Cień (Orkan)
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Idę ścieżyną i mijam zboża,
Łany złociste —
Pod stopy śle mi zachodnia zorza
Światło rzęsiste...
Krwawi przede mną miękkie trawniki,
Ruń aksamitną,
Ubraną w jaskry, mchy, rozchodniki,
W rosę błękitną.
Złocista przestrzeń chyli i gnie się,
I w takt kołysze,
A lekki podmuch z oddali niesie
Szelest i ciszę...
W oczach się mieni rozkołysana
Rytmiczna fala,
Gdy, w znikającej zorzy skąpana,
Ognie rozpala...
Dokoła kłonią poważnie kłosy
Wysmukłe żyta,
Tuli się kąkol, chwieją stoklosy
I mak rozkwita.
Bławat oczkami patrzy siwemi
Na mnie z ukrycia —
Idę i marzę tu, na tej ziemi,
Słoneczność życia...
Śnię... tędy Boska przechodzi stopa...
Zboża się kładą...
Nagle ujrzałem w życie twarz chłopa
Śmiertelnie bladą.
4.VIII.[18]98