Do wojewody (Księgi Wtóre)

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Do Mikołaja Mieleckiego Fraszki • Do wojewody (Księgi Wtóre) • Jan Kochanowski Do Montana
Do Mikołaja Mieleckiego Fraszki
Do wojewody (Księgi Wtóre)
Jan Kochanowski
Do Montana

 Nie są, wojewodo zacny, czasy po temu,
 Abych, czyniąc zwyczajowi dosyć dawnemu,
 Uszy twoje lutnią bawił albo pieśniami:
 Coś inszego człowiek musi mieć przed rękami,
 Widząc okiem, co się dzieje. Zewsząd powstają
 Srogie wiatry; zewsząd strachu ludziom dodają
 Chmury czarne, gradu pełne i trzaskawice;
 Oracz pola Bogu zleca i swe winnice,
 A pasterz, multanki pod płaszcz kryjąc za czasu,
 Wraca bydło ku domowi z pustego lasu;
 We wsiach zielem kurzą; każdy o sobie czuje.
 I mnie taż bojaźń, co insze, i strach zdejmuje.
 Przeto nie dziw, że umilkły me głośne strony
 Widząc niebo rozgniewane i wiek strwożony.
 Jednak szkoda puścić się tak zgoła nadzieje,
 Bo to wszytko przyrodzonym biegiem się dzieje.
 Raz chmury panują i grom srogi, a potym
 Bóg obdarza świat pogodą i słońcem złotym.
 Owa jeszcze dobrze będzie; a co drugiego
 Padnie li źle, więc rozumem podeprzeć tego.