Boska Komedia/Niebo - Pieśń XXV

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Pieśń XXIV Boska Komedia • Raj • Pieśń XXV • Dante Alighieri Pieśń XXVI
Pieśń XXIV Boska Komedia
Raj
Pieśń XXV
Dante Alighieri
Pieśń XXVI

Św. Jakub egzaminuje Dantego na temat istoty, źródeł i przedmiotu nadziei. Św. Jan Ewangelista dementuje legendę, według której ciało jego miało być wzięte wraz z duszą do nieba.

 

 1 Jeśli poemat święty, co doń społem
 
  Ziemia i niebo przykładały dłoni,
 
  Który lat tyle układam z mozołem,
 
4 Zwycięży srogość, co mi wstępu broni,
 
  Pięknej owczarni, gdzie bytem jagnięcem
 
  Żyłem, wróg wilków szturmujących do niej —
 
7 Z inną ja mową, choć już nie młodzieńcem,
 
  Wrócę poeta; u chrzcielnego zdroju
 
  Czoło umaję wawrzynowym wieńcem.
 
10 W wierze tam wszedłem, która do pokoju
 
  Wiedzie; w nagrodę święty Piotr z płomyków
 
  Uwił mi glorię jasnego zawoju.
 
13 A wtem spośrodka rozśpiewanych szyków
 
  Trysł promień i szedł na gromady czele,
 
  Skąd powstał pierwszy z Chrysta namiestników.
 
16 W oczach mej pani zatliło wesele:
 
  „Przypatrz się, widzisz rajskiego magnata,
 
  Co dlań dziś pątnik zwiedza Compostellę".
 
19 Jako to gołąb do gołębia zlata,
 
  Puszy się, grucha, kroczy dookoła
 
  I pieszczotliwie skrzydła z nim zaplata,
 
22 Tak tu apostoł witał apostoła,
 
  Jeden drugiemu miłość niosąc w darze
 
  I chwaląc strawę z niebieskiego stoła.
 
25 A gdy skończyli obaj luminarze
 
  Witać, stanęli przede mną — jak świece,
 
  Tacy ogniści, że lśnąłem w pożarze.
 
28 Zaś Beatrycze, umiliwszy lice:
 
  „Przesławny bycie, któryś pisał dzieje
 
  Źródeł hojności w rajskiej bazylice,
 
31 Spraw, niech się tutaj wymówi nadzieję;
 
  Ty ją przedstawiasz, ilekroć swą chwałą
 
  Zwiększoną Chrystus wam trzem zajaśnieje".
 
34 „Podnieś ty zatem głowę i patrz śmiało;
 
  Co tu przybywa z śmiertelnej natury,
 
  Trzeba, by w naszych promieniach dojrzało".
 
37 Tę mi pociechę tchnął ów ognik wtóry;
 
  Wzniosłem więc oczy zmrużone w poświacie
 
  Na dwie tłoczące mię ogromem góry.
 
40 „Skoro-ć pozwolił Władca w majestacie
 
  Przed śmiercią rajskich oglądać baronów
 
  W najskrytszej swego pałacu komnacie
 
43 I skoroś poznał prawdę jego tronów,
 
  Nadzieję teraz, która miłość nieci,
 
  W innych umocnij, a sam w sobie ponów,
 
46 Wyznając, czym jest i jak się nią kwieci
 
  Twa dusza, i skąd ku tobie przybywa".
 
  Ten głos drugiego ognia mię doleci.
 
49 Gdy to usłyszy pani dobrotliwa,
 
  Ku wzlotom skrzydła moje hartująca,
 
  Natychmiast tak się do ducha odzywa:
 
52 „Jak wyczytałeś w skrach naszego Słońca,
 
  Nie chowa sytszych nadzieją żołnierzy
 
  Cała Kościoła armia wojująca.
 
55 Dlatego jemu z egipskiej obierzy
 
  W jerozolimskie dano wstąpić wrota,
 
  Gdy mu czas jeszcze wojowania bieży.
 
58 Dwa punkty inne, gdy pytać ochota —
 
  Nie g'woli wiedzy, lecz by niósł ludowi
 
  Wieści, jak tobie jest miła ta cnota —
 
61 Jemu zostawiam; tuszę, że odpowie.
 
  Ani stąd będzie dawał folgi pysze;
 
  Niech Łaska Boża w tym go postanowi".
 
64 Stałem jak ogień, który chęcią dysze
 
  I czeka, w sobie gotów na pytanie,
 
  Pewien, że swoją sztuką się popisze:
 
67 „Nadzieja — rzekłem — jest oczekiwanie
 
  Chwały niechybnej, która mi z zasługi
 
  Własnej i z Łaski Bożej się dostanie.
 
70 Z licznych gwiazd biorę te jasności strugi,
 
  Lecz kto najhojniej nalał mi z tej czary,
 
  Był śpiewak, pierwszy między pańskie sługi.
 
73 Powiada w hymnie: »Ufają bez miary
 
  Ci, którym nie jest skryte imię Twoje« —
 
  A komuż skryte, kto jest mojej wiary?
 
76 Oglądam potem przelane te zdroje
 
  Do twego Listu; oto mię przesyca
 
  Taka obfitość, że spragnionych poję".
 
79 Podczas gdym mówił, ta żywa zbiornica
 
  Światła migała ze swego ogniska
 
  Często i prędko, niby łyskawica.
 
82 I tchnął głos: „Miłość, co ze mnie wytryska
 
  K'nadziei, która mi towarzyszyła
 
  Do męczeńskiego zejścia z bojowiska,
 
85 Żąda, bym wezwał cię, skoro tak miła
 
  Tobie ta cnota, abyś łaską silny
 
  Wyznał, co ciebie tuszyć nauczyła".
 
88 „Jest w Piśmie świętym — tak rzekę — niemylny
 
  Cel jej wskazany: oglądam go ninie.
 
  O duszach, którym Pan Bóg jest przychylny,
 
91 Mówi Jezejasz, że w swojej krainie
 
  Kiedyś dwoista oblacze je szata,
 
  A kraj swój to ten, co słodkością płynie.
 
94 Jeszcze wyraźniej u twojego brata
 
  Owo widzenie szat świetności białej
 
  Z tym się proroka objawieniem splata".
 
97 Gdym skończył mówić, gromkimi hejnały
 
  Wionęło: Sperent in te, znad mej głowy;
 
  A wszystkie kręgi echem powtarzały.
 
100 Wtem spośrodka nich strzelił promień nowy;
 
  Gdyby Rak tyle miał jasnej urody,
 
  Dniem by ustawnym był miesiąc zimowy.
 
103 Jak wstaje, stąpa i wchodzi na gody
 
  Dzieweczka hoża, nie by się pochwałą
 
  Ucieszyć, ale ku czci panny młodej,
 
106 Tak w mym widzeniu zjawienie stąpało
 
  Ku parze duchów, co się kręgiem toczy,
 
  Jak ich żarliwym miłościom przystało.
 
109 Wtem się głos jego z ich pieśnią zjednoczy;
 
  A moja pani, jak oblubienica,
 
  Stoi bez ruchu, wlepiwszy w nich oczy.
 
112 „Oto ten, który skłaniał niegdyś lica
 
  Na Przenajświętsze łono Pelikana
 
  I z Krzyża wybran Matce na dziedzica".
 
115 Tak rzekła; ani w niej przemiana,
 
  Bo ciągle wzrok swój obracała bacznie
 
  Na płomień, w słowa pieśni zasłuchana.
 
118 Jak, patrząc w słońce, spostrzegać się zacznie,
 
  Że się powoli w tarczę zmienia ciemną,
 
  Bo z nadmiar blasku widzi się opacznie,
 
121 Tak ja, w żar patrząc, co gorzał przede mną
 
  I mówił: „Czemuż wysilasz się tyle
 
  Rzecz widzieć, której tu szukać daremno?
 
124 Pyłem jest ciało moje w ziemskim pyle
 
  I póki liczba nie będzie spełniona
 
  Wybrańców bożych, trwać musi w mogile.
 
127 Dwa tylko światła spośród duchów grona
 
  Z ciałem wstąpiły w niebieskie pokoje;
 
  Ponieś to między twe ziemskie plemiona".
 
130 Gdy skończył mówić, spłomienione zwoje
 
  Zatrzymały się, wraz z harmonią ładną,
 
  Którą tworzyli ci święci we troje.
 
133 Tak wiosła, rafę ominąwszy zdradną,
 
  Naborykawszy się z nurtów nawałem,
 
  Na głos gwizdawki od razu opadną.
 
136 Jakże się nagle ogromnie zmieszałem,
 
  Kiedy, chciawszy się przyjrzeć Beatryczy,
 
  Zwrócony ku niej — już jej nie ujrzałem.
 
139 Choć była przy mnie w tym kraju słodyczy.