Do Zofijej

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

 Nie tyś to, o Zofija, nie ty na mą wiarę,
 Której ja przed siedmią lat pomnię w sercu miarę!
 Ono była nadobna, ono wdzięczna była;
 A wszytko jej przystało, cokolwiek czyniła.
 Jej żart każdy był trefny, a gdy co kazała,
 Zawżdy wielką powolność po każdym poznała.
 Ciebie nie wiem, jako zwać: co poczniesz, nie g'rzeczy,
 Postawa szalonego, głos ledwe człowieczy;
 Żartom nikt się nie śmieje, na gniew nic nie dbają,
 A jesli słowo rzeczesz, jeszczeć i nałają.
 Na koniec krom imienia nie masz nic dawnego;
 Bierzmuj się, prościę, prze Bóg, a zbądź już i tego!
 O lata zazdrościwe, wszytko precz niesiecie;
 Zofija nie Zofiją, kiedy wy przypniecie.