyskuje.
A to są wszystki znaki, które wedla siebie
Swym porządkiem statecznie tkwią w obrotnym niebie.

[edytuj] Planety

Pięć gwiazd inszych zostało, które nie należą
Do tej liczby, lecz wolno z Zodyjakiem bieżą;
Tych trudno jednę z drugiej na wysokim niebie
Upatrować, bowiem się nie trzymają siebie.
Ich lata są leniwe, a gdy się rozyjdą,
Nierychło ku onemu kresowi zaś przyjdą.
Tych się ja opisować swym piórem nie ważę,
Gwiazd niebłędnych i koła, i znaki pokażę.

[edytuj] Koła

Cztery Koła przedniejsze każdemu znać trzeba,
Kto chce lotnych lat bieg znać i porządek nieba.
Przy wszytkich są widome znaki położone
Tak obfite, że jedne z drugimi spojone.
Same Koła statecznie są umiarkowane,
Ale tak, że dwie a dwie z sobą porównane.
Jeśli kiedy w pogodną noc pierwomiesięczną
Patrzając na niebieską krasę barzo wdzięczną
Ujźrzysz tam drogę, Białomleczną nazywają,
Tej barwy insze koła niebieskie nie mają.
Ale co się wielkości tycze, dwie przedniejsze
Są tak wielkie, drugie dwie niejako równiejsze.
Z tych poślednich jednego duch Akwilonowy
Dosięga, w nim się wożą zgodnych Bliźniąt głowy.
W nim obiedwie kolana są Erychtonowe,
Lewa noga i prawe ramię Perseowe.
W nim Andromedy prawa dłoń jest położona,
W nim Końskie nogi i łeb Ptaszy, i ramiona
Jasnego Ofijucha; Panna się umyka
Ku południu, Lwa Koło i Raka zamyka;
Lwa po piersi i po brzuch aż ku pośladkowi
Zajmuje, a w pół grzbieta przychodzi Rakowi.
To Koło na ośm części właśnie rozdzielone,
Pięć nad ziemią, a trzy zaś niesie zanurzone.
Tu letnie słońce swój wóz ognisty hamuje,
A tymże zasię tropem nazad postępuje.
To tedy na północy, jakosmy słyszeli,
W Raku tkwi, na południe zaś drugie w pół dzieli
Zimnego Kozorożca, toż i Wodnikowi
Goleni przepasuje, plusk Wielorybowi.
W tym jest niewielki Zając, w tym nogi Chartowe,
W tym Okręt i szerokie plecy Chironowe,
W tym żądło jadowite Niedźwiadek połozył,
W tym niepochybny Strzelec tęgi łuk nałożył;
Tu przyszedszy z północy słońce ku Austrowi
Wraca się zasię nazad ku Akwilonowi.
Tego Koła trzy części wzgórę wyniesione,
A pięć zasię pod wodą idą zanurzone.
Między tymi w pół prawie Koło, tej wielkości
Co i mleczne, trzyma się [w] niebieskiej światłości;
W tym do roku dzień dwakroć z nocą się miarkuje,
Raz na wiosnę, raz kiedy lato ustępuje.
Tym wszytek jako wielki Skop jest przedzielony,
Tym kolana Wołowe i pas rozpalony
Oryjonów; tu jasnej Hydry zatoczenie,
Tu Czasza i czarnego Kruka położenie.
Toż koło Wagi ciemnej kilka gwiazd zamyka
I kolan Ofijucha jasnego dotyka;
Orła jedno nie sięga, ale wszytkę głowę
I szyję swym okręgiem trzyma Pegazowę.
Te Koła oś przenika prosto położone;
Czwarte wszytkich się trzyma na ukoś sadzone,
Pobrzeżnych brzegiem sięga, średnie śrzodkiem spina;
Takich Kół nie dowiedzie żadna ręka ina,
Jakie te są na niebie, których zamierzony
Bieg od wschodu na zachód jest niedokończony.
Owe tedy i wschodzą, i także padają
Wszytki w miarę, a jeden wschód i zachód mają.
To przeczne zasię morza tak wiele przechodzi,
Jako od Kozorożca daleko Rak wschodzi,
A jako wiele miejsca zastępuje wschodząc,
Taką drugą część równie zaś bierze zachodząc;
Sześcią promieni z oka w okrąg rozmierzone
Zamyka w każdym polu dwa znaki złożone.
Zodyjakiem to Koło Grekowie mianują,
Bo w nim rózne źwierzęta porządkiem najdują;
W nim Rak i Lew, i Panna, w nim Waga i srogi
Niedźwiadek, po nim Strzelec i źwierz kozorogi,
Po Kozorożcu Wodnik, potym Ryby wodne,
Więc Skop, więc Wół uklękły, więc Bliźnięta zgodne.
W tych dwanaście bieg roczny słońce odprawuje,
A za nim niezliczony rój godzin się snuje.
Tego Koła, ile się w głęboki podawa
Ocean, tyle zasię nad ziemią zostawa.
Na każdą noc ustawnie sześć znaków zachodzi,
A tyle drugie zasię z oceanu wschodzi,
A wszelka noc tak się wszerz zawsze rozpościera,
Ile pół Koła wzgórę w pierwszy mrok zawiera.
A kto chce porozumieć, jako w noc głęboko
Albo jako dzień blisko, niech ma pilne oko
Na znaki, kiedy wzgórę wynikają z dołu,
Bo słońce zawżdy z jednym przychodzi pospołu;
Z tych się najlepiej sprawisz, lecz, jesli prze góry
Albo ich nie będziesz mógł obaczyć prze chmury,
Patrzajże gwiazd, które są z ich wschodem spojone,
Jedne na zachód, drugie na wschód położone.
Bo gdy świetny Rak wstaje, pół Korony właśnie
I pół Ryby południej w bystrym morzu gaśnie;
Klęczeń z głową do pasa, Wężownik ogniowy
Od kolan do ramienia, Wąż wszytek prócz głowy,
Bootes przez pół prawie pod ziemię wstępuje,
Bo go ze cztermi znaki ocean przyjmuje.
Ten światła nasycony od północy tonie,
Wpadszy na morze, kiedy i słoneczne konie.
Te tedy tak zachodzą, a z drugiej zaś strony
Oryjon z Erydanem wstawa niezmierzony;
A kiedy z oceana wychodzi Lew srogi,
To, co był Rak na morze wegnał wielonogi,
Wszytko znika do końca, Orzeł równo z niemi,
A Klęcznia tylko lewa noga już przy ziemi;
Łeb złej Hydry i Zając, i Procyjon wstawa,
A przednie nogi z morza świetny Pies podawa.
Siła gwiazd Panna wstając na morze pomyka,
W ten czas Lutnia i Delfin, w ten czas Strzała znika,
Z nimi Łabęć po ogon i część Erydana,
I łeb Koński, i szyja sięga oceana.
Hydra po czasie wschodzi, [zaś] i Chart ostatkiem,
Ciągnąc za sobą Mysz[ą] ku górze poszladkiem,
A ta nad ziemią bieży po maszt rozdzielona,
Kiedy wszytka już wznidzie Panna przerzeczona.
I Waga, chocia ciemna, krom znaku nie minie,
Bo z nią Bootes wschodzi o tejże godzinie,
Arkturem rozświecony; już cnego Jazona
Okręt wzgórę, już Hydra wszytka prócz ogona,
A Klęczeń prawą tylko nogę po kolana
Na ten czas z głębokiego wyniósł oceana.
Temu, jako widamy; często się przygadza,
Że tejże nocy gaśnie i zaś tejże wschadza.
Przy Wadze goleń tylko jego połyskawa,
Sam, wisząc głową na dół, w morzu oczekawa
Na Niedźwiadka i Strzelca; z Niedźwiadkiem go wstaje
Połowica, a Strzelec ostatka podaje.
Ten tedy [sam] na troje wstawa rozdzielony,
Ale zaraz przy Wadze wschodzi pół Korony
I ogon Chironowy; Koń zaś o tej dobie
Tonie, a ogon ciągnie Łabęci przy sobie;
I głowa Andromedy na ten czas zachodzi,
A Wieloryb z południa ku niej przedsię godzi.
Przeciwko nim Cefeus, na północy stojąc,
Ręce wyniósł wysoko o dziewkę się bojąc.
Ów po szyję już w morzu gaśnie nakłoniony,
Cefeus głowę zanurzył i ręce z ramiony.
Na wschodzie Niedźwiadkowym jasna ręka znika,
Przed nim się i on wielki Oryjon umyka,
Oryjon, który hardą myślą uniesiony,
Obiecował wygładzić źwierz na wszytki strony.
Ale mu na złe wyszła ta duma szalona,
Bo ziemia, sprawiedliwym gniewem poruszona,
Wzbudziła przeciw jemu Niedźwiadka srogiego,
Który go gardła zbawił jadem żędła swego.
A przeto, kiedy i dziś ten sprosny jad wstaje,
Niewściągniony Oryjon zawżdy tył podaje.
Tenże strach Andromedę nieszczęsną zejmuje
I on srogi Wieloryb sam o sobie czuje.
Cefeus po pas w morzu na łeb wywrócony,
Ostatek sucho niesie Wóz niezatopiony.
Ale i Kasyjopa dziewki nie zostawa,
A nieprawie poczesnie na dół się podawa,
Bo głowa tonie w morzu, nogi ma na goli,
A to cierpi nieboga nereidom k'woli,
Którym się równać chciała; ta tedy zachodzi,
Z drugiej strony zaś niebo na górę wywodzi
Drugie pół Wieńca i część ostatnią ogona
Długiej Hydry, a przy tym mocnego Chirona
Ciało i znaczną głowę i źwierz rozciągniony,
Który na ręku niesie Chiron przerzeczony.
Tego Centaura przodek na łuk oczekawa;
Z łukiem pasmo wężowe i ciało nastawa
Jasnego Wężownika, lecz obudwu głowy
Niesie wschód znakomity z sobą Niedźwiadkowy,
Niesie Wężownikowe ręce rozwiedzione
I przyklękłego męża piersi rozpalone.
A Klęcznia zasię (bo ten zawżdy opak wschodzi)
Nad insze członki z morza już i pas wychodzi,
I znakomite piersi, i jasne ramiona;
Prawa ręka do tejże liczby jest włożona.
Głowy i drugiej ręki patrzaj o tym czesie,
Kiedy niebo łuk z wody i Strzelca podniesie.
Z nim Lutnia i Cefeus ku górze wynika,
A wielki Pies i Zając, i Oryjon znika.
Nie wnet z Woźnicą Koza i Kózki padają,
Które na jego ręce wyciągłej pałają,
A też od inszych członków róznej są własności,
Bo gdy się z słońcem zejdą, budzą nawałności.
Kozę tedy ognistą i jej drobne plemię
Z głową, z ręką i grzbietem Woźniczym pod ziemię
Kozorożec podaje; insze członki jego
Gasną na pierwszym wschodzie Strzelca wyciągłego.
Strzelca chroniąc się Perseus odbiegł prawej nogi
I kraj Nawy tejże z nim naszladuje drogi.
A sama tonie, kiedy Kozorożec wschodzi;
W tymże czasie Procyjon na morze uchodzi,
Ale wynika Łabęć i jasna Orlica,
I Strzała, i Ołtarza ranego stolica.
Kiedy zasię wilgotny Wodnik z morza wstaje,
Równo z nim Koń i nogi, i głowę podaje.
Na zachodzie ciągnie noc za głowę Chirona,
Ale go nie załapi, tylko za ramiona;
Hydrze łeb z szyją narza, a to, co zostawa,
Na wstaniu Ryb z Chironem pod ziemię podawa.
Z Rybami wschodzi Ryba południa pospołu
I Andromedy widać prawą stronę z dołu.
Lewe ramię Skop ciągnie, na którego wschodzie
Upatrzysz rozpalony Ołtarz na zachodzie.
Z tymże znakiem pospołu Perseus strapiony
Podnosi z oceana głowę i z ramiony.
Pas jego, nie rozeznać, jeśli na Skopowym
Ostatku czy na wschodzie nastawa Wołowym,
Z którym ustawnie świeci. Wołu zanurzony
Woźnica nie zostawa, bo z nim jest spojony.
Jednak nie wszytek przy tym znaku z morza wstaje,
Bo całego wschód Bliźniąt dopiero podaje,
Ale z Wołem i z Kozą, i drobne Koźlęta
Wynikają, i jego znakomite pęta.
W ten czas Wieloryb swój plusk z wody ukazuje,
A Boota pierwszy znak pod ziemię wprawuje,
Których czterzy go topią, okrom lewej dłoni,
Bo tej Wąż oceana nieświadomy broni.
A gdy Wężownik w morzu po kolana brodzi,
Znak jest, że zgodnych Bliźniąt jasny płomień wschodzi.
Na ten czas już Wieloryb nie jest rozdzielony,
Ale wszytek nad ziemię idzie wyniesiony.
Tamże i Erydana ujźrzy wschodzącego
Żeglarz, na Oryjona czekając samego,
Aby mu miarę nocy albo pławu zjawił,
Bo tego siła zewsząd Bóg dla ludzi sprawił.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.