Boska Komedia/Piekło - Pieśń VIII
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Poeci wsiadają do barki Flegiasza i w niej kontynuują podróż po bagnie piątego kręgu; wśród potępionych za gniew spotykają florentczyka Filipa Argenti. Na koniec docierają do drzwi grodu Disa, które szatani zatrzaskują przed nimi.
1 Mówię: dalekie jeszcze wśród wądołu[1]
- Majaczyły nam wieży czarne węgły,
- A już mi oczy zbiegły ku jej czołu,
4 Do dwu płomyków, co się tam wylęgły
- Przeciw trzeciemu w takiej odległości,
- Że ich zaledwie źrenice dosięgły.
7 Więc ja, wpatrzony w Morze wszechmądrosci,
- Pytam, co znaczą te ogniste gwary,
- Kto nimi gada na tej wysokości.
10 "Już się przybliża — odrzekł — przez moczary,
- Na co czekamy, i wnet się odsłoni,
- Jeśli-ć widoku nie skryją opary".
13 Nie takim szybkim lotem pewnie goni
- Bełt, gdy napięta puści go cięciwa,
- Jako w tej chwili ujrzę, a po toni
16 Maleńkie czółno ku brzegom dopływa:
- Jakiś duch ciemny był sternikiem nawy
- I wołał: "Tuś mi, duszo niegodziwa!"
19 "Flegiasz, ej, Flegiasz, tym razem ty sprawy[2]
- Nie wygrasz! — tak Pan do niego zakrzyczy. —
- Tyle my twoi, ile tej przeprawy".
22 Jak człowiek, co go, kiedy na coś liczy,
- Rozczarowanie do głębi ubodzie,
- Taki był Flegiasz, pozbawion zdobyczy.
25 Za czym Wódz podszedł, wstąpił i do łodzie
- Mnie wezwał; teraz dopiero, ciężary
- Mymi zważony, ponurzył się w wodzie
28 I przez odmęty pomknął czółn prastary,
- Głębiej się dzióbem wrzynając, niż skoro
- Przewoził w sobie bezcielesne mary.
31 Wtem, gdy przez mętne płyniemy bajoro,
- Jeden topielec do oczu mi skacze:[3]
- "A ty kto — wrzaśnie — coś tu wszedł przed porą?!"
34 Ja na to: „Wszedłem, lecz zostać nie raczę.
- Kto zaś ty jesteś, oszpecony kałem?"
- A on: "Wszak widzisz; jestem, który płaczę".
37 "Duchu przeklęty — na to zawołałem —
- Zostanie tutaj w płaczu i żałobie;
- Choć zbłoconego, przecież cię poznałem!"
40 Więc mara na bort kładła ręce obie,
- Lecz Mistrz, podbiegłszy, strącił piekielnicę:
- "Psi rodzie — krzyknął — idź precz, wara tobie!"
43 Wziął mię za szyję i całując w lice
- Powiadał: "Duszo, pełna oburzenia,
- Błogosławione łono twej rodzice!
46 Ten był w swej pysze pełen zaślepienia;
- Żaden czyn jemu nie zdobi pamięci,
- Przeto nie znalazł pokoju dla cienia.
49 Iluż to królów, co państwem nadęci,
- Tutaj ugrzęzną, jak wieprze w kałuży,
- Wprzód w sercach ludzkich na wieki przeklęci".
52 "Mistrzu — powiadam — pragnę, nim podróży
- Naszej dokona sternik przez bagniska,
- Widzieć, jak nędznik w błocie się zanurzy".
55 "Nim łódź drugiego brzegu będzie bliska,
- To, czego życzysz, obaczysz na jawie:
- Zacne pragnienie nagrodę pozyska".
58 Niebawem oczy taką rzezią bawię,
- Sprawioną widmu od tłuszczy przeklętej,
- Że jeszcze dzisiaj za nią Boga sławię.
61 "Daj go! — wrzeszczała. — Filipa Argenti!"
- Bezsilny przeciw napastników chmarze,
- Gryzł sobie ręce florentczyk zawzięty.
64 Już go nie wspomnę, zostawię w moczarze...
- Wtem mię uderzył jakiś jęk złowrogi:
- Więc oczy baczniej w czarną pustkę wrażę.
67 Mistrz rzekł: "Tu, synu, koniec wodnej drogi;
- Oto gród Disa przed nami odkryty:[4]
- Liczne i groźne w nim siedzą załogi".
70 A ja: "Widne mi jego moszej szczyty,[5]
- Umalowane kolorem czerwieni,
- Jak w hutnym piecu rozpalone płyty".
73 Więc on mi na to: "Od wiecznych płomieni
- Z wnętrza wykwita pas barwy ognistej,
- Którym się niższe to piekło rumieni".
76 Wtem barka nasza wbiegła w rów kolisty,
- Który krainę beznadziejną grodzi;
- Mur nad nim zdał się barwy żelazistej.
79 Sternik nasz krążył, zanim dał swej łodzi
- Wbiec do przystani; nareszcie przybija:
- "Wysiądźcie — krzyknął nam — tędy się wchodzi!"
82 Spojrzę, nad tysiąc czartów się uwija
- U wrót i woła głosy zjadliwemi:
- "Kto jest ten śmiałek — pytają — i czyja
85 Stopa za życia w martwych staje ziemi?"
- Więc Wódz roztropny ku nim jeno skinie,
- Że pragnie coś rzec słowy tajemnemi.
88 Na to ich pycha zaraz się ochynie:
- "Pójdź sam — wołają— lecz ten niechaj wraca,
- Krom prawa w naszej stający kramie!
91 Niechże z powrotem błędnie drogi maca;
- Ty zostań, coś go wiódł w tę norę ciemną,
- Tobie stąd wyniść nadaremna praca!"
94 Pomyśl, słuchaczu, co się działo ze mną,
- Gdy usłyszałem przeklęte wyrazy:
- Samemu drogi stąd szukać daremno!...
97 "Wodzu mój luby, coś nad siedem razy[6]
- Krzepił otuchę i zwalczał zawady
- Stojące w drodze mojej dla obrazy,
100 Niech nie zostanę słaby i bez rady;
- Skoro moc wyższa przeszkodą nam staje,
- Co prędzej wróćmy za własnymi ślady".
103 Lecz Pan mój, co mię w owe przywiódł kraje,
- Rzekł: "Zbądź obawy; nikt nie jest dość silny,
- Aby nam bruździł, gdy Bóg wolność daje.
106 Tu na mnie czekaj i pokarm posilny
- Nadziei spożyj, i niech myśl się cuci,
- Wiedząc, żem twego bezpieczeństwa pilny".
109 Za czym odejdzie i samego rzuci
- Mój słodki Piastun; zawahany stałem.
- Bowiem "tak" i "nie" w mej głowie się kłóci.
112 Nie wiem, jakim się świadczył trybunałem,
- Ale za chwilę piekielne załogi
- Wszystkie do grodu nazad biegły cwałem.
115 I zatrzasnęły bramę nasze wrogi
- W pierś Pana mego; więc od wrót powoli
- Wracał, stawiając opieszałe nogi.
118 I onieśmielił mu się wzrok sokoli
- W ziemię spuszczony; idzie i powiada:
- "Kto mię nie puszcza do domu niedoli?"
121 A do mnie rzecze: „Że mną gniew owłada,
- Nie dbaj i nie bój się; zwalczę przekory,
- Jakabykolwiek stawiała je zdrada.
124 Nie pierwszy raz to brużdżą krnąbrne zmory:
- Wszak próbowały buntu u mniej skrytej
- Bramy, co nosi pęknięte zawory.[7]
127 Widziałeś napis śmierci na niej ryty:
- A już tamtędy z kamiennych poroży
- Skróś kół piekielnych przybywa bez świty
130 Ten, co nam zejście w nowy kraj otworzy".
[edytuj] Przypisy
- ↑ W tłumaczeniu pominięto słowo seguitando (kontynuując), które dało podstawę do hipotezy wysuniętej przez G. Boccaccio (jednego z pierwszych entuzjastycznych komentatorów Boskiej Komedii), że pierwsze siedem pieśni Piekła powstało we Florencji przed wygnaniem Dantego (1302 r.), a pozostałe po dłuższej przerwie już podczas wygnania.
- ↑ Flegiasz — w mit. gr. syn Aresa. W Eneidzie (VI, 618) cierpi w Tartarze za bezbożność, której wyrazem miała być próba spalenia świątyni delfickiej z zemsty na Apollonie za uwiedzenie mu córki. U Dantego jest strażnikiem piątego kręgu i demonem gniewu.
- ↑ Filippo Argenti - bogaty florentczyk współczesny Dantemu, należący do stronnictwa Czarnych, (zob. Piekło VI, przyp. do w. 64-72), znany z pełnej zaślepienia pychy. Dante traktuje go bardzo ostro, jak najgorszego wroga, co spotyka się z uznaniem Wergiliusza (w. 45) wyrażonym w formie cytatu z Ew. wg św. Łukasza (11,27). W sensie ogólnym postać ta byłaby symbolem gniewnego zaślepienia spowodowanego pychą.
- ↑ Dis - jeden z przydomków Plutona, boga Podziemia w mit. rz.; tu oznacza Lucyfera. Dolne Piekło z jego czterema kręgami jest zamknięte murem na kształt średniowiecznego grodu.
- ↑ Moszea (meczet; w oryg. meschite (l.m.) od arab. mesgid) - tu oznacza wysoką wieżę przypominającą minaret.
- ↑ Siedem razy - liczba symboliczna bliżej nieokreślona; wyrażenie przypomina styl biblijny.
- ↑ Aluzja do zstąpienia Chrystusa do piekieł; efektem sprzeciwiania się temu przez szatanów było rozerwanie zaworów przy bramie.