Boska Komedia/Niebo - Pieśń XI

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Pieśń X Boska Komedia • Raj • Pieśń XI • Dante Alighieri Pieśń XII
Pieśń X Boska Komedia
Raj
Pieśń XI
Dante Alighieri
Pieśń XII

Św. Tomasz wspomina dwóch wielkich świętych: św. Franciszka z Asyżu i św. Dominika. Opowiedziawszy szczegółowo o życiu biedaczyny z Asyżu, św. Tomasz opłakuje zepsucie zakonu dominikanów.

 

 1 O bezrozumne zabiegi człowiecze,
 
  Jakaż tkwi w waszych sylogizmach wada,
 
  Że się wam skrzydło tak poziomo wlecze!
 
4 Ten księgi prawne, ów lekarskie bada,
 
  Ten chce w kapłańskiej pysznieć świętej krasie,
 
  Ten sztuką rządzi, a ów siłą włada.
 
7 Ten się rozbojem, ów urzędem pasie,
 
  Znów inny zmysły rozkoszą mozoli,
 
  Inny w gnuśności żyje i wywczasie.
 
10 A ja wyrwany z tej wszystkiej niewoli
 
  Otom był w raju, gdzie mię Beatrycze
 
  Wyniosła z sobą w gwiezdnej aureoli.
 
13 Już też duchowie, na swoje stanice
 
  Po kręgach blasku wróciwszy, stanęli
 
  W miejscu, jak w swoich lichtarzach gromnice.
 
16 Potem z pośrodka ogniowej topieli
 
  Głos mi się ozwie, już słyszany skorzej,
 
  I w znak radości światłem jaśniej strzeli:
 
19 „Wszystko ja — mówił — widzę w Łunie Bożej.
 
  Toż zapatrzony w to wieczyste płomię
 
  Wiem, jaki teraz niepokój cię trwoży.
 
22 Wątpisz i czekasz, że ci uświadomię
 
  I nieomylnym wywodem rozjaśnię
 
  Tak, że w nim przejrzysz, wątpliwości kromie,
 
25 Znaczenie słów tych, że »głodnym nie zaśnie«
 
  I o tym, co był »niezrównany wiedzą«:
 
  Oto rozróżnić tutaj trzeba właśnie.
 
28 Opatrzność, która nad tą ziemską miedzą
 
  Czuwa rozumem takim, że źrenicy
 
  Moce się zwichną, zanim dna dośledzą,
 
31 Chcąc oto miłość wzmóc Oblubienicy
 
  Ku Małżonkowi, który z nią wesele
 
  Odprawiał w jęku i świętej krwawicy,
 
34 Pragnąc, by szła doń i ufnie, i śmiele,
 
  Dwu książąt wybrał w ziemskich mężów gronie
 
  Na przewodników jej w podwójnym dziele.
 
37 Jeden miał ogień seraficki w łonie,
 
  A w drugim taka mądrość się zebrała,
 
  Że od niej blaskiem cherubina płonie.
 
40 O jednym powiem, bo jednego chwała
 
  Obu dotyczy, a ich powołanie
 
  W jednym kierunku i znaczy, i działa.
 
43 Między Tupinem a wodą, co kanie
 
  Ze wzgórz, gdzie pamięć Ubalda jaśnieje,
 
  Stok żyzny kłoni się po górskiej ścianie.
 
46 On to Perugię raz ziębi, raz grzeje
 
  Od strony Porta Sole; w tyłach wzgórza
 
  Gualdo z Nocerą pod uciskiem mdleje.
 
49 W miejscu, gdzie stromość z lekka się wydłuża,
 
  Słońce tam wzeszło człowieczego rodu,
 
  Jak owo, co się z Gangesu wynurza.
 
52 Kto więc wspominać chce owego grodu,
 
  Nie mówże: »Asyż«, bo rzekłbyś za mało,
 
  Lecz: »Wschód«, bo słuszna zwać go mianem Wschodu.
 
55 Na niebie jeszcze niewysoko stało,
 
  Gdy plemię ludzkie z zasług jego cnoty
 
  Już pierwszych błogich skutków doznawało.
 
58 Bo on chłopięciem, wbrew ojcu, w zaloty
 
  Biegł do tej pani, co nie wszystkich nęci,
 
  Podobnie jak śmierć, dla swojej brzydoty.
 
61 Przed trybunałem duchownym swe chęci
 
  Zgłosił et coram patre dał jej słowo,
 
  A potem co dnia kochał ją goręciej.
 
64 Po pierwszym mężu swoim była wdową
 
  Tysiąc więcej stu i kilkoma laty,
 
  Aż ją ten oto poślubił na nowo.
 
67 Bo nie pomogło, aby zwabić swaty,
 
  To, że w rybaka chacie nie zadrżała
 
  Na głos Cezara straszącego światy.
 
70 A taka była wierna i wytrwała,
 
  Że razem z Chrystem zawisła na krzyżu,
 
  Gdy nawet Matka u stóp pozostała.
 
73 Lecz byś nie błądził, będąc już w pobliżu
 
  Prawdy, odkryję myśli osłonięte:
 
  To z panią Biedą Franciszek z Asyżu.
 
76 Zgoda małżonków, lica uśmiechnięte,
 
  Miłość przedziwna, wzrok pełen pogody
 
  Budziły wkoło zadumania święte.
 
79 Pierwszy się rozzuł bieżący na gody
 
  Bernard czcigodny i jeszcze się wstydzi,
 
  Że śpieszy mało... O dobro bez szkody,
 
82 O skarbie wieczny! Więc rozzuł się Idzi,
 
  Rozzuł Sylwester za pierwszym małżonkiem,
 
  Taka im luba małżonka się widzi.
 
85 Tak poszedł ojciec i mistrz ze swym gronkiem
 
  Dobranym: z panią i czeladką chętną,
 
  Już opasaną pokornym postronkiem.
 
88 Ni mu chmurzyło czoła wstydu piętno,
 
  Choć się urodził synem Bernardona
 
  I miał urodę oczom nieponętną.
 
91 Lecz po królewsku zamiarów dokona,
 
  Odkrywszy trudny plan przed Innocentem,
 
  I bierze pierwszą pieczęć i znamiona.
 
94 Gdy trzódka rosła, w trop za mistrzem świętem
 
  Krocząc, którego żywot nad pojęcie
 
  Godniej chwalono by nad firmamentem,
 
97 Papież Honoriusz, na Ducha zaklęcie,
 
  Ozdobił chwałą powtórnej korony
 
  Arcypasterza szczytne przedsięwzięcie.
 
100 A że był palmy męczeńskiej spragniony,
 
  Chrystusa głosić jął i Apostołów
 
  Przed sułtańskimi, nie zadrżawszy, trony.
 
103 Lecz widząc próżne owoce mozołów,
 
  A lud ów twardym i wierze niezdarnem,
 
  Wrócił brać żniwo z italskich padołów.
 
106 Pośród skał, które Tybr okrąża z Arnem,
 
  Ostatnią pieczęć, od Chrystusa wziętą,
 
  Dwa lata nosił na ciele ofiarnem.
 
109 Gdy Bóg, który mu taką pracę świętą
 
  Wyznaczył, po tej ziemskiej poniewierce
 
  Przygotowywał dlań wieczyste święto,
 
112 Na brać swą, mienia słuszne spadkobierce,
 
  Zdał opiekuństwo swej małżonki miłej,
 
  Każąc, by wierne jej chowali serce.
 
115 Z jej łona zstąpił potem do mogiły;
 
  Gdy dusza do swej wzlatała dzierżawy,
 
  Zwłoki mar innych sobie nie życzyły.
 
118 Pomyśl, jakim był drugi sternik nawy
 
  Piotrowej, którą z nim razem prowadzi
 
  Przez dzikie morza do przystani prawej.
 
121 To patriarcha nasz; o kim on radzi
 
  I kogo służba, i trud nie przestrasza,
 
  Dobry ładunek na swą barkę ładzi.
 
124 Lecz trzodę nowa ponęciła pasza,
 
  Więc tak łakoma stała się bez miary,
 
  Że po manowcach dla niej się rozprasza.
 
127 A gdy odbiegnie w gąszcze i czahary
 
  Precz od pasterza, co tak o nią stoi,
 
  Z pustym wymieniem wraca do koszary.
 
130 Niejedna przy nim trwa; szkody się boi:
 
  Lecz tak ich mało, że się wszystkim łacnie
 
  Ze sztuki sukna kaptury wykroi.
 
133 Jeśliś za myślą mą nie szedł omacnie,
 
  Jeżeli słowa moje masz w pamięci,
 
  Jeśli słuchając, roztrząsałeś bacznie,
 
136 Już nieco swojej dopełniłeś chęci:
 
  Widzisz, z jakiego drzewa strugam wióry
 
  I co się w słowach rzemiennika święci,
 
139 Gdy mówi: »Syty, kto do dzieła skory«".