Dolina Mnikowska

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Dolina Mnikowska • Gustaw Ehrenberg
Dolina Mnikowska
Gustaw Ehrenberg

 Stąd o dwie mile w zachodniej stronie
 Śliczna Mnikowska dolina;
 Wypieszcza kwiaty na swoim łonie,
 Jak młoda wiejska dziewczyna.
 Między skałami jak łza na twarzy,
 Jak wąż na posłaniu z kwiatów,
 Tam przez sen gada i ciągle marzy,
 Strumień na łożu z bławatów;
 A w prawo, w lewo skaliste grody,
 Strumień w objęciu chwyciły;
 Zamki to z głazu, herb to przyrody,
 Związek harmonii i siły.
 Tam w dnie świąteczne w wiosennej porze,
 Jadą paniątka z Krakowa,
 Ażeby ujrzeć (żal się mój Boże!)
 Uroczą dzikość Mnikowa.
 Jadą więc, jadą wygodnym koczem,
 I przyjeżdżają w południe;
 Przez chwilę patrzą, pochwalą, — poczem
 Mówią: że na wsi jest nudnie.
 Więc przywiezione wypiwszy wino,
 Wracają znowu do miasta;
 Ah! nie dla takich, śliczna dolino,
 Twe łono trawa porasta.
 Ten tylko godnie wielbi twe wdzięki,
 Kto pieszo zwiedza twe skały;
 Kto z ich wierzchołka wschodu jutrzenki
 Ogląda widok wspaniały.
 Kto się nie boi, żeby kamienie,
 Ciernie, lub urwiska skały;
 Rozdarły jego modne odzienie,
 I białe ciało zdrapały.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.