Córka Cerery

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Córka Cerery • Juliusz Słowacki
Córka Cerery
Juliusz Słowacki

     I

 Przez miedzę, która podobna do szlaków
 Różnych kolorów — między złotym kłosem
 Tyś szła owieczka, białością i losem
 Podobna owcy śród kłosów i maków.


 Wtem Pluton ogniem wylatując z krzaków
 Porwał cię w ręce i uniosł do piekła,
 Córko Cerery — a tyś nic nie rzekła,
 Weselił cię gwałt i wrzask nocnych ptaków.


 Jakaż cię teraz cudotworcza siła
 Porwie i znowu cudownie przemieni
 W córkę świecącą kłosów i promieni,


 Kiedyś ty — piekłu jak miesiąc świeciła
 I tam, gdzie ludzie jadem są żywieni,
 Tyś nie umarła — lecz jadła — i żyła!


     II

 Patrząc w twe oczy i w księgę twych losów,
 Pojąłem, czemu Pluton niegdyś chwycił
 I żądze swoje ogniste nasycił
 Córką Cerery — onej bożki kłosów —


 Wienczoną makiem, ludy cię połosów
 Królową swoją piekielną uczuły,
 Płacz cię nie zabił — jady nie otruły,
 Ogień się nie jął twoich zimnych włosów.


 Pluton cię kochał — boś mu w dom książęcy
 Zarażającej miłości nie wniosła,
 A nad ogień go nie kochałaś więcéj...


 Więc ci zaufał, i użył za posła.
 A matce oddał cię na sześć miesięcy,
 Abyś piekielne w domu jajo — zniosła.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.