Boska Komedia/Piekło - Pieśń III

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Pieśń II Boska Komedia • Piekło • Pieśń III • Dante Alighieri Pieśń IV
Pieśń II Boska Komedia
Piekło
Pieśń III
Dante Alighieri
Pieśń IV

Inf. 03 Giovanni di Paolo (c.1403–1483).jpg

Dante i Wergili przekraczają bramę piekieł i zatrzymuja się w przedsionku, gdzie cierpią dusze ludzi, którym na ziemi dobro i zło było równie obojętne; następnie docierają do brzegów Acherontu i obserwują Charona przewożącego dusze potępione. Oślepiony błyskawicą Dante pada - "jako pada człowiek senny" - i w tym omdleniu zostaje przeniesiony na drugi brzeg rzeki.

1 „Przeze mnie droga w miasto utrapienia,

Przeze mnie droga w wiekuiste męki,
Przeze mnie droga w naród zatracenia.

4 Jam dzieło wielkiej, sprawiedliwej ręki.

Wzniosła mię z gruntu Potęga wszechwłodna,
Mądrość najwyższa, Miłość[1] pierworodna[2];

7 Starsze ode mnie twory nie istnieją,

Chyba wieczyste — a jam niepożyta![3]
Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją..."

10 Na odrzwiach bramy ten się napis czyta,

O treści memu duchowi kryjomej.
„Mistrzu — szepnąłem — z tych słów groza świta!"

13 A on mi na to, jak człowiek świadomy:

„Tu oczyść serce podłością zatrute,
Tu zabij w sobie wszelki strach znikomy.

16 Do miejsc my przyszli, gdzie czynią pokutę

Owi, com mówił, boleści dziedzice,
Duchy ze skarbu poznania wyzute"[4].

19 Dłoń mi na dłoni położył i lice

Ukazał jasne, duchem natchnął śmiałem,
Po czym wprowadził w głębin tajemnice.

22 Stamtąd westchnienia, płacz, lament chorałem

Biły o próżni bezgwiezdnej tajniki:
Więc, już na progu stając, zapłakałem.

25 Okropne gwary, przeliczne języki,

Jęk bólu, wycia, to ostre, to bledsze,
I rąk klaskania, i gniewu okrzyki

28 Czyniły wrzawę, na czarne powietrze

Lecącą wiru wieczystymi skręty,
Jak piasek, gdy się z huraganem zetrze.

31 Nieświadomości skrępowany pęty:

„Mistrzu — spytałem — skąd ten chór boleści,
Kto ów lud taką snadź rozpaczą zdjęty?"

34 On rzekł: „Męczarnię takiej podłej treści

Znoszą w tym miejscu te dusze mizerne,
Które bez hańby żyły i bez cześci.

37 Są zaś wmieszane między owe bierne

Rzesze aniołów, które samolube
Żyły, ni wrogie Bogu, ni też wierne[5].

40 Niebo ich nie chce, gdyż niosłyby zgubę

Jego piękności; piekło je wyklucza,
Gdyżby z nich gorsi mogli zyskać chlubę".

43 Ja znowu: „Mistrzu, co im to dokucza,

Że tak biadają głosami rozpaczy?"
A on wysłuchał mię i tak poucza:

46 „Wiedzą, że skonu dzień im się nie znaczy,

A ciemnym bytem tak są tutaj mali,
Że wszystko inne przenieśliby raczej.

49 Świat nie dopuścił, aby w sławie trwali;

Litość ni sąd się nimi nie opieka;
Nie mówmy o nich; popatrz i pójdź dalej".

52 A wtem proporczyk ujrzałem, z daleka

Mknący tak szybko, jakby go nosiła
Dłoń niegodnego spoczynku człowieka.

55 Za nim niezmierna czerń smugą się wiła;

Nigdy bym nie był uwierzył na słowo,
Że tyle ludu śmierć już wytraciła.

58 Poznałem kilku między bezcechową

Ciżbą; pośród nich szła mara człowieka,
Co z trwogi wielką skaził się odmową[6].

61 Więc zrozumiałem, że tu śmierć zawleka

I tłoczy razem owe podłe sotnie,
Których Bóg i czart równo się wyrzeka.

64 Nędznym, co w świecie żyli nieżywotnie,

Rój os i przykra kąsa ciało mszyca;
Jęczą, gdy ból im do żywego dotnie.

67 Od tych ukąszeń krew tryska na lica,

Którą u stóp ich łzami napojoną
Kłąb glist natrętnych kałduny nasyca.

70 Potem, gdy inną wzrok posłałem stroną,

Nad wielką rzeką ujrzę ludu ławy.
„Mistrzu — powiadam — niech mi dozwolono

73 Będzie zapytać: Kto są? Jakie sprawy

Każą im śpieszyć? Ile zmierzch dozwoli
Rozeznać, widzę, że krok niosą żwawy".

76 A on: „Na powieść o nich przyjdzie kolej,

Kiedy staniemy razem z nieszczęsnemi
Nad Acherontem[7], strumieniem niedoli".

79 Więc wzrok ze wstydu spuściwszy ku ziemi,

Zamilkłem, nie chcąc dłużej być natrętem.
I tak do rzeki brzegów szliśmy niemi.

82 Wtem spojrzę, w łodzi mknie owym odmętem

Starzec kędziorów sędziwych i brody[8],
Wołając: „Gorze wam, duchom przeklętym!

85 Nie pójdziecie wy na niebieskie gody:

Przybywam przewieźć was po czarnej strudze
W ciemności wieczne, na żar i na chłody.

88 A ty, co jeszcze ciało masz w posłudze,

Duch żyw! Co robisz w umarłych narodzie?..."
Kiedy zaś widział, że z odejściem żmudzę:

91 „Z innej przystani i po innej wodzie

Jest wyznaczony szlak twojej podróży,
Wypada tobie lżejszej szukać lodzie"[9].

94 „Niech się, Charonie, w tobie gniew nie burzy! —

Rzekł Mistrz — tak życzą tam, gdzie śladem chcenia
Zaraz czyn kroczy; wara pytać dłużej!"[10]

97 Więc lic kosmatych surowość odmienia

Przewoźnik, włodarz czarnowodnej rzeki,
W krąg ócz mający obrączki z płomienia.

100 Ale tym nagim i znużonym szczęki

Dzwoniły, w lica strach zachodził siny,
Gdy usłyszeli swój los niedaleki.

103 Boga, rodziców, ludzkość, narodziny

I dzień, i miejsce swych narodzin klęli,
I syny swoje, i swych synów syny.

106 Potem się sparli, łkając nad topieli

Brzegiem, skąd wszyscy pójdą na męczarnie,
Co żyć w bojaźni bożej nie umieli.

109 Bies Charon ócz swych zaświeca latarnie,

Drogę wskazując i kupą ich goni,
A gdzie nie idą w ład, tam wiosłem garnie.

112 Jako pod jesień drzewo liście roni

Jedno po drugim — aż się konar wdowi
Nagim, ze stroju wyzutym, odsłoni,

115 Tak ci dziedzice grzechu Adamowi

Jedno po drugim zlatają mu w sudno,
Niby na wabia sokół w dłoń łowcowi.

118 I jadą przez toń ciemnościami brudną,

A nim na brzeg je przeciwny wysadzi,
Po tamtej stronie znów od gości ludno.

121 „Synu mój — tak Mistrz swoję rzecz prowadzi —

Lud, co umiera w nieprzyjaźni bożej,
Z ziemi wszech krańców tutaj się gromadzi.

124 Co rychlej wszyscy rzekę przebyć skorzy,

Bo tak ich boska sprawiedliwość bodzie,
Że zmniejsza lęku, a pragnienie mnoży.

127 Nie chodzą duchy dobre ku tej wodzie;

Wiesz teraz, czemu, widząc cię w ich kole,
Chciał tobie Charon stawać na przeszkodzie".

130 Gdy skończył mówić, całe czarne pole

Drgnęło tak mocno, że kiedy przypomnę,
Jeszcze mi dzisiaj znój stawa na czole.

133 Z pola łez wianie buchnęło ogromne,

Przeleciał po nim gromu błysk czerwienny
I omdlały mi zmysły nieprzytomne,

136 I padłem, jako pada człowiek senny[11].

[edytuj] Przypisy

  1. Potęga... Mądrość... Miłość - atrybuty teologiczne Trójcy Świętej: Bóg Ojciec = Najwyższa Potęga, Syn Boży = Miłość, Duch Święty = Mądrość.
  2. Wersy 1 -6 E. Porębowicz podaje w przekładzie A. Mickiewicza.
  3. Otchłań piekielna mająca u Dantego formę leja utworzonego w ziemi wskutek upadku strąconego z nieba Lucyfera powstała po stworzeniu aniołów, z których część zaraz po tym akcie zbuntowała się wobec Stwórcy. Piekło ma początek, ale jego trwaniu brak końca.
  4. Wszystkie duchy cierpiące w piekle utraciły możliwość poznania najwyższej Prawdy, jaką jest Bóg.
  5. W Przedpieklu (Antinferno), gdzie znajduje się Dante z Wergiliuszem po przekroczeniu bramy piekielnej, ponoszą wieczną karę duchy ludzi, którzy unikali dokonywania wyborów moralnych, pozostając obojętni zarówno wobec dobra, jak i zła (ignavi). Bierni za życia, teraz zmuszeni są biec na oślep za jakimś proporczykiem (w. 52 n.), kąsani przez owady. Kara w piekle i czyśćcu jest w koncepcji Dantego analogiczna lub antytetyczna wobec grzechu (tzw. contrapassó). Pośród tego anonimowego tłumu znajduje się rzesza aniołów, które w momencie buntu Lucyfera i jego popleczników pozostały neutralne. Nie ma o nich mowy w tradycji teologicznej; być może Dante idzie za jakąś średniowieczną legendą ludową.
  6. Według większości dantologów chodzi tu o Celestyna V, który wybrany na papieża w r. 1294 abdykował po kilku miesiącach, umożliwiając tym samym osiągnięcie tego urzędu przez Bonifacego VIII, który jako zwolennik władzy świeckiej papieży dążył do zdobycia coraz większych wpływów politycznych w Italii i był też bezpośrednio odpowiedzialny za wygnanie Dantego z Florencji na tle politycznym. Wycofanie się Celestyna V do życia kontemplacyjnego, gdzie zmarł w opinii świętości (kanonizowany w 1313 r.) położyło kres nadziejom na przeprowadzenie głębokich reform w Kościele i tym należałoby tłumaczyć surowy osąd Dantego.
  7. Acheront (mit. gr.) - jedna z rzek w Podziemiu; u Dantego jest jedną z czterech rzek piekielnych - kolejny przykład synkretyzmu kulturowego.
  8. Mowa o Charonie, synu Erebu i Nocy, który zachował u Dantego rolę przewoźnika dusz na drugi brzeg Acherontu, ale został przekształcony w piekielnego demona.
  9. Charon nawiązuje do faktu, że dusze zbawione zbierają się u ujścia Tybru, skąd anioł-sternik przewozi je do stóp Góry Czyśćcowej w „lżejszej łodzi" (zob. Czyściec II, 41).
  10. Wergiliusz daje do zrozumienia Charonowi, odmawiającemu przewiezienia żywego człowieka na drugi brzeg Acherontu, skąd dusze potępione dostają się do jednego z dziewięciu kręgów piekła, że jego pobyt w tym miejscu jest zgodny z wolą Boga, która również tu musi być wypełniana. Formuła, jakiej używa w tych wersach dla wymuszenia posłuchu (vuolsi cosi colà. dove si puote ció che si vuole, e più non dimandare) zostanie powtórzona w identycznej formie wobec Minosa, strażnika drugiego kręgu.
  11. Omdlenie Dantego, spowodowane trzęsieniem ziemi piekielnej, z wyroku niebios pozwoli mu znaleźć się - mimo odmowy przewiezienia go przez Acheront - w pierwszym kręgu.
W innych językach