Boska Komedia/Niebo - Pieśń XVIII

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Pieśń XVII Boska Komedia • Raj • Pieśń XVIII • Dante Alighieri Pieśń XIX
Pieśń XVII Boska Komedia
Raj
Pieśń XVIII
Dante Alighieri
Pieśń XIX

Cacciaguida wskazuje poecie dusze Jozuego, Machabeusza, Karola Wielkiego i innych swoich towarzyszy, a następnie Beatrycze i Dante wznoszą się do szóstego nieba, na planetę Jowisza, gdzie przebywają dusze ludzi sprawiedliwych.

 

 1 Już zadumaniem własnym się ukoił
 
  Błogosławiony wid, a jam, radości
 
  Ze smutkiem plotąc, swe marzenia roił,
 
4 Gdy pani, co mię wiodła ku boskości,
 
  Rzekła: „Myśl odmień; bacz, jak niedalece
 
  Siedzę tej mocy, która krzywdy prości".
 
7 Na głos ten spojrzę ku mojej opiece:
 
  Jaką miłością wzrok jej święty gore,
 
  Niecham rzec, bowiem mową nie dolecę.
 
10 Nie tylko przeto, że słów nie dobiorę,
 
  Lecz że nie zdołam odwołać w pamięci,
 
  Jeżeli ktoś mię nie podeprze w porę.
 
13 Tyle rzec jeno wspomnienie mię nęci,
 
  Że gdym poglądał na nią, w tym zachwycie
 
  Roztopiły się wszystkie inne chęci.
 
16 Aż z jej lic piękna wiecznego odbicie,
 
  Pośrednio ku mnie odstrzelone, daje
 
  Mym zachwyconym zmysłom nowe życie.
 
19 Gdy tak od światła jej uśmiechu taję,
 
  Rzekła mi: „Obróć się i spójrz po stronie:
 
  Nie tylko w moich oczach błyszczą raje".
 
22 Gdy duszę wszystką jakaś myśl pochłonie,
 
  To sie ją łacno odgaduje z twarzy,
 
  W której jak gdyby jasnym ogniem płonie.
 
25 Toż widząc, jak się płomyk święty żarzy
 
  I tym zarzewiem w uśmiech przyodziewa,
 
  Znak w tym poznałem, że ze mną pogwarzy.
 
28 Płomień rzekł: „Na tym piątym piętrze drzewa,
 
  Co z góry czerpie sok, nie traci liści,
 
  A owoc na nim ustawnie dojrzewa,
 
31 Siedzibę mają duchowie ogniści,
 
  Co zasłużyli, nim doszli podwyża
 
  Tych sfer, by już ich sławili lutniści.
 
34 Lecz spojrzyj teraz na ramiona krzyża:
 
  Kogo zawołam, zleci taki ruchem,
 
  Jak po obłoku spada iskra chyża".
 
37 Gdy patrzę, ognia wyrwie się okruchem
 
  Na wzew: „Jozue!", jedna jasna dusza;
 
  Prędzej ją okiem pojąłem niż uchem.
 
40 Potem na wtóry wzew Machabeusza
 
  Druga zaczęła w lot okrążać polem:
 
  Jako bicz frygę, radość ją porusza.
 
43 Więc za Rolandem i Wielkim Karolem
 
  Biegła mi w tropy źrenica rozwarta,
 
  Jak po powietrzu za lotem sokołem.
 
46 Potem widziałem Wilhelma, Renwarta;
 
  Goffreda dusza mknęła świętym szlakiem
 
  I Gwiskardzina, od krzyża oddarta.
 
49 Zjednany z duchów krążących orszakiem
 
  Ów wid mówiący pokazał nareszcie,
 
  Jak dzielnym w chórze niebian był śpiewakiem.
 
52 Obróciłem się ku świętej niewieście
 
  Po mej prawicy, tusząc, że pochwycę
 
  Rozkaz zjawiony w słowie albo geście.
 
55 Ujrzałem wtedy jej czyste źrenice:
 
  Nigdy nie była strojniejsza w pieszczotę
 
  Ani weselej jaśniały jej lice.
 
58 Jak, dobrze czyniąc, wzmaga się ochotę
 
  I rozkosz dobra, a śród tego społem
 
  Człowiek spostrzega, że urasta w cnotę,
 
61 Tak zapatrzony w piękny cud pojąłem,
 
  Że ja i ze mną wszystka niebios chwała
 
  Coraz to szerszym toczymy się kołem.
 
64 Jak w jednej chwili rumieńcem zapała
 
  I znowu, skoro ze wstydu ochłonie,
 
  Szkarłaty zwiewa niewieścia twarz biała,
 
67 Tak ją ujrzałem, obróciwszy skronie;
 
  Nagle w jasności złagodzonej zbladła,
 
  Gdy szósta gwiazda wzięła nas w swe tonie.
 
70 W tej Jowiszowej żagwi się układła
 
  Miłość błyszcząca płomiennymi znaki
 
  W kształcie łacińskiej mowy abecadła.
 
73 A jak siedzące po wybrzeżu ptaki,
 
  Ciesząc się swojej wygrzebanej strawie,
 
  Zlatują w chmary lub w długie orszaki,
 
76 Tak pośród świateł migocą jaskrawie
 
  Duchy, pieśń nucąc, aż sobą wypiszą
 
  D. I. L. na mgieł jarzącej kurzawie.
 
79 Naprzód w takt śpiewu chwilę się kołyszą,
 
  A potem w każdej literze zatknionej
 
  Na niebie cicho, nieruchomie wiszą.
 
82 O boska Muzo, która bijesz w dzwony
 
  Geniuszom, długi wiek im niosąc w darze,
 
  Gdy oni darzą nim Państwa i Trony —
 
85 Pokrzep me siły, niechaj się odważę
 
  Skreślić tę ogniów mowę jasnowzorą:
 
  Niech w szczupłych wierszach twa moc się ukaże.
 
88 Ujrzałem tedy pięć razy siedmioro
 
  Głosek wiązanych ognistym zaplotem:
 
  Rozpalają się kolejno i górą.
 
91 „Diligite justitiam" — z swym przedmiotem
 
  Słowo wybłysło w tej pierwszej kwaterze;
 
  „Qui judicatis terram " — stało potem.
 
94 Gdy wiersz dopełnił kresu na literze
 
  M, wtedy Jowisz zdał się srebrny cały,
 
  A tylko złotem tkane miał obrzeże.
 
97 Na szczyt owego M pozlatywały
 
  Iskry i pieśnią zaczęły wymownie
 
  Sławić Moc, co je wiodła do swej chwały.
 
100 Jak gdy potrącisz zapaloną głownię,
 
  Tysiąc się iskier zaraz z niej rozleci,
 
  Z których gmin ciemny wróży — tak ponownie
 
103 Trysła kurzawa ognistej zamieci;
 
  Tutaj opada, tam się w górę wzbije,
 
  W miarę jak skinie słońce, co ją nieci.
 
106 A gdy iskrami całe tło wyszyje,
 
  Tedy patrz: gwiazda utkana przy gwieździe
 
  Złożyły głowę orlicy i szyję.
 
109 Ten, kto tam jeździ, wodza swojej jeździe
 
  Nie zna; sam wozi, wydzielając onę
 
  Moc, co się formą czyni w każdym gnieździe.
 
112 Chór, co skwapliwie układał koronę
 
  Z lilij ponad M, kilkoma obroty
 
  Spłynął w orlicy kształty spłomienione.
 
115 O słodka gwiazdo, ilomaż klejnoty
 
  Świadczysz, że prawo ziemskie się wywodzi
 
  Z nieba zdobnego twoimi błyskoty.
 
118 Więc błagam kornie Myśl, z której się rodzi
 
  Twój ruch i władza, niech odpędza chmurę
 
  Złości, bo cień jej twoim łunom szkodzi.
 
121 Niechaj zapłonie gniewem po raz wtóry
 
  Na tych, co hańbią kupczeniem Dom Boży,
 
  Z męczeństw i cudów mający swe mury.
 
124 Wojska niebieskie, przed wami się korzy
 
  Duch mój: módlcie się za ten ród człowieczy,
 
  Co pod złym wodzem błądzi śród bezdroży.
 
127 Dawniej się w wojnie używało mieczy;
 
  Dziś się odkrada od ust Chleb Prawdziwy,
 
  Którego ojciec nikomu nie przeczy.
 
130 Ty klątw miotaczu, które-ś mazać chciwy,
 
  Wiedz: żywie Paweł — i Piotr za winnicę,
 
  Którą pustoszysz, umęczon — też żywy.
 
133 Odpowiesz: „Ja się wizerunkiem sycę
 
  Świętego, który zamieszkał pustkowie
 
  I na śmierć wydan był przez tanecznicę,
 
136 A jacyś Paweł i Piotr mi nie w głowie!...