Boska Komedia/Niebo - Pieśń I

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Czyściec Boska Komedia • Raj • Pieśń I • Dante Alighieri Pieśń II
Czyściec Boska Komedia
Raj
Pieśń I
Dante Alighieri
Pieśń II

Wznosząc się z Dantem ze szczytu góry czyśćcowej do raju, Beatrycze rozprawia o harmonii i świetle planet, a także o porządku wszechświata.


1 Majestat wszystkich rzeczy Wzruszyciela

W przestwory wnika i na światów skronie
Ustopniowaną jasnością odstrzela.

4 W niebie, co sporzej bożych iskier chłonie,

Byłem; widziałem, czego nie wyświęci
Słowami człowiek, choć był w tamtej stronie.

7 Bo, przybliżony do celu swej chęci,

Rozum nasz tak w nim przepaściście ginie,
Że nie pociągnie za sobą pamięci.

10 Ile z widzianych w przeświętej krainie

Cudów zaskarbić zdołał umysł gruby,
Obecnie treścią mych pieśni uczynię.[1]

13 Dobry Apollo, u kresowej próby

Zrób mię naczyniem swej mocy i łaski,
Abym wysłużył wawrzyn tobie luby!

16 Dotąd wystarczał jeden szczyt Parnaski,

Teraz, gdy w szranki mam wstąpić takowe,
Z obydwu na mnie muszą spłynąć blaski.

19 Wnijdź w moje piersi, daj taką wymowę,

Jak gdyś wyniszczał w zwycięskiej zabawie
Z pochwy swych członków ciało Marsjaszowe!

22 O Boska Mocy, gdy przez ciebie sprawię,

Że ów kraj święty, widny wyobraźni,
Bodaj słów cieniem odbity wyjawię,

25 Pod twój pieszczony krzew podejdę raźniej,

Wieńczyć skroń liściem, którym wyposaża
Dostojność treści i dank twej przyjaźni.

28 Tak rzadko, Ojcze, uszczknąć go się zdarza —

O wstyd, przez winę błędnej ludzkiej chuci! —
Na tryumf wieszcza lub tryumf mocarza,

31 Iż, pewnie tuszę, w radość się obróci

Bogowi z Delfu ta myśl, że krzewina
Penejska jeszcze w kimś pragnienie cuci.

34 Z małej się iskry wielki pożar wszczyna:

Po mnie skuteczniej ktoś w późniejsze lata
Będzie o łaskę prosił Apollina.[2]

37 Przez rozmaite bramy lampa świata

Wschodzi śmiertelnym, lecz onym zaworem,
Co cztery kręgi w troje krzyżów splata,

40 Pod lepszą gwiazdą, ruchem bardziej skorem

Krok swój posuwa; w naszej ziemskiej glinie
Umiarkowańszym odbija się wzorem.

43 Tu więc był ranek, a wieczór w nizinie:[3]

Czarność zapadła w ziemskiej półkulicy,
A świt wybielił przestworne pustynie.

46 Na Beatryczę spojrzę: ku lewicy

Zwrócona, oczy ze słońcem potyka
Bystrzej, niżeli zdoła wzrok orlicy.

49 Jak jeden promień z drugiego wynika,

Gdy załamany powrotnie ku górze
Odstrzela na wzór tęsknego pątnika,

52 Tak ja gestowi Beatryczy wtórzę,

Który się odbił w moich źrenic szybie,
I w słońce patrzę wbrew ludzkiej naturze.[4]

55 Snadź tam mi wolno, czego tu pochybię,

Dzięki przedziwnej mocy, rozesnutej
W rodu ludzkiego właściwej siedzibie.

58 I wytrzymałem słońce wzrokiem póty,

Aż mi się nagle iskrami zaroił
Jak od żelaza dobytego z huty.

61 Wtem zajaśniało, jakby się podwoił

Dzień i jak gdyby Ten, co pięknem darzy,
Niebiosa w słońce podwójne przystroił.

64 Zapamiętała w kół wieczystych zarzy

Stała Beatryks, ja zaś wzrok odjęty
Od kręgu słońca utkwiłem w jej twarzy.[5]

67 Tedym się począł od tej twarzy świętej

Mienić jak Glaukus, gdy zjadł pewne zioła
I między bogi — bóg skoczył w odmęty.

70 Przeczłowieczenie wyrazić się zgoła

Słowami nie da; przykładem bądź syty,
Nim Pan do takich przemian cię powoła.

73 Czym tam był w ciele, czyli duch dobyty

Z powłok sam bieżał — ty wiesz, niebem włodne
Kochanie, światłem rwące mię w błękity.[6]

76 Wtem z koła, co się znieśmiertelnia głodne

Uścisków Bożych, w mym słuchu się zbiorą
Dźwięki miarowe i harmonią zgodne.

79 Za czym niebiosa łunami rozgorą

Od blasku słońca; potoki ni deszcze
Nigdy się w większe nie zlały jezioro.

82 Więc pieśni nowe i blask takie dreszcze

Ciekawej żądzy obudziły we mnie,
Że większych dotąd nie zaznałem jeszcze.

85 A ona, widząc, com myślał tajemnie,

Aby pragnienie me ukoić raźniej,
Nim się ozwałem, rzekła: „Nadaremnie

88 Zabawiasz myśli fałszem wyobraźni;

Gdybyś otrząsnął z duszy widma mgliste,
Czego nie dojrzysz, widziałbyś wyraźniej.

91 Nie jesteś więcej na ziemi — zaiste!

A grom mniej wartko ze swej sfery leci
Niż ty, wracając w dziedziny ojczyste".

94 Jak wprzódy czułem, że w mym mózgu nieci

Jej uśmiechnięta mowa pierwsze świty,
Tak teraz nowe osnuły mię sieci.

97 „Jeden cud — rzekę — już mi jest odkryty,

Obecnie rozum odgadnąć się biedzi,
Jak mogę wzlatać ponad lekkie byty".

100 Ona westchnęła w czułej odpowiedzi

I rozrzewniła swoje oczy hoże,
Jak nad dziecięciem, co w gorączce bredzi,

103 Potem zaczęła: „Rzeczy na przestworze

Są we wzajemnym ładzie; to jest modła
Dająca światu podobieństwo Boże.

106 W tym twory wyższe dopatrują godła

Mocy, co ma cel we własnym rozsądku,
Gwoli któremu prawo swe wywiodła.

109 Słuchają tego wiecznego porządku

Wszystkie istoty, wedle przeznaczenia
Bliższe lub dalsze swojego początku.

112 Po oceanie bytu bez wytchnienia

Do swej przystani gna ich ta potęga,
A każde z musu swego przyrodzenia.

115 Nią party, sfery księżycowej sięga

Płomień; zwierzęta ona ruchem darzy,
Ona miąższ ziemi jednoczy i sprzęga.

118 Nie tylko w twory niestojące w straży

Rozumu owy łuk swą strzałą godzi,
Lecz te, gdzie miłość z umem się kojarzy.

121 Opatrzność, która takie sprawy godzi,

Blaskiem pokoi do nieruchomości
Niebo, pod którym z nieb najrętsze chodzi.

124 Do ukazanej dekretami włości

Niesie nas siłą własną ta cięciwa,
Co w szczęsne sedno swoje strzały prości.

127 Prawda, że często forma nie pokrywa

Umyślonego od artysty wzoru,
Bowiem materia jest nieposkromliwa.

130 Częstokroć także od prawego toru

Stworzenie samo odegnie swe chęci,
A to za wiedzą wolnego wyboru —

133 Tak się i piorun z chmury na dół skręci,

Jeżeli duszę w przyrodzonym pędzie
Rozkosz fałszywa ku ziemi przynęci.

136 Niechże ci zatem w podziwie nie będzie

To, że się wznosisz, jak że popędliwy
Strumień w dół bieży przez skalne krawędzie.

139 To by dopiero były istne dziwy,

Gdybyś ty, wolen przeszkód, został w dole,
Gdyby na ziemi usiadł ogień żywy".

142 Rzekła i wzniosła swe oczy sokole.[7]


[edytuj] Przypisy

  1. Prolog zawiera pewne myśli, które zostaną rozwinięte nie tylko w tej pieśni, ale w tej części poematu, takie jak: świadomość, że wszechświat jest świadectwem chwały Stwórcy, a światło wyrazem Jego natury (według Dantego światło jest tworem najbardziej duchowym) i narzędziem poznania Go; duma z przeżycia podniosłej wizji, ale zarazem świadomość niemożności jej oddania.
  2. Inwokacja do Apolla to wspaniały przykład synkretyzmu pomiędzy mitem a religią chrześcijańską. W kulturze średniowiecza Apollo jest często symbolem tryumfującego Chrystusa, tak jak Słońce - symbolem Boga. Zachowuje on też nadal swoją funkcję boga poezji (stąd aluzja do dwóch szczytów parnaskich: Helikon był siedzibą Muz, Cyrra - Apolla), którego Dante prosi o szczególne natchnienie. Nawiązanie do mitu Apolla i Marsjasza (zob. Owidiusz, Metamorfozy VI, 382-400) ukazuje ukaraną pychę (podobnie, jak inwokacja Czyśćca): Dante-poeta pragnie osiągnąć palmę pierwszeństwa tą poezją (Raj uważał za szczyt swoich osiągnięć twórczych) z pomocą tego boga, a nie przeciwko niemu (jak satyr Marsjasz, który został pokonany przez Apolla i za karę obdarty ze skóry).
  3. Dante i Beatrycze znajdują się jeszcze w Raju Ziemskim, skąd zaczną się wznosić ku pierwszej, najniższej sferze nieba. W swojej koncepcji raju Dante odwołuje się do systemu ptole-mejskiego. Jest on układem dziewięciu kolistych sfer niebieskich krążących wokół nieruchomej ziemi. Wewnątrz każdego nieba poruszają się gwiazdy i planety; określona planeta stanowi ośrodek danego nieba i nadaje mu nazwę. W różnych sferach ukazują się Dantemu dusze zbawione: w rzeczywistości wszystkie znajdują się w Empireum, siedzibie Boga, a przez ukazanie się w tym czy innym kręgu uzmysławiają mu stopień własnej szczęśliwości. Pod nieruchomym Empireum, leżącym poza czasem i przestrzenią, umieszczona jest najwyższa z dziewięciu sfer, wprawiająca wszystkie pozostałe w ruch (stąd jej nazwa Primum Mobile: Pierworuch).
  4. Dante może patrzeć wprost na słońce bez zmrużenia oczu, gdyż w Raju Ziemskim obowiązują inne prawa niż na ziemi.
  5. Kontemplacja twarzy Beatrycze (przez którą objawia się Łaska Boża) jest równoznaczna z pogrążeniem się w mistycznej ekstazie.
  6. Kontemplacja daje mu moc „przeczłowieczenia" (trasumanar), osiągnięcia stanu duchowego, w którym nie podlega ograniczeniom ludzkiej natury, co zilustrowane jest najpierw przykładem mitycznego Glaukusa, rybaka, który przemienił się w bóstwo morskie pod wpływem cudownego ziela (zob. Owidiusz, Metamorfozy XIII, 686-968), a następnie odwołaniem się do stanu, jakiego doświadczył św. Paweł w wizji nieba, o której mówi w drugim Liście do Koryntian (12, 2-4).
  7. Ekstaza mistyczna ustępuje miejsca wykładowi scholastycznemu: Beatrycze wyjaśnia, że dla duszy wyzwolonej z materii grzechu wznoszenie się ku niebu jest czymś naturalnym, będąc powrotem duszy do jej prawdziwej siedziby. Istotą świata jest jego porządek; każda z rzeczy jest obdarzona przez Boga czymś w rodzaju instynktu naturalnego, który ją kieruje ku określonemu celowi, np. instynkt ognia popycha go w kierunku Nieba Księżyca, pod którym Dante-poeta umieścił sferę ognia. Podobnie człowiek dąży do swojego naturalnego celu, jakim jest Empireum. Niekiedy jednak, przygnieciony materią, dążeniami doczesnymi, sprzeciwia się temu naturalnemu dążeniu (jak piorun, który spada na ziemię). Byłoby raczej dziwne, gdyby Dante, oczyszczony z wszelkiej naleciałości grzechu, nie mógł się wznosić ku niebu.