Boska Komedia/Piekło - Pieśń VII

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Pieśń VI Boska Komedia • Piekło • Pieśń VII • Dante Alighieri Pieśń VIII
Pieśń VI Boska Komedia
Piekło
Pieśń VII
Dante Alighieri
Pieśń VIII

Inf. 07 avari e prodighi, Giovanni di Paolo (c.1403–1483).jpg

Powitani tajemniczymi słowami Plutona, Dante i Wergili wchodzą do czwartego kręgu piekła, w którym cierpią dusze ludzi chciwych i rozrzutnych. W piątym kręgu poeci spotykają potępionych za gniew, zazdrość, pychę i pesymistów.

1 „Pape Satan, Pape Satan, aleppe!" —[1]

Zaryczał Plutus ze swej chrypłej krtani;
A On, wszystkiego świadom: „Niech cię ślepe

4 Strachy nie zwodzą — mówił — bo szatani,

Choć wielką mają władzę, nie przekażą,
Byś nie miał zstąpić z tych skał do otchłani".

7 Potem do wzdętych gęb zwrócił się twarzą,

Wykrzyknął: „Zamilcz mi, wilku przeklęty.
Sam w sobie żrej się zaciekłością wrażą.

10 Wara koniecznej drodze czynić wstręty;

Życząjej w górze, gdzie nad nieowładną
Zgrają wziął pomstę niegdyś Michał święty!"

13 Jak jednym razem zwiną się i padną

Żagle, skoro maszt przełamie się w połu,
Tak padł złośliwy potwór; a my na dno[2]

16 Czwartego zatem zstąpiliśmy dołu,

Głębiej się drążąc w bolesne dziedziny,
Co wszystko świata złe mieszczą pospołu.

19 O Sądzie Boży! Mogłżeby kto iny

Skupić tak razem przeliczne męczarnie?
Przecz nas tak sieką nasze własne winy?...

22 Jak nad Charybdą fal spienione psiarnie[3]

Ławą wypadną i na siebie skoczą,
Tak się w tym lochu tłum na tłumy garnie.

25 Liczniejsze, niźli indziej, tu się tłoczą

Zgraje i, wyjąc, wszystkiej piersi mocą
Ogromne głazy przeciw sobie toczą.[4]

28 Prąc, wpadną na się, potem się obrócą

I cofną, w groźnym wciąż łając pomruku:
„Po co wstrzymujesz?" — „A ty piszczysz po co?"

31 Tak po pierściennej drogi ciemnym łuku

Z obu stron dążą na kres przeciwległy,
Śród ciągłych obelg i głazów postuku.

34 Zaledwie swoje półkole obiegły,

Znów się wracają zgięte kształty cieni:
Więc łzy współczucia rzęsę mi obiegły.

37 „Mistrzu mój — rzekłem — jak się lud ten mieni?

Z kościoła przyszli czy z klasztornej celi
Owi na lewo, wszyscy podgoleni?"

40 A Mistrz mój na to: „Wszyscy oni mieli

Umysł tak kosy za ziemskiego trwania,
Że w dóbr rządzeniu miary zapomnieli,

43 Co łacno z psiego wysłyszysz łajania,

Gdy się na krańcach przeciwnych odwiną,
Dokąd ich zbrodnia przeciwna pogania.

46 Owi, co nagą łyskają łysiną,

To kardynali, papieże, kapłani,
Grzesznego chciwstwa obarczeni winą".[5]

49 Więc ja: „Mistrzu mój, tuszę, że w otchłani

Rozpoznam kogoś z gromady nikczemnej
Tych, co są taką winą pokalani?"

52 A on mi rzecze: „Szukać trud daremny;

Pozacierany w bycie ladajakiem
Kształt ich twym oczom i tu będzie ciemny.

55 Na wieki tłuc się będą onym szlakiem,

Aż dzień ostatni wszystkich odmogili:
Tych łysków i tych z zamkniętym kułakiem.[6]

58 Że źle dawali i że źle dzierżyli,

Raju nie dojdą, na wieczne poswarki
Skazani, jako w tej oglądasz chwili.

61 Patrz, synu, jaki bierze termin szparki

Mienie, fortuny dziecię, co dlań ludzie
Ustawną pracą wysilają barki.

64 Ot, wszystko złoto, jeszcze skryte w rudzie

Lub już dobyte, nie ulży strudzonej
Duszy, ażeby odpoczęła w trudzie".

67 „Mistrzu, w tym jeszcze chcę być pouczony:

Fortuna i jej dziwne kołowroty
Czym są, że piękny świat tak wzięły w szpony?

70 A on mi na to: „O głupie istoty,

Nieświadomości i nieuctwa dzieci!
Posłuchaj, że cię wywiodę z ciemnoty:

73 Ten, czyja wiedza blask najwyższy nieci,

Stworzył niebiosa i tych, co je wodzą
Tak, że część każda każdej cząstce świeci,[7]

76 A światła wszędy równo się rozchodzą;

Podobnie ziemskim blaskom, ziemskiej doli
Nadał mistrzynię, która za swą wodzą

79 Znikome dobra wciąż obsyła w kolej

Z ludów na ludy, z rodzin na rodziny,
A której ludzki rozum nie zniewoli.[8]

82 Jeden szczep rośnie, gdy drugi w perzyny

Pada, jak losem władczyni przyniesie,
Której sąd skryty, by wąż pośród trzciny.

85 Próżno wasz rozum jej przeciwić chce się;

Ona przeziera, roztrząsa, rozstrzyga,
Jak każdy inny Wied w swoim zakresie.

88 Ciągle jest w ruchu, nigdy nie ostyga,

Z koniecznych przyczyn nieodmiennie chyża
I stąd tak często dola dolę ściga.

91 Oto fortuna, której: »Winna krzyża!« —

Woła niejeden, zamiast sławić raczej,
I krzywdzącymi słowy ją poniża.

94 Lecz ona, szczęsna, ucha dać nie raczy

I między innych pierwotworów grono
Błogosławione swoje biegi znaczy.

97 Na większą litość gotuj teraz łono:

Gwiazdy, co wzeszły, gdym wyruszał, nisko
Już stoją, a nam żmudzić zabroniono".

100 Tuśmy przecięli doliny kolisko

I ponad źródłem wyszli, co się pieni,
Padając w ryte swym pędem łożysko.

103 Woda w nim czarna, lecz krwawo się mieni;

Za czym tą nową drogą w głąb pieczary
Szliśmy, mętnymi nurty prowadzeni.

106 Ta smutna struga brzeg podmywa szary,

Jadem ziejący i w bagno rozwlekły,
Styksem nazwane; gdym w te zakamary[9]

109 Rzucił spojrzenie, ujrzałem ociekły

Błotem ogromny lud z nagimi ciały
I z twarzą srogą, jakby z gniewu wściekły.

112 Już nie rękoma na się uderzały

Duchy: nogami i piersią, i głową;
Zębami siebie darły na kawały.

115 Tu dobry Mistrz mój rzecze do mnie: „Owo

Ci, których w świecie złość przemogła licha;
I to wiedz pewnie, że tam, pod osnową

118 Mokradła, równie mnóstwo ludu wzdycha;[10]

Gdziekolwiek okiem rzucisz po przestrzeni,
Poznasz po bańkach, które nurt wypycha,

121 Brnąc, jęczą: »Smutkiem byliśmy karmieni

Na lubym świecie, który się weseli
W słońcu; gnuśnymi dymy napełnieni,

124 Więc smutek żre nas w tej błotnej topieli!« —

Tak odzywają się w bagnie bełkotem,
Co zajękliwie pluska im z gardzieli".

127 Okrążyliśmy moczar wokół potem,

Z prawej dół mając, a z lewej wybrzeże,
I poglądali na ciekących błotem,

130 Ażeśmy przyszli pod jakowąś wieżę.

[edytuj] Przypisy

  1. Mało zrozumiały okrzyk tchnący zdumieniem i złością na widok Dantego i Wergiliusza, którego sens byłby mniej więcej taki: „A cóż to znowu, książę Szatanów!". Kolejny przykład sprzeciwu sił demonicznych wobec zgodnej z wolą Boga wędrówki Dantego po piekle.
  2. Trzeci przykład (po tych odnoszących się do Minosa i Cerbera) unieszkodliwienia przez Wergiliusza sił piekielnych sprzeciwiających się wędrówce Dantego po zaświatach.
  3. Charybda - w mit. gr. potwór morski mający swoją siedzibę na przyczółku sycylijskim nad obecną Zatoka Messyńską naprzeciwko innego potwora, Scylli. Obydwa były uosobieniem wirów morskich i występują w Odysei Homera, ale inspiracją dla tego porównania „homeryckiego" była Eneida Wergiliusza (III, 420-425). Tego rodzaju porównania stanowią istotną cechę stylu Boskiej Komedii.
  4. Karą w czwartym kręgu jest toczenie głazów przez biegnących w przeciwnych kierunkach po półkolu skąpców i rozrzutników. W momencie spotkania obrzucają się obelgami, wypominając sobie nawzajem winy, po czym zmieniają kierunek biegu na przeciwny.
  5. Dante kieruje (tu i gdzie indziej w poemacie) ostrą krytykę przeciw ówczesnym dostojnikom kościelnym z powodu sprzeniewierzania się (tu przez chciwość) duchowemu posłannictwu Kościoła.
  6. Ogolona głowa symbolizuje tu rozrzutność, a zaciśnięta pięść chciwość.
  7. Mowa o Bogu, który każdej z dziewięciu sfer niebieskich przydzielił kierujące nimi Inteligencje anielskie, oświetlające je swoim blaskiem.
  8. Dobrami i zaszczytami ziemskimi kieruje Fortuna, która jest tu narzędziem w ręku Boga (w starożytności była boginią losu) i rozdziela je zgodnie z Jego nieprzeniknioną wolą.
  9. Styks — w mit. gr. rzeka podziemnego świata, tu druga z rzek piekielnych, która otacza miasto Disa (Lucyfera). W kręgach leżących pomiędzy Acherontem i Styksem, w tzw. Górnym Piekle (Alto lnferno) są karane grzechy wynikające z braku umiaru (incontinenza) wewnątrz murów piekielnego miasta, w Dolnym Piekle (Basso lnferno) te, które są spowodowane gwałtownością (violenza) oraz różnym rodzajem fałszu (frode).
  10. W bagnistych wodach Styksu, leżącego w piątym kręgu, pogrążeni sągniewliwi i - na zasadzie kontrastu - leniwi i apatyczni.
W innych językach