Boska Komedia/Piekło - Pieśń VII
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Powitani tajemniczymi słowami Plutona, Dante i Wergili wchodzą do czwartego kręgu piekła, w którym cierpią dusze ludzi chciwych i rozrzutnych. W piątym kręgu poeci spotykają potępionych za gniew, zazdrość, pychę i pesymistów.
1 „Pape Satan, Pape Satan, aleppe!" —[1]
- Zaryczał Plutus ze swej chrypłej krtani;
- A On, wszystkiego świadom: „Niech cię ślepe
4 Strachy nie zwodzą — mówił — bo szatani,
- Choć wielką mają władzę, nie przekażą,
- Byś nie miał zstąpić z tych skał do otchłani".
7 Potem do wzdętych gęb zwrócił się twarzą,
- Wykrzyknął: „Zamilcz mi, wilku przeklęty.
- Sam w sobie żrej się zaciekłością wrażą.
10 Wara koniecznej drodze czynić wstręty;
- Życząjej w górze, gdzie nad nieowładną
- Zgrają wziął pomstę niegdyś Michał święty!"
13 Jak jednym razem zwiną się i padną
- Żagle, skoro maszt przełamie się w połu,
- Tak padł złośliwy potwór; a my na dno[2]
16 Czwartego zatem zstąpiliśmy dołu,
- Głębiej się drążąc w bolesne dziedziny,
- Co wszystko świata złe mieszczą pospołu.
19 O Sądzie Boży! Mogłżeby kto iny
- Skupić tak razem przeliczne męczarnie?
- Przecz nas tak sieką nasze własne winy?...
22 Jak nad Charybdą fal spienione psiarnie[3]
- Ławą wypadną i na siebie skoczą,
- Tak się w tym lochu tłum na tłumy garnie.
25 Liczniejsze, niźli indziej, tu się tłoczą
- Zgraje i, wyjąc, wszystkiej piersi mocą
- Ogromne głazy przeciw sobie toczą.[4]
28 Prąc, wpadną na się, potem się obrócą
- I cofną, w groźnym wciąż łając pomruku:
- „Po co wstrzymujesz?" — „A ty piszczysz po co?"
31 Tak po pierściennej drogi ciemnym łuku
- Z obu stron dążą na kres przeciwległy,
- Śród ciągłych obelg i głazów postuku.
34 Zaledwie swoje półkole obiegły,
- Znów się wracają zgięte kształty cieni:
- Więc łzy współczucia rzęsę mi obiegły.
37 „Mistrzu mój — rzekłem — jak się lud ten mieni?
- Z kościoła przyszli czy z klasztornej celi
- Owi na lewo, wszyscy podgoleni?"
40 A Mistrz mój na to: „Wszyscy oni mieli
- Umysł tak kosy za ziemskiego trwania,
- Że w dóbr rządzeniu miary zapomnieli,
43 Co łacno z psiego wysłyszysz łajania,
- Gdy się na krańcach przeciwnych odwiną,
- Dokąd ich zbrodnia przeciwna pogania.
46 Owi, co nagą łyskają łysiną,
- To kardynali, papieże, kapłani,
- Grzesznego chciwstwa obarczeni winą".[5]
49 Więc ja: „Mistrzu mój, tuszę, że w otchłani
- Rozpoznam kogoś z gromady nikczemnej
- Tych, co są taką winą pokalani?"
52 A on mi rzecze: „Szukać trud daremny;
- Pozacierany w bycie ladajakiem
- Kształt ich twym oczom i tu będzie ciemny.
55 Na wieki tłuc się będą onym szlakiem,
- Aż dzień ostatni wszystkich odmogili:
- Tych łysków i tych z zamkniętym kułakiem.[6]
58 Że źle dawali i że źle dzierżyli,
- Raju nie dojdą, na wieczne poswarki
- Skazani, jako w tej oglądasz chwili.
61 Patrz, synu, jaki bierze termin szparki
- Mienie, fortuny dziecię, co dlań ludzie
- Ustawną pracą wysilają barki.
64 Ot, wszystko złoto, jeszcze skryte w rudzie
- Lub już dobyte, nie ulży strudzonej
- Duszy, ażeby odpoczęła w trudzie".
67 „Mistrzu, w tym jeszcze chcę być pouczony:
- Fortuna i jej dziwne kołowroty
- Czym są, że piękny świat tak wzięły w szpony?
70 A on mi na to: „O głupie istoty,
- Nieświadomości i nieuctwa dzieci!
- Posłuchaj, że cię wywiodę z ciemnoty:
73 Ten, czyja wiedza blask najwyższy nieci,
- Stworzył niebiosa i tych, co je wodzą
- Tak, że część każda każdej cząstce świeci,[7]
76 A światła wszędy równo się rozchodzą;
- Podobnie ziemskim blaskom, ziemskiej doli
- Nadał mistrzynię, która za swą wodzą
79 Znikome dobra wciąż obsyła w kolej
- Z ludów na ludy, z rodzin na rodziny,
- A której ludzki rozum nie zniewoli.[8]
82 Jeden szczep rośnie, gdy drugi w perzyny
- Pada, jak losem władczyni przyniesie,
- Której sąd skryty, by wąż pośród trzciny.
85 Próżno wasz rozum jej przeciwić chce się;
- Ona przeziera, roztrząsa, rozstrzyga,
- Jak każdy inny Wied w swoim zakresie.
88 Ciągle jest w ruchu, nigdy nie ostyga,
- Z koniecznych przyczyn nieodmiennie chyża
- I stąd tak często dola dolę ściga.
91 Oto fortuna, której: »Winna krzyża!« —
- Woła niejeden, zamiast sławić raczej,
- I krzywdzącymi słowy ją poniża.
94 Lecz ona, szczęsna, ucha dać nie raczy
- I między innych pierwotworów grono
- Błogosławione swoje biegi znaczy.
97 Na większą litość gotuj teraz łono:
- Gwiazdy, co wzeszły, gdym wyruszał, nisko
- Już stoją, a nam żmudzić zabroniono".
100 Tuśmy przecięli doliny kolisko
- I ponad źródłem wyszli, co się pieni,
- Padając w ryte swym pędem łożysko.
103 Woda w nim czarna, lecz krwawo się mieni;
- Za czym tą nową drogą w głąb pieczary
- Szliśmy, mętnymi nurty prowadzeni.
106 Ta smutna struga brzeg podmywa szary,
- Jadem ziejący i w bagno rozwlekły,
- Styksem nazwane; gdym w te zakamary[9]
109 Rzucił spojrzenie, ujrzałem ociekły
- Błotem ogromny lud z nagimi ciały
- I z twarzą srogą, jakby z gniewu wściekły.
112 Już nie rękoma na się uderzały
- Duchy: nogami i piersią, i głową;
- Zębami siebie darły na kawały.
115 Tu dobry Mistrz mój rzecze do mnie: „Owo
- Ci, których w świecie złość przemogła licha;
- I to wiedz pewnie, że tam, pod osnową
118 Mokradła, równie mnóstwo ludu wzdycha;[10]
- Gdziekolwiek okiem rzucisz po przestrzeni,
- Poznasz po bańkach, które nurt wypycha,
121 Brnąc, jęczą: »Smutkiem byliśmy karmieni
- Na lubym świecie, który się weseli
- W słońcu; gnuśnymi dymy napełnieni,
124 Więc smutek żre nas w tej błotnej topieli!« —
- Tak odzywają się w bagnie bełkotem,
- Co zajękliwie pluska im z gardzieli".
127 Okrążyliśmy moczar wokół potem,
- Z prawej dół mając, a z lewej wybrzeże,
- I poglądali na ciekących błotem,
130 Ażeśmy przyszli pod jakowąś wieżę.
[edytuj] Przypisy
- ↑ Mało zrozumiały okrzyk tchnący zdumieniem i złością na widok Dantego i Wergiliusza, którego sens byłby mniej więcej taki: „A cóż to znowu, książę Szatanów!". Kolejny przykład sprzeciwu sił demonicznych wobec zgodnej z wolą Boga wędrówki Dantego po piekle.
- ↑ Trzeci przykład (po tych odnoszących się do Minosa i Cerbera) unieszkodliwienia przez Wergiliusza sił piekielnych sprzeciwiających się wędrówce Dantego po zaświatach.
- ↑ Charybda - w mit. gr. potwór morski mający swoją siedzibę na przyczółku sycylijskim nad obecną Zatoka Messyńską naprzeciwko innego potwora, Scylli. Obydwa były uosobieniem wirów morskich i występują w Odysei Homera, ale inspiracją dla tego porównania „homeryckiego" była Eneida Wergiliusza (III, 420-425). Tego rodzaju porównania stanowią istotną cechę stylu Boskiej Komedii.
- ↑ Karą w czwartym kręgu jest toczenie głazów przez biegnących w przeciwnych kierunkach po półkolu skąpców i rozrzutników. W momencie spotkania obrzucają się obelgami, wypominając sobie nawzajem winy, po czym zmieniają kierunek biegu na przeciwny.
- ↑ Dante kieruje (tu i gdzie indziej w poemacie) ostrą krytykę przeciw ówczesnym dostojnikom kościelnym z powodu sprzeniewierzania się (tu przez chciwość) duchowemu posłannictwu Kościoła.
- ↑ Ogolona głowa symbolizuje tu rozrzutność, a zaciśnięta pięść chciwość.
- ↑ Mowa o Bogu, który każdej z dziewięciu sfer niebieskich przydzielił kierujące nimi Inteligencje anielskie, oświetlające je swoim blaskiem.
- ↑ Dobrami i zaszczytami ziemskimi kieruje Fortuna, która jest tu narzędziem w ręku Boga (w starożytności była boginią losu) i rozdziela je zgodnie z Jego nieprzeniknioną wolą.
- ↑ Styks — w mit. gr. rzeka podziemnego świata, tu druga z rzek piekielnych, która otacza miasto Disa (Lucyfera). W kręgach leżących pomiędzy Acherontem i Styksem, w tzw. Górnym Piekle (Alto lnferno) są karane grzechy wynikające z braku umiaru (incontinenza) wewnątrz murów piekielnego miasta, w Dolnym Piekle (Basso lnferno) te, które są spowodowane gwałtownością (violenza) oraz różnym rodzajem fałszu (frode).
- ↑ W bagnistych wodach Styksu, leżącego w piątym kręgu, pogrążeni sągniewliwi i - na zasadzie kontrastu - leniwi i apatyczni.