Boska Komedia/Niebo - Pieśń XV

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Pieśń XIV Boska Komedia • Raj • Pieśń XV • Dante Alighieri Pieśń XVI
Pieśń XIV Boska Komedia
Raj
Pieśń XV
Dante Alighieri
Pieśń XVI

Pośród bojowników za wiarę Dante spotyka swego pradziada Cacciaguidę, który opisuje poecie Florencję swoich czasów, mówi o przodkach i żonie, a także o swojej śmierci podczas drugiej krucjaty.

 

 1 Ta dobra wola, w której się wykrywa
 
  Miłość będąca z wolą boską w mirze,
 
  Jak jest w rozterce wola niegodziwa,
 
4 Milczenie słodkiej nakazała lirze,
 
  Pokojąc struny w szczytnym instrumencie,
 
  Na których sam Bóg swoje nuty niże.
 
7 Mogłybyż modłom moim stać na wstręcie
 
  Istoty, które zgłuszyły swe pienia,
 
  Ażeby moje usłyszeć zaklęcie?
 
10 Taki doczeka duszy potępienia,
 
  Kto się pozbywa sam miłości czystej
 
  Dla rzeczy marnej, dla rozkoszy cienia.
 
13 Jako przez lazur cichy i przejrzysty,
 
  Ciągnąc za sobą zadumane oczy,
 
  Nagle przebieży lotem smug ognisty
 
16 I zda się gwiazdą, która z drogi zboczy,
 
  Tylko że tamta, w miarę jak się zniża,
 
  Gaśnie, a ta trwa ani się nie mroczy —
 
19 Tak porzuciwszy prawe ramię krzyża,
 
  Od konstelacji, gdzie mieszka, jak strzała
 
  Do stóp krzyżowych zbiegła iskra chyża.
 
22 Ni się od wstęgi perła odrywała;
 
  Z bieli jarzącej swój ognik wyłoni
 
  I jak za płytą alabastru pała.
 
25 Potem się ku mnie jak Anchiz przykłoni,
 
  Wedle powieści poety, tą chwilą,
 
  Gdy syna ujrzał na Elizjum błoni.
 
28 „O ty, krwi moja, obsypana tylą
 
  Łask Bożych, komuż tak szczęśnie jak tobie
 
  Po dwakroć wrota niebios się odchylą?"
 
31 Tak rzekła światłość. Więc w jasnej osobie
 
  Wzrok utkwię i znów pani mojej lice
 
  Podziwiam; dwojgiem kras swój zachwyt zdobię.
 
34 Takim uśmiechem grały jej źrenice,
 
  Żem się swoimi zdał zapadać do dna
 
  Po łask i rajów ostatnie granice.
 
37 W słuchaniu słodka, w widzeniu pogodna
 
  Postać zaczęła mówić dziwne rzeczy:
 
  Ich sensu moja myśl była niewłodna.
 
40 Nie przeto, by duch tajność miał na pieczy,
 
  Ale że nabył przez swe wniebowzięcie
 
  Znamion szczytniej szych nad umysł człowieczy.
 
43 Lecz gdy gorącej miłości napięcie
 
  Tak odtężało, że tajników zjawa
 
  Zdołała w moje utrafić pojęcie,
 
46 Pierwsze, co mi się wyrozumieć dawa,
 
  Było: „Sławię cię, Trójjedną Istotę,
 
  Żeś była dla mej krwi taka łaskawa".
 
49 A dalej: „Słodką i dawną tęsknotę,
 
  Wyrosłą z wróżby zapisanej w księdze,
 
  Kędy konieczność nie chybia na jotę,
 
52 Koisz, przechodząc za jasne wrzeciędze
 
  Bytów niebiańskich, dzięki tej, co z twego
 
  Świata wyniosła cię nad ludzką nędzę.
 
55 Ty wiesz, że ku mnie myśli twoje biegą
 
  Odbite z Boga i obraz zeń wstaje
 
  Twych chęci, jako cyfr szereg z jednego.
 
58 Nie pytasz zatem, ktom ja, przecz się zdaję
 
  Płonąć jasnością czerwieńszych korali
 
  Niż inne duchy zdobiące te raje.
 
61 I wiesz prawdziwie, bo wielcy i mali
 
  Tych nieb sąjedno odbiciem zwierciadła,
 
  Gdzie ledwie błyśnie ich myśl, już się pali.
 
64 Lecz aby miłość, która mną owładła
 
  I ma wnet moją tęsknotę uzdrowić
 
  Za twą osobą, w pełni cię posiadła,
 
67 Szczerze, wesoło, umie śpiesz wysłowić,
 
  Jaka się w tobie myśl i chęć poczęła;
 
  Wiedz, że gotowa już im jest odpowiedź".
 
70 Na Beatryczę spojrzałem; pojęła,
 
  Nim rzekłem słowo; uśmiechu wymowa
 
  Wraz prędkie skrzydła mym chęciom przypięła.
 
73 Potem zacząłem: „Odkąd Pierwsza owa
 
  Równość wam błyska, wszak się w was kochania
 
  I wiedzy zdolność stała jednakowa?
 
76 Bowiem je Słońce grzeje i rozstania
 
  Ciepłem i światłem w takiej równej mierze,
 
  Iż między nimi nie ma stopniowania.
 
79 Za to chęć, a moc w naszej ziemskiej sferze,
 
  Z powodów, które poznali niebianie,
 
  Mają w swych skrzydłach różnej mocy pierze.
 
82 W tym ja śmiertelny znajduję się stanie,
 
  Przeto jedynie sercem niosę do cię
 
  Za twój ojcowski afekt dziękowanie.
 
85 Topazie żywy, który w tym klejnocie
 
  Niezrównanymi blaskami wykwitasz,
 
  Mów mi, jak zwałeś się w ziemskim żywocie?"
 
88 „Szczepie mój miły, że tu wnet zawitasz,
 
  Czekałem. Jam jest twego rodu korzeń —
 
  Tak począł mówić niebieski dygnitarz. —
 
91 Ten, który żyjąc śród padolnych stworzeń,
 
  Dał ci nazwisko i sto lat z okładem
 
  Już błądzi w pierwszym kręgu upokorzeń,
 
94 Był synem moim, a twoim pradziadem;
 
  Słuszna, żebyś mu w tej ciężkiej przygodzie
 
  Modłami rajski wypraszał dyjadem.
 
97 Florencja w starym mieszcząca się grodzie,
 
  Skąd jej jak dzisiaj wydzwaniały wieże,
 
  Podówczas żyła w skromności i zgodzie.
 
100 Nie były modne kosztowne odzieże,
 
  Manele, wieńce, trzewiczki i pasy:
 
  Jeszcze je liczka zaćmiewały świeże.
 
103 Córka, rodząc się, rodzica nie straszy,
 
  Że wyjdzie za mąż, nim doczeka pory;
 
  Zamiast posagu wystarczało krasy.
 
106 Nie stały pustką pałace i dwory
 
  Ani był znany kunszt Sardanapala,
 
  Który znieprawia małżeńskie komory.
 
109 I nie prześcigał jeszcze Montemala
 
  Uccellatoio, a nie tak upadła
 
  Roma, jak on się upadkiem pokala.
 
112 Szlachta, jak Berti, pas rzemienny kładła
 
  Z kościaną sprzączką; niewiasty wstawały
 
  Z nieubieloną twarzą od zwierciadła.
 
115 Nerli, Vecchietti w proste samodziały
 
  Chodzili strojni; żony, u wrzeciona
 
  Siedząc, z kądzieli nitki wysnuwały.
 
118 Szczęsna z nich każda, że w ojczyźnie skona
 
  Lub że od męża, samotna w izdebce,
 
  Dla dziewek z Francji nie będzie rzucona.
 
121 Inna, bywało, ślęczy przy kolebce
 
  I ową gwarą właściwą dziecinie,
 
  Kołysząc, słowa pieszczotliwe szepce.
 
124 Ta u przęślicy długą nitkę winie,
 
  Snując powieści, tak wieczór ulata,
 
  O Troi, Rzymie, fiezolskiej dziedzinie.
 
127 Tak trudno było spotkać w owe lata
 
  Cianghellę albo Lapa Saltarella,
 
  Jak dziś Kornelę albo Cyncynata.
 
130 Do tej siedziby miru i wesela,
 
  Do tego cnego, wiernego narodu
 
  Powołała mię na obywatela
 
133 Maria, od matki mej w bólach porodu
 
  Wzywana; imię i chrztu szatę nową
 
  Brałem w kościele chrzcielnym twego grodu.
 
136 Bracia się moi Elizeusz zową
 
  I Moront; żony ojczyzna nad Padem;
 
  Po niej wywodzisz swą nazwę rodową.
 
139 Potem chadzałem z cesarzem Konradem;
 
  On mię pasować raczył na rycerza,
 
  Tak za mą prawą służbę był mi raden.
 
142 Lud wojowałem, co święte wybrzeża
 
  Fałszywą wiarą plugawi, w zdobyczy
 
  Zabrane z winy niecnego pasterza.
 
145 A potem byłem od szkaradnej dziczy
 
  Zbawion żywota, który w mętnym zdroju
 
  Da czerpać duszom ułudnej zdobyczy,
 
148 I z męki wszedłem do niebios pokoju".