Boska Komedia/Niebo - Pieśń XX

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Pieśń XIX Boska Komedia • Raj • Pieśń XX • Dante Alighieri Pieśń XXI
Pieśń XIX Boska Komedia
Raj
Pieśń XX
Dante Alighieri
Pieśń XXI

Oko orła tworzy sześciu sprawiedliwych władców: Dawid, Trajan, Ezechiasz, Konstantyn Wielki, król Sycylii i Apulii Wilhelm II i mityczny Ryfeusz. Orzeł wyjaśnia zdumionemu poecie, w jaki sposób znaleźli się w raju dwaj poganie, Trajan i Ryfeusz, i że tajemnica przeznaczenia jest nie do zgłębienia dla rozumu ludzkiego.

 

 1 Kiedy ta gwiazda, co jest lampą świata,
 
  Za widnokręgu zasunie się ścianę
 
  Tak, że brzask za nią ostatni ulata,
 
4 Wprzód jednym jasny, przez taką odmianę
 
  Strop tysiącznymi błyska ornamenty,
 
  Które są wszystkie słońcem malowane.
 
7 Tom miał widzenie, gdy zamilkł dziób święty
 
  W godle, które się rozpostarło chwałą
 
  Nad niskim światem i jego książęty.
 
10 Bo nagle mrowie ogników zadrżało
 
  I zabłysnąwszy, wzniosło antyfonę,
 
  Już dzisiaj w mojej pamięci zwątlałą.
 
13 Kochanie słodkie, w uśmiechu oponę
 
  Zasnute, jakie rzucałoś płomienie
 
  Skroś pieśni duchów tchnących w Bożą stronę!
 
16 Skoro już drogie, jarzące kamienie,
 
  Którymi iskrzy się płaneta szósty,
 
  Na rajskich nutach pokładły milczenie,
 
19 W słuch mi uderzą niby wód upusty,
 
  Które ze skalnych, nabrzmiałych garłuszy
 
  Wyrzucają się kamiennymi usty.
 
22 A jak gitary dźwięk nabiera duszy
 
  U rękojeści lub wiatr wydmuchnięty
 
  Staje się tonem w otworach pastuszej
 
25 Fletni, tak rozgwar tej orlicy świętej
 
  Natychmiast szumem dziwnym zaszeleścił
 
  Przez gardziel szyi jak gdyby wydętej.
 
28 W głębi się począł i głosem obwieścił
 
  Przez dziób i słowy przemówił takiemi,
 
  Jak pożądało serce, gdziem je mieścił:
 
31 „Na ten mój narząd, którym orły ziemi
 
  Wzierają w słońce — głos do mnie powiada —
 
  Ile potrafisz bystro, patrzajże mi.
 
34 Śród iskier, z których mój kształt się układa,
 
  Owy rój duchów, co nim w oku świecę,
 
  Stopień i godność najwyższe posiada.
 
37 Ognik, co moją stanowi źrenicę,
 
  Był niegdyś Ducha Świętego lutnista:
 
  Ze świętą skrzynią obchodził stolicę.
 
40 Teraz wie, skoro z zasługi korzysta,
 
  Jaka jest wartość w jego pieśni czynie,
 
  W tej części, co jest jego osobista.
 
43 Z piątki, która brwią nad okiem się winie,
 
  Duch, co nad samym mym dzióbem się żarzy,
 
  Jest ten, co cieszył wdoweńkę po synie.
 
46 Teraz wie, kiedy wspomnieniem kojarzy
 
  Z dolą dawniejszą to dziś słodkie życie,
 
  Jak ciężko Chrysta niepoznanie waży.
 
49 Ta iskra, co się sadowi na szczycie
 
  Brwi, umierając, dopraszała zwłoki,
 
  Aby pokutę odbyć należycie.
 
52 Teraz wie, jak są niezłomne wyroki
 
  Boskie, choć z łaski szczerego pacierza
 
  Od dziś do jutra zatrzymują kroki.
 
55 Ów trzeci, pewny, iż dobre zamierza,
 
  Zabrawszy z sobą znak mój i statuty,
 
  Zgreczył się, miejsce czyniąc dla pasterza.
 
58 Teraz wie, jako zły skutek, wysnuty
 
  Z dobrych zamiarów, nieba mu nie wzbroni,
 
  Choć przezeń świata mir został popsuty.
 
61 Ów, co po łuku brwi schodzi ku skroni —
 
  Wilhelm; ten sam kraj płacze nad nieżywym,
 
  Co przez dwu innych żyjących łzy roni.
 
64 Teraz wie, jak się w królu sprawiedliwym
 
  Kochają nieba, bo swą czułą wolę
 
  Rozpłomienieniem wskazują żarliwym.
 
67 Któż by chciał wierzyć na błędnym padole,
 
  Że tu Ryfeusz trojański się złoży
 
  Piątym ognikiem w owym duchów kole?
 
70 Teraz wie, że się w głębiach Łaski Bożej
 
  Tak niezbadana tajemnica mieści,
 
  Że jej, choć święty, przecież nie otworzy".
 
73 Jako skowronek naprzód się obwieści,
 
  Pieśnią na skrzydłach drgając — i, od razu
 
  Ścichnąwszy, dźwiękiem ginącym się pieści,
 
76 Takie więc miałem widzenie obrazu
 
  Wieczystej woli, która wszelkie ciało
 
  Wedle swojego formuje przykazu.
 
79 A choć wątpienie moje przezierało
 
  Przez mą istotę jak barwa przez szkliwo,
 
  Na pouczenie milczkiem nie czekało,
 
82 Lecz z ust słowami: „A co to za dziwo?" —
 
  Wypadło mocą własnego ciężaru
 
  I zaraz iskry jęły błyszczeć żywo.
 
85 A potem, w oczach swoich pełne żaru,
 
  Tak przemówiło znamię orła święte,
 
  By mię wyzwolić z osłupienia czaru:
 
88 „Widzę, twej wierze daje to zachętę,
 
  Że ja powiadam: wewnętrzne znamiona,
 
  Chociaż i wierzysz, są ci niepojęte.
 
91 Czynisz jak człowiek, co poznał imiona
 
  Rzeczy, lecz nie treść; gdy kto nie pokaże,
 
  Znana mu tylko ich zewnętrzna strona.
 
94 Królestwa niebios hart w miłości żarze
 
  I w tej otusze żywej się odpręża,
 
  Co samej woli bożej giąć się każe.
 
97 Nie tak jako mąż w bitwie zgina męża,
 
  Ale poddaje się z własnej ochoty
 
  I, zwyciężona, przez dobroć zwycięża.
 
100 Podziw sprawiły tobie dwa żywoty:
 
  Pierwszy i piąty, które w naszej sferze
 
  Malują sobą anielskie namioty.
 
103 Z ciał swych nie wyszły, jak mniemasz, w niewierze;
 
  Chrześcijanami grzebła ich mogiła:
 
  Ten ufał w przyszłej, ów przeszłej ofierze.
 
106 Bo jeden z piekieł, skąd nie wiodła siła
 
  Własna nikogo, wrócił do swych kości,
 
  A to mu żywa ufność wyprosiła;
 
109 Ufność, pacierzom która drogę mości
 
  Ku Panu; a On folgi mu udziela,
 
  By mógł akt spełnić wiary i miłości.
 
112 Więc się w swój zewłok sławna dusza wciela:
 
  Tak długo bawi między ziemskie rzesze,
 
  Aż uwierzyła w swego Cieszyciela.
 
115 A wiara taki ogień z niej wykrzesze
 
  Miłości szczerej, że po wtórym skonie
 
  Okazała się godna tej uciesze.
 
118 Wtóry duch z Łaski tryskającej w łonie
 
  Krynic tak tajnych, że żadne stworzenie
 
  Nie zajrzy głębiej niż po zwierzchnie tonie,
 
121 W sprawiedliwości skupił wszystko chcenie;
 
  Więc z Łaski w Łaskę Bóg go tak nawidził,
 
  Iż mu ukazał przyszłe odkupienie.
 
124 On w nie uwierzył i zaraz obrzydził
 
  Zaduch pogaństwa, a ludziom ujętym
 
  W niewolę błędu — jego fałsz zohydził.
 
127 Z trzech niewiast brał moc przy swoim chrzcie świętym;
 
  Widziałeś wszystkie na prawo Rydwana:
 
  Istniały tysiąc lat przed sakramentem.
 
130 O przeznaczenie, głębia nieprzebrana
 
  Dzieli twój korzeń od wzroku mieszkańców
 
  Globu, któremu pierwsza jaźń nieznana!
 
133 Nie sądźcież rączo — wy do ziemie krańców
 
  Przykuci, gdy my, oglądacze Boga,
 
  Zliczyć niezdolni ćmy jego wybrańców.
 
136 Ale niewiedza bytom naszym błoga,
 
  A dobro nasze w tym dobru ma zdroje,
 
  Że z wolą bożą jest nam wspólna droga".
 
139 Oto jak, lecząc słabe oczy moje,
 
  Owy uroczy wizerunek Pana
 
  Pić mi podawał miodowe napoje.
 
142 A jak trącając struny teorbana,
 
  Dobrym śpiewakom dobre grajki wtórzą,
 
  Skąd pieśń pięknieje zharmonizowana,
 
145 Tak podczas mowy orła iskier różą
 
  Rozogniały się dwie święte pochodnie —
 
  I jako razem powieki się mrużą,
 
148 Iskry i słowa falowały zgodnie.