Boska Komedia/Niebo - Pieśń VII
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Po odejściu Justyniana Beatrycze rozprawia o śmierci Chrystusa, o odkupieniu człowieka i o niezniszczalności rzeczy stworzonych bezpośrednio przez Boga.
1 „Hosanna, święty Pan Bóg wojowników!
On wśród tych królestw na aniołów czole
Zapala sobą skry szczęsnych płomyków".
4 Tak, nie ustając krążyć w swoim kole,
Zaczęła niebios bogomyślne pienie
Dusza w podwójną strojna aureolę.
7 W tan poszły razem wszystkie jasnocienie,
Mignęły niby iskier pobłysk rączy
I nagle skryło mi je oddalenie.
10 A ja mówiłem do się wahający:
„Powiedz — mówiłem — powiedz twojej świętej,
Która ci w duszę słodki napój sączy".
13 Ale szacunkiem wszystek owładnięty,
Co sprawia, że drżę, słysząc „B" lub „ice" —
Schyliłem głowę jak człek snem ujęty.
16 Ulitowała się mnie Beatrycze,
W krasie uśmiechu taka urodziwa,
Że osłodziłaby katusz gorycze,
19 Rzekła: „Głąb duszy twej mi się odkrywa:
Myślisz, jakim to prawem spadać może
Za słuszną pomstę kara sprawiedliwa.
22 Ja ci wątpliwość tę rychło wyłożę,
Jeno uważaj pilnie: to są rzeczy
Zawierające wielkie prawdy Boże.
25 Zrywając uzdę, która ma na pieczy
Prawy bieg woli, człek nienarodzony,
Gubiąc się, zgubił cały ród człowieczy.
28 Odtąd lud ziemi niemocą złożony
Przez liczne wieki w obłędzie się mroczył,
Aż zeszło Słowo na ziemskie zagony.
31 A byt cielesny, który był odskoczył
Od swego Stwórcy, w jedynej Osobie
Aktem miłości z Bóstwem się zjednoczył.
34 Teraz bacz na to, co odkrywam tobie:
Ów byt złączony ze swoim Podmiotem
Dobry i szczery był w stworzenia dobie.
37 Lecz własnowolnie był wygnany potem
Z raju, stawszy się Bogu nieposłuszny,
Który jest drogą, prawdą i żywotem.
40 Zatem na krzyżu skon Chrysta katuszny,
Jeśli się zważy naturę przybraną,
Był ponad wszystkie godziwy i słuszny.
43 Ale też większej krzywdy nie widziano,
Zważywszy godność cierpiącej Osoby,
Która człowiecze wzięła na się miano.
46 Skutek podwójny wynikł z tej żałoby,
Bóg i Żydowie sąd przyjęli radzi;
Niebo radością drgnęło, smutkiem groby.
49 Teraz cię pojąć rozum doprowadzi,
Jak się to stało, że słusznie przyjęta
Kara słuszną się znowu pomstą gładzi.
52 Lecz widzę: myśl twa, jeszcze zaprzątnięta
Tokiem wywodu, w klubę weszła ciasną
I czeka, rychło węzeł się rozpęta.
55 Myślisz: »Com słyszał, to pojmuję jasno;
Nie pojmę, czemu dobroć Boża chciała
Zbawienie nasze krwią okupić własną?«
58 Ten dekret, bracie, przed oczyma ciała
Skryty jest temu, czyja mroczna dusza
W ogniu miłości jeszcze nie dojrzała.
61 Tej tajemnicy wielu się pokusza,
Nie każdy pojmie, czemu odkupienia
Środkiem wybrana została katusza.
64 Wiedz: Łaska Boża, w której nie masz cienia,
Pała i błyszczy, a kędy zaświeci,
Tam wieczne piękno z siebie wypromienia.
67 Wszystko, co się z niej bezpośrednio nieci,
Jest nieśmiertelne; żadna moc nie zmywa
Cechy, która się raz na nim wykwieci.
70 Wszelaka istność, która z niej wypływa,
Jest na wszem wolna, bo jej nie uciska
Swą doczesnością żadna rzecz pierzchliwa.
73 Bardziej jej luba dlatego, że bliska;
Bo ogień święty, co nad światem dnieje,
W podobnym sobie jaskrawiej wybłyska.
76 To są natury ludzkiej przywileje;
Jeśli jej tylko jednego zabraknie,
Już dostojeństwo jej karłowacieje.
79 W grzech wpadłszy, rychło wolności ułaknie,
Toż grzech w niej Boże podobieństwo skłóci;
Nie rozjaśnione bożym światłem — blaknie
82 I do godności swej póty nie wróci,
Póki przez skruchę nie odzyska maju
Łask, uwiędłego w gorącościach chuci.
85 Natura wasza we wszystkim rodzaju
Swoim zgrzeszyła i z tego powodu
Straciła prawa swe i rozkosz raju.
88 Zważ teraz pilnie: pomimo zachodu
Nie odzyskałaby straconych włości,
Wprzód nie przeszedłszy dwojakiego brodu:
91 Albo że Pan Bóg w swej wielkiej litości
Odpuściłby jej słuszne pokaranie,
Lub by sam człowiek odkupił swe złości.
94 Teraz-że zapuść źrenice w otchłanie
Tajników, ile zdołasz, człek padolny,
I daj mym słowom baczne posłuchanie:
97 W granicach władz swych nigdy nie był zdolny
Człowiek win zmazać ni zniżyć się póty
W upokorzeniu, Niebiosom powolny,
100 Ile wprzód w górę piął się, pełen buty;
I to jest powód, czemu płód człowieczy
Z mocy zgładzenia grzechu był wyzuty.
103 Więc sam Bóg musiał śpieszyć pełen pieczy,
By człeku pełnię przywrócić żywota,
Z jednym lub dwojgiem tych środków k'odsieczy.
106 A że tym milsza jest mistrza robota,
Im się w niej żywiej jego duszy tętna
I jego uczuć odbija szczodrota,
109 Więc dobroć Boża, która swoje piętna
Nadaje światu, obiema sposoby
Ludzkość z upadku dźwigać była chętna.
112 Od pierwoświtu po noc kreśnej doby
Nie było sprawy tak nad wszelką miarę
Szczytnej. Bo oto Bóg z własnej Osoby
115 Człeku hojniejszą uczynił ofiarę,
Aby go dźwignął i znowu wanielił,
Niż gdyby z łaski odpuścił mu karę.
118 A darmo innym sposobem by celił
Wyrokom zadość uczynić do syta,
Gdyby sam w ludzką postać się nie wcielił.
121 Teraz chcę jeszcze, by-ć była odkryta
Zasłona jednej tajemnicy świętej:
Niech w niej twe oko równo z moim czyta.
124 Powiadasz w sobie: »Cztery elementy
I elementów rozliczne złożenia
Są skazitelne, a byt ich ujęty
127 W granice czasu; jednakże istnienia
Są tworem ręki Bożej; dla tej cnoty
Być by powinny wolne od zniszczenia«.
130 Anioły, bracie, i te kołowroty,
W których szybujesz, czyste i świetlane,
Były stworzone z pełnią swej istoty.
133 Ale pierwiastki żywiołami zwane
I wszystkie rzeczy, które z nich się biorą,
Z mocy pochodnych są uformowane.
136 Stworzone ciało, które jest ich korą,
Stworzona jest moc, w kształtowaniu czynna,
A tkwiąca w gwiazdach, które tutaj gorą.
139 Dusza zwierzęca i dusza roślinna,
Która jest z miazgi zrodzona pośledniej,
Błyskom i ruchom gwiazd swą istność winna.
142 Lecz życie wasze w sposób bezpośredni
Tchnie Łaska Boża i rozmiłowywa
Tak, że już do niej tęsknicie po wsze dni.
145 Z tego się dla was argument dobywa
O zmartwychwstaniu, jeżeliś rozważał,
Z czego się wzięła cielesna pokrywa,
148 Gdy Pan Bóg waszych prarodziców stwarzał".