Błąka się wicher w polu
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Błąka się wicher w polu,
- Nie wie, w którą wiać stronę;
- Błąka się w dzikim bolu
- Moje serce zmęczone.
- Śnieg leży w gęstym borze,
- I pokrywa krwi ślady:
- Tam moje ślubne łoże,
- Tam kochanek mój blady!
- Tak długo na mnie czeka!
- Próżno pytam o drogę:
- Droga ciemna, daleka,
- Dotąd trafić nie mogę!
- Noc czarna świat otacza,
- Głucho, straszno i ciemno!
- Ktoś płącze, ktoś rozpacza,
- Przy mnie, czy też nade mną.
- Mówiono, że to biedna,
- Obłąkana dziewczyna,
- Po polu sama jedna
- Żale swoje poczyna.
- Lecz nie wiem, kto to taki?
- Bo tak ciemno, jak w grobie;
- Gdy ujrzę krwawe znaki,
- To przypomnę ją sobie!
- Nie będę cię rwałą,
- Konwalijko biała,
- Bobyś ty na moją
- Płochość narzekała.
- Myślałabyś sobie:
- Że to na złość robię;
- Rośnij więc szczęśliwie,
- Gajom ku ozdobie.
- Nie mam ja dziś komu
- Kwiaty nieść do domu,
- Nikt mi ich nie wyjmie
- Z włosów po kryjomu.
- Nie mam już sąsiada,
- Co kwiaty wykrada,
- Zdradziecki to chłopiec,
- Ale słodka zdrada!
- Pokąd nie przyjedzie,
- Nic mi się nie wiedzie,
- Bo wciąż o tym myślę
- O młodym sąsiedzie.
- I wszystko mnie nudzi,
- Uciekam od ludzi,
- Nawet zrywać kwiaty
- Chętka się nie budzi.
- Możesz więc w spokoju
- Rosnąć tu przy zdroju,
- Dziś mi nic nie przyjdzie
- Z kwiecistego stroju.
- Lecz gdy wróci luby
- Zawrzeć ze mną śluby,
- Wtedy, konwalijko,
- Już nie ujdziesz zguby.